Pokazywanie postów oznaczonych etykietą novae res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą novae res. Pokaż wszystkie posty
14:24

L. Artel "Foka"

L. Artel "Foka"
Akcja „Foki” rozpoczyna się 31 sierpnia 1939 r., czyli w przededniu II wojny światowej. Polska armia przeczuwała napaść ze strony Niemiec, wiedziała, że nastąpi to w przeciągu kilku- kilkunastu godzin. Do gabinetu szefa broni podwodnej wchodzi młody porucznik marynarki. W czarnej aktówce przynosi ważne dla armii projekty. Niestety, przez wzgląd na mobilizację projekt musi zostać odłożony w czasie...
11:30

I. Tront "Przygody Kotki Misi"

I. Tront "Przygody Kotki Misi"
Dziś zostajemy w klimacie książek dla dzieci.

Chciałabym Wam pokazać świetną książeczkę, która nie tylko niesie ze sobą uczy poprzez zabawę...

"Przygody kotki Misi" Ilony Tront, wydana przez Wydawnictwo Novae Res.

15:15

M. Przytuła- Sawicka „Busz tuż tuż”.

M. Przytuła- Sawicka „Busz tuż tuż”.
Jak Australia długa i szeroka
biegają kangury w podskokach”

Z czym nam się kojarzy Australia?
Zapewne z piękną rafą koralową, eukaliptusem, koalą czy kangurem.
Dziś chciałabym opowiedzieć o świetnej książeczce, wydanej przez wydawnictwo Novae Res.
„Busz tuż tuż” Małgorzaty Przytuła- Sawickiej to zbiór rymowanek, przybliżających różnorodność przyrodniczą Australii.
Mały kangurek, pani Emu, pani Dziobak, kolczatki- między innymi te zwierzęta są bohaterami krótkich wierszowanych historyjek.
Dziecko w ciekawy sposób poznaje zwyczaje australijskich zwierząt, zaznajamia się z pięknem tamtejszej przyrody. Jednocześnie każdy z 10 wierszyków niesie ze sobą jakieś przesłanie, morał, nauczkę na przyszłość. Przecież każde niewłaściwe, niegrzeczne zachowanie musi przynieść konsekwencje.
Całość dopełniają śliczne ilustracje autorstwa Katarzyny Flor.
Rymowanki sprawdzają się u nas, gdy już naprawdę nie mam sił na czytanie, a czytanie musi być u nas każdego wieczoru. :)

Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za możliwość zrecenzowania książki.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
10:58

M. Baraniak „Sport w Zakopanem w okresie XX-lecia międzywojennego”

M. Baraniak  „Sport w Zakopanem w okresie XX-lecia międzywojennego”
Nie jestem wielką fanką sportu, jednak ta publikacja mnie zaintrygowała na tyle, że postanowiłam po nią sięgnąć. Sport prawie 100 lat temu... Jak wyglądał? Bez współczesnych udogodnień, cyfryzacji, sponsoringu...

Poznajemy dzieje typowych sportów zimowych, z czego w sumie i dzisiaj słynie Zakopane. Saneczkarstwo, narciarstwo, hokej potem pływanie, piłka nożna, jeździectwo czy lot balonem. Wszystko napisane jest prostym, zrozumiałym językiem. Tak, że nawet taki laik sportowy, jak ja wszystko zrozumie. Czyta się książkę łatwo, szybko. A potem wyobraźcie sobie tą minę męża i jego kolegów, gdy zabłyśniecie jakąś ciekawostką, gdy oni oglądają mecz :)) Komuś się wydaje, że sport dawniej równał się z dzisiejszą „ligą buraczaną”, jak to mój mąż mówi o wiejskich klubach piłkarskich, Nic bardziej mylnego! Czy wiecie, że w 1929 i 1939roku odbyły się mistrzostwa świata w narciarstwie a nasi polscy narciarze odnosili spore sukcesy?
Niedługo mikołajki, święta, myślę, że ta książka będzie świetnym prezentem dla każdego kto interesuje się sportem. Przecież warto zawsze zajrzeć w korzenie naszych zainteresowań. Ja swoją książkę przekazałam naszej szkolnej bibliotece- uważam, że na pewno będzie się cieszyła tam sporym zainteresowaniem.


Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za przekazanie książki.


Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
15:45

P. Maj „Przygody niezwykłych bohaterów”

P. Maj „Przygody niezwykłych bohaterów”
Dziś chciałabym Wam, opowiedzieć o bardzo fajnej i pomocnej książeczce. „Przygody niezwykłych bohaterów”, autorstwa Pawła Maja, wydana przez Wydawnictwo Novae Rea to zbiór kilku opowiadać, poruszających problemy dzieci.

„Maleńka” to opowieść obrazująca problem przystosowania się dziecka do nowej rodziny. Adopcja. Zjawisko piękne, ale i trudne. Gdy w grę wchodzi adopcja niemowlaka nie ma większego problemu, bo dziecko automatycznie wnika w nową rodzinę. Gdy chodzi o starsze dziecko już nie jest tak prosto. Opowieść o olbrzymach, którzy przygarnęli małą dziewczynkę i która pod wpływem miłości przybranych rodziców zaczęła rosnąć, by stać się olbrzymką, jak oni, doskonale ukazuje ten problem. Pokazuje, że nie są ważne więzy krwi a więzy miłości.

„Zimowa owieczka” to historia o małej zimowej owieczce, która za niedługo ma udać się do przegródka. Strachy i obawy Wikiwełnusi w związku z tym nadchodzącym faktem są doskonałym odzwierciedleniem obaw i przyszłego przedszkolaka i jego rodziców. Dzięki opowiastce dowiadują się, że to całkiem fajna przygoda.

„Kaczka krzykaczka” z kolei to dość często czytana opowiastka u nas. Przez krzyki kaczki staw stał się pusty a ona została sama. Pokazuję dzieciakom, zwłaszcza Marcinowi, że jak będzie dalej krzyczał to nikt nie będzie chciał się z nim bawić...

„Księżyc” z kolei opowiada, że noc jest od spania i gdy tylko zapadnie zmrok wszystkie dzieci powinny znaleźć się w łóżkach.

„O chłopczyku i koguciku”. Jest to opowiadanie mówiące o tym, ze nie wolno niszyć zabawek. Poprzez historię małego chłopca i kogucika ze szkła, któremu chłopczyk obiecał, że już nie będzie nigdy niszczył zabawek. Niestety trudno czasem dotrzymać obietnicy i dziecko dostało za to nauczkę...

„Samochodzik” to opowiastka mówiąca dzieciom, że wizyty u lekarza nie są straszne a mogą przynieść ulgę, gdy np. zaboli brzuszek czy gardełko, albo jak to było z małym samochodzikiem- jedno z przednich kół...

„Mali odkrywcy” wprowadza dziecko w świat higieny. Uświadamia, jak bardzo jest ona ważna. Dzięki pomocy Wannozaura, Szczotkozaura i innych „zaurów” autor zachęca dziecko o dbania o czystość.

„Czarodziejskie dzieci” to bajeczka o tym, że dziecko powinno mieć obowiązki. Dzięki przytoczeniu postaci „czarodziejskich dzieci” autor uczy, że zabawki nie sprzątają się same i nie wystarczy skinąć paluszkiem. Przecież wszystkie czarodziejskie dzieci same za sobą sprzątają, same myją ząbki i pomagają rodzicom...

„Strach” to opowieść, skierowana do wielu dzieci, które dosięgają nocne strachy. Postać małego, malutkiego Stracha pokazuje, że nie jest on taki straszny, jak uważa. Przecież nietoperz się go nie wystraszył... Dlatego też dzieci nie powinny się go bać...

„Ślimak Winicjusz i przeprowadzka”. Jak powszechnie wiadomo ślimaki są przywiązane do jednego miejsca zamieszkania, które to noszą przy sobie. Dlatego też informacja o przeprowadzce była dla niego szokiem... A okazało się, że przeprowadzka to świetna przygoda...


Jak więc widać książeczka porusza szereg problemów i kwestii, związanych z jakimiś zmianami, sytuacjami w życiu dziecka... Wszystko jest dodatkowo pięknie zilustrowane przez Panią Annę Maj.

Książka do kupienia na stronie zaczytani.pl- naprawdę warto.

Dziękuje Wydawnictwu Novae Res za możliwość zrecenzowania książeczki.

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
10:25

I. Milik „Z teściową za pan wróg”

I. Milik „Z teściową za pan wróg”
Nigdy dotąd żadna książka nie doprowadziła mnie do łez...
Aż trafiła w moje ręce ta- „Z teściową za pan wróg” Izabeli Milik, wydana przez Wydawnictwo Novae Res.

Czytając kolejne strony powieści patrzyłam jak teściowie powoli rujnują piękną, cudowną miłość... By zrujnować ją doszczętnie, bez jakiejkolwiek możliwości naprawy...

Ola i Rafał to młodzi, zakochani w sobie ludzie. Już podczas pierwszego spotkania wiedzieli, że są sobie przeznaczeni i zostali parą... Z uśmiechem na ustach czytamy ich zakochańcze przekomarzania, zazdrościmy im tej wielkiej
miłości... Po pół roku podejmują decyzję o dziecku, po jakimś czasie ich marzenie się spełnia... Biorą ślub, rodzi się Miłoszek...

W te wydarzenia wplątane są koszmarne sny Oli oraz jej koszmarni teściowie... Apodyktyczna teściowa i teściu lubujący w pornosach. Początkowo kobieta jest dla nich miła, strofuje Rafała, który jej zdaniem źle traktuje rodziców... Z czasem przekonuje się, że ją osaczają, chce ograniczyć z nimi kontakty, ale nie jest to takie proste... Co ciekawe dziwi mnie, że Rafała, który przecież ciągle kłócił się z rodzicami, wiedział, że są nieznośni, i to bardzo, nie rozumiał Oli, której ich obecność powoli rujnowała życie. Czara goryczy przepełnia się, gdy najprawdopodobniej z winy teścia traci drugą ciążę...

Od tej pory kobieta zamyka się w sobie, oddala od męża odpycha go, choć przecież on też cierpi... Zaczynają się z nią dziać dziwne rzeczy, widać, że koniec zbliża się nieuchronnie...

Książka Izabeli Milik niezwykle mnie wciągnęła. Pochłonęłam ją podczas wczorajszej popołudniowej drzemki Jaśka... Ja, niepoprawna romantyczka wierzyłam do końca, że uwolnią się od rodziców Rafała... Na takie zakończenie nie byłam w ogóle przygotowana... Ta historia sprawia, że powiedzenie „miłość po grób” nabiera zupełnie innego sensu...

Płakałam dłuższą chwilę po zakończeniu książki. Ktoś powie, że głupia jestem, bo to fikcja literacka przecież. Wiem o tym... Jednak tak samo jest w życiu... Szczęśliwe zakończenia nie trafiają się zawsze... Bywa ból, żal i... śmierć...

"Byli czyści! Mogli zacząć zapisywać się od nowa. Nie mogli jednak przewidzieć, czy szczęśliwi dopiero będą, czy też już byli, nie wiedząc o tym"

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuje Wydawnictwu Novae Res
http://novaeres.pl/

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
12:08

A. Niesłuszny "Opowieści biblijne na wesoło"

A. Niesłuszny "Opowieści biblijne na wesoło"
Jaka Wam się wydaje najpoważniejsza książka, poza Encyklopedią?
Biblia!
Raczej nie przywykło się żartować ze spraw wiary, a przynajmniej nie jest to mile widziane.

„Opowieści biblijne na wesoło” autorstwa Artura Niesłusznego, wydane przez Novae Res.
Jest to opowieść o dziejach postaci, znanych nam z kart Biblii, jednak opisane w formie żartu, satyry. Dowiadujemy się jakie stosunki panowały między prorokami podczas biesiadowania. Rozmowy między nimi pełne są w docinków i drwin. Przy suto zastawionym stole, polewając obficie wino rozmawiają o zniszczeniu Sodomy i Gomory czy faraonie i wędrówce narodu wybranego do Ziemi Obiecanej. Dawid, Daniel, Jozue, Józef, Samson, Jonasz i Hiob w biblii są ukazani jako uosobienia dobra i mądrości, tu poznajemy ich z innej strony.


Rozbudowane są tu też opowieści o budowaniu Wieży Babel, Jest też opis scen w Edenie w formie wiersza.

Książkę czyta się bardzo lekko i fajnie. Daje nam nowe światło na wydarzenie opisane w Biblii. Mimo, że ksiażka Artura Niesłusznego to opowieść fikcyjna, uświadamiamy sobie, że i prorocy byli tylko ludźmi i że mieli swoje wady i zalety... Przy okazji dowiedziałam się kilka nowych biblijnych faktów i odświeżyłam te, które mi umknęły. Ironiczna forma pisania sprawiła,  że miło spędziłam sobotni wieczór :)

Jeśli chcecie poznać Biblię od nieco innej, troszkę ciekawszej strony- zapraszam po książkę.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
23:03

S. K. Mokwa „Tęczowa dziewczyna” oraz M. Bielicka „No i bajka”

S. K. Mokwa „Tęczowa dziewczyna” oraz M. Bielicka „No i bajka”
Dziś przy piątku mam dla Was dwie książki, wydane przez Wydawnictwo Novae Res. Książki z gatunku tych, jakie lubią kury domowe :) Romansidło. Ehh uwielbiam tonąc w miłośnych uniesieniach literackich bohaterów. Taka już ze mnie marzycielka ;p
Na pierwszy rzut „Tęczowa dziewczyna” Stanisława Krzysztofa Mokwy
Czy miłość liczy kilometry?
Czy miłość bierze pod uwagę status społeczny?
Ava i Kristof udowodnili, że nie...
Ona. Piękna i sławna amerykańska aktorka.
On. Węgier.
Ich drogi stykają się w Somoethville, na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
Ona przyjechała odpocząć, on świętuje przyznanie prestiżowej nagrody.
Stykają się dwa odległe kontynenty, dwa światy. Różne pasje i oczekiwania.
Łączy ich tylko jedno- miłość...
Akcja książki toczy się i w USA i w Węgrzech. Jesteśmy świadkami rodzącego się uczucia w otulonego zmysłową melodią.
Dzięki książce poznajemy sekrety życia gwiazd. Dowiemy się, czy naprawdę wszystko jest tak kolorowe, jak piszą brukowce.
Jesteśmy świadkami dylematów, jakie towarzyszą bohaterom, wszystko jest przewidywalne. Żadnych napięć, żadnych zwrotów akcji. Autor opisuje każdy detal tak wyraźnie, że spokojnie mogę tworzyć swój film, oparty o książkę w zakamarkach mojej wyobraźni.
Zakończenie mnie nie zaskoczyło, ale i nie rozczarowało. Miłość triumfuje otoczona owacjami i okaskami...
A co było dalej? Nie wiadomo... „Gdzieś jest kobieta o brązowych oczach... To tęczowa dziewczyna...”

„No i bajka!” Magdy Bielickiej to również wciągające romansidło...
Hania to 28 letnia kobieta. Przedstawiciel medyczny, nie odnoszący żadnych sukcesów, ubierająca się w szmateksie. Odskocznią od codziennego życia są rozmowy na czacie z niejakim Karolem oraz pisanie bajek „do szuflady”. Kręci się też obok niej Mateusz, zakochany w kobiecie mechanik.
Pewnego razu Hania umawia się w końcu z Karolem. Decyduje się nawet na wyjazd do jego miasta... Spotykają się w hotelu, w którym mężczyzna pracuje. W luksusowym hotelu. Wkrótce się okazuje, że Karol jest niesamowicie bogatym właścicielem sieci hoteli. Nasza bohaterka nie może się z tym pogodzić. Bo jak to, szara myszka z kimś takim? Przecież do siebie nie pasuje.. Udaje im się jednak pokonać barierę... Na chwilę, do czasu, gdy Karol nie przedstawia Hani swojej rodzinie... Kobieta słyszy na swój temat same obraźliwe rzeczy od matki mężczyzny... Postanawia zerwać znajomość i wyjechać...
Tęskni za Karolem, jednak odmawia wszelkich kontaktów. W międzyczasie pisze bajkę. O Telepatku i Melepetku, odnosi sukcesy w pracy i... dowiaduje się, że jest w ciąży... Jedna noc z Karolem zaowocowała poczęciem nowego życia. Oczywiście kobieta jest na tyle dumna, że postanawia nie informować o tym Karola... Oparciem jest dla niej Mateusz...
Jednak prawda wychodzi na jaw. Karol dowiaduje się, że zostanie ojcem. Jego radość nie zna granic. Zakochani postanawiają być razem... Wtedy zdarza się tragedia....
Co dalej? Czy Hania i Karol będą razem? A co się stanie z Mateuszem, który sporo namiesza i narozrabia. I najważniejsze, jak zareaguje teściowa Hani na wieść, że jej syn związał się z kobietą o niższym statusie społecznym? Warto przeczytać i się tego dowiedzieć...
Książka będzie wkrótce do kupienia na stronie zaczytani.pl

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
19:44

Wtorek z książką

Wtorek z książką
Dzisiejszy dzień minął mi pod kątem czytania.
Pod lupę wzięłam dwie książki Wydawnictwa Novae Res: „Czekając na e-mail” Katarzyny Tasak oraz „Spełnienie” Marion Magic.
Obie niezwykle wciągające i obie spowodowały u mnie niedosyt...

„Czekając na e-mail” to zbiór maili porzuconej kobiety. Początkowo pełne rozpaczy...
Wracając do domu po podróży służbowej kobieta zastaje pusty dom... Znikły wszystkie rzeczy jej męża/kochanka- w każdym razie osoby, z którą dzieliła życie od dawna. Zostawił po sobie jedynie napis w łazience czerwoną szminką: „Odszedłem. Nie szukaj mnie. T.”. Szok, zdezorientowanie, rozpacz nie do opisania, to tylko niektóre uczucia, które owładnęły w tym momencie naszą bohaterką. Wydawać by się mogło, ze jej świat się skończył a serce rozpadło się na setki kawałków... W mailach do ukochanego pyta o motywy jego działania, przeklina go, by następnie wyznać mu miłość. Codzienne wiadomości wysyłane do niego stają się dla kobiety rytuałem... Z rozpaczy próbują wyciągnąć ją przyjaciółka- Mirka oraz mama. To dzięki nim nasza bohaterka w końcu staje na nogi i układa sobie życie bez mężczyzny, który ją zostawił...
Książkę czyta się lekko i przyjemnie. Fabuła też ciekawa i intrygująca... Do końca się zastanawiamy, czy poznamy powody odejścia mężczyzny a może on wróci... Albo zmarł, tylko nasza bohaterka nie chce tego przyjąć do wiadomości. Lub przynajmniej odpisze na maila! Ja wiem, jak się zakończyła ta historia, jednak nie zdradzę tego – podpowiem tylko, że nastąpił happy end.
Swoją drogą jakim trzeba być tchórzem, by odejść w taki sposób po kilku latach szczęśliwego- jak to wynika z treści listów- związku. Przyszło mi nawet przez myśl, że facet zachorował i się załamał na tyle, ze wolał zniknąć z życia ukochanej...


Drugą z książek jest „Spełnienie” M. Magic. Bohaterką jest Magdalena.
Magdalena to- tak wynika z treści- kobieta po 30. Zadbana, atrakcyjna współwłaścicielka firmy. Akcja toczy się wokół jej tajemniczego romansu z młodszym mężczyzną- Krzysztofem. Układ bez zobowiązań- tak wyglądają ich relacje. Łączy ich jedynie seks, nie mają w planach poważnego związku. Dobrze im razem, wyśmienicie się uzupełniają i odgadują swoje potrzeby. Gdy Krzysztof poznaje Jolę, Magdalena usuwa się w cień. Nie czuje zazdrości, smutku, nic. Związek Joli i Krzysia wkrótce się rozpadł- ona szukała stabilizacji, stałego związku, on jej nie mógł tego dać... Wraz z Magdaleną wrócili do starego układu, który zmąciła propozycja kuzyna Magdaleny.
Otwierały się przed nią drzwi do kariery, co jednak wiązało się z wyjazdem na kilka miesięcy do Australii. Po krótkich wahaniach kobieta przyjęła propozycję. Obiecali sobie z Krzysztofem, że będą pisać, a ten czas szybko zleci...
Tuż przed wyjazdem okazało się, że życie sprawiło im figla- Magdalena zaszła w ciążę, w dodatku bliźniaczą. Wiedziała, że „tego w umowie nie było”. Nie powiedziała nic Krzysztofowi i wyjechała... W Australii poznała Adama, w którym się z czasem zakochała. To on został prawnym ojcem bliźniaków- Christophera i Sophie... Sielankę zburzyła im choroba Adama... Rak, który zabrał go po kilku miesiącach walki...
Magdalena długo nie mogła dojść do siebie po śmierci ukochanego, a jak już się to stało postanowiła wrócić do Polski po prawie 30 latach nieobecności... W Polsce udało jej się spotkać z Krzysztofem... Podczas spotkania odwiedzają naszą bohaterkę dzieci... Dochodzi do pierwszego spotkania biologicznego ojca z dziećmi. Żadne z nich nie wiedziało om łączących więzach, może więc nadeszła chwila, by wyjawić tajemnicę?
Przyznam, że jako typowa romantyczka do końca wierzyłam, że z relacji Magdaleny i Krzysztofa narodzi się miłość... Nawet, gdy kobieta wyjechała do Australii myślałam, że po powrocie wyzna mu, że urodziła jego dzieci będą razem... Nie udało się... Może ostatnie spotkanie bohaterów będzie okazją do spełnienia moich wizji?
Książka wkrótce będzie do kupienia na stronie zaczytani.pl

http://novaeres.pl/


Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
13:35

Haters gonna hate...

Haters gonna hate...


Internet poza tym, że daje nam sporo możliwości, daje też jakąś anonimowość. Wiele osób z tej anonimowości korzysta, często obrażając- jak mu się wydaje- innych.
Napisałam, jak mu się wydaje, gdyż wbrew temu, co co niektórym się wydaje- w internecie nikt nie jest anonimowy. Dość łatwo zdobyć numer IP a potem już z górki do ustalenia właściciela łącza.
Hejter… ulubione słowo co niektórych, zwłaszcza blogerek. Mówi się, że bez hejtera nie jest się prawdziwym blogerem. Pytanie tylko, czy hejter zawsze jest hejterem.  Czasem wystarczy mieć odmienne zdanie w stosunku do właściciela, by zostać zablokowanym, stłamszonym przez szereg wiernych fanów.
Kim dla mnie jest hejter? To osoba, która pod przykrywką „anonimowości” obraża, krytykuje, naśmiewa, grozi. Chcesz skrytykować? Ok- ale podpisz się!
Zauważyłam, że w internecie nie ma artykułu, pod którym do głosu nie doszliby zawistni ludzie, którzy obrażają, naśmiewają itp.
Kiedyś pisałam Wam w poście o wielodzietności, jak wkurzyły mnie komentarze interneutów względem kolejnej ciąży Dominiki Figurskiej. Kobieta, jak i jej rodzina, w tym malutkie dzieci byli obrażani, wyzywani.
Ostatnio, w rocznicę śmierci Anny Jantar  weszłam w artkuł o niej… To co przeczytałam w komentarzach sprawiło, że zwątpiłam w ludzi… Zresztą popatrzcie sami, bo specjalnie to screenowałam:

Czy tak się godzi pisać o kobiecie? W dodatku zmarłej? Czy zmarłym nie należy się szacunek? Żydówka nie żydówka, ale człowiek, mimo, że już nie żyje, to ma też godność!

Niedawno w ręce wpadła mi pozycja Wydawnictwa Novae Res- „Nienawiść w czasach internetu” Aliny Naruszewicz- Duchlińskiej. Książka ta to świetna analiza współczesnych zachowań w internecie. Autorka wtapia się w „działalność” hejterów analizując  ją z każdej strony. Zarówno  w komentarzach po śmierci sportowca, jak też na stronach, którym anonimowo zarzuca się, że są „dupne i z cenzurą, jak za komuny”. Zauważa, iż jest to dość niepokojące zjawisko o nienajlepszych perspektywach w przyszłości. Czyż nie jest tak- zwracam się tu do blogerek, które nie kryją się z prowadzeniem bloga- że w oczy wszyscy zachwycają się Twoją stroną, a potem taka osoba zasiada do komputera i anonimowo obraża, wyśmiewa , opowiada, jak to Cię zna i jaka to nie jesteś w realu. Większość hejterów blogowych to znajomi. Wróćmy do książki. Autorka zwraca też uwagę, że hejterzy są źródłem sławy. Jesteś krytykowana? To znaczy, ze istniejesz. Tak przynajmniej większość myśli. Autorka zwraca też uwagę na to, co napisałam wcześniej- że hejter nie zawsze nim jest, czasem to osoba, która jedynie przedstawia swoje stanowisko w danej sprawie.
Książkę przeczytałam jednego wieczoru. Jako osoba czytająca blogi znam to zjawisko i cieszę się, że złączyłam swoją opinię i wiedzę z opinią osoby bardziej rozeznanej w temacie.

Książka dostępna będzie wkrótce na stronie zaczytani.pl Gdyby ktoś jednak chciał zgłębić temat to chętnie pożyczę pozycję (oczywiście osobie którą znam dłużej), mogę nawet wysłać. Uważam, że warto się z nią zaznajomić, zwłaszcza, jeśli prowadzi się swoją stronę.

http://novaeres.pl/

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
18:30

Jest sobota- jest seksparty. E. Herz "Seksparty"- recenzja książki.

Jest sobota- jest seksparty. E. Herz "Seksparty"- recenzja książki.

Światem wstrząsnął Grey i jego wybujałe fantazje. Ja o takim Greyu przeczytałam w książce „Seksparty” Emmanuela Herza.
Jak wielkie mogą być pragnienia cielesne człowieka, by zmusić bliską osobę, by potulnie je wypełniała?
Lub drugiej strony- jak bardzo trzeba kochać, by dla spełnienia żądzy ukochanego robić coś wbrew sobie?
Julia i Borys to małżeństwo trzydziestolatków. Wydaje się, że nic im do szczęścia nie brakuje. Są zdrowi, bogaci. Mają wspaniałe dzieci i wciąż się kochają.
Tak to wygląda z boku i pewnie oczyma Julii też to tak wygląda. Kobieta nie wie, o marzeniach swojego męża...
Przypadkowa przygoda w saunie przybliża mężczyznę do wgłębienia się w temat swingu. Podnieca go to. Zaczynają się niebezpieczne rozmowy na czacie i gorączkowe myśli, jak namówić do tego żonę... Po jakimś czasie się udaje... Mocno wstawiona Julia wtapia się w środowisko swingersów w pewnym klubie. Budzi tym wściekłość męża, który nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Seks grupowy miał być nowym doznaniem, przyjemnością, a okazało się, że wzbudziła wściekłą zazdrość Borysa. Dla Julii temat wydawał się zamknięty- odegrała się na mężu i myślała pewnie, że już nie będą do tego wracać.
Nic bardziej mylnego. Borys coraz bardziej wtapiał się w erotyczne czaty. Podniecało go to, jednocześnie pchało w niebezpieczną pułapkę, z której ciężko będzie wyjść... doszło do tego, że dał sobie „obciągnąć” za 200 złotych!
W tym czasie jego firma przeżywała poważne problemy. Tym sposobem narodził się pomysł na biznes... Seksbiznes, w który Borys z czasem wciąga też żonę... Przyznam się, że były momenty, gdy miałam wielkie obrzydzenie do działań bohaterów, do ich nowych pomysłów, jak „uatrakcyjnić” biznes. Cóż, taka prowincjonalna dziewka ze mnie.
Osobiście, gdybym była na miejscu Julii nigdy nie zgodziłabym się na takie coś. Widać, że miłość do męża i pragnienie spełnienia jego zachcianek- nawet tych głupich i absurdalnych- przysłoniła jej cały świat.
Wiedzą, że igrają z prawem, jednak nie ma to dla nich znaczenia, zwłaszcza dla Borysa, który spełnia się w swoich chorych żądzach...

Do czego ich to doprowadzi? Do rozstania? Wyprucia z wszelkich uczuć. W końcu ich małżeństwo to firma usługowa, w której nie ma miejsca na sentymenty i uczucia. Ważny jest seks, ostry seks, wyuzdany seks... I pieniądze z tego. A może w końcu się opamiętają i porzucą ten szaleńczy biznes?

Książkę przeczytałam, momentami mnie gorszyła. Zadaje pytanie- jak wiele człowiek może poświęcić? Gdzie jest godność, miłość... Czy wszystko można przerobić na biznes? Nawet swoją intymność?

Książka „Seksparty” to prawdziwy wstrząs emocjonalny... Dzięki niej doceniłam, to czego nie doceniałam... Wolałabym nie myśleć, co by było, gdybym trafiła na takiego Borysa... Rozwód murowany.

Książka „Seksparty” wydana jest przez wydawnictwo Novae Res.

http://www.novaeres.pl/

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
09:00

5. Tydzień z książką dla dzieci. A. Pieczaba "Superksiążka do angielskiego dla przedszkolaków".

5. Tydzień z książką dla dzieci. A. Pieczaba "Superksiążka do angielskiego dla przedszkolaków".
Język angielski w dzisiejszych czasach to podstawa. Warto więc wpajać go dzieciom już od najmłodszych lat.
Kiedyś nie przykładano tak do tego wagi, więc ja po raz pierwszy miałam z nim styczność dopiero w klasie 5 podstawówki. Zbyt późna nauka i kompletny brak zdolności językowych przełożyło się na to, że angielski szedł mi średnio. Lepiej było z rosyjskim i niemieckim.
Dziś dzieci uczą się języków już od zerówki. U nas w szkole przedszkole i zerówka ma dwie godziny zajęć tygodniowo.
Jako, że mój Marcin nie chce w tym uczestniczyć staram się wpoić mu wiedzę w domu i przyznam się, że z dobrym skutkiem. Od dawna liczy do 10 p po angielsku, zna podstawowe słówka, nie tylko „sorry” i „ok”. Filip też nie jest zbytnio w tyle za nim.
Od niedawna w nauce pomaga nam „Superksiążka do angielskiego dla przedszkolaków” Aleksandry Pieczaby, wydawnictwa Novae Res z dumnym przedszkolakiem na okładce. 

Superksiążka to zbiór zadań i ćwiczeń w języku angielskim. Co ważne, połapią się w niej rodzice, u których angielski nie leży na wysokiej pozycji (jak ja na ten przykład). Wszystko jest napisane zrozumiałym językiem, w nawiasach jest przedstawiona wymowa. 

Dziecko poprzez zabawę uczy się nowych słówek, jak się przedstawić, przywitać, poznaje nazwy kolorów, znaczenia w zakresie pracy, domu czy żywności, czyli wszystkiego, co go otacza. Przyznam szczerze, że brakuje mi tu ilustracji- wydaje mi się, że przy ich pomocy dziecko więcej by zapamiętało.

To obowiązkowa pozycja dla rodziców, którzy chcą wszczepić dzieciom miłość do języka, a pamiętajcie- znajomość języków procentuje!


Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
Moje to!!!
Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger