Akcja „Foki” rozpoczyna się 31
sierpnia 1939 r., czyli w przededniu II wojny światowej. Polska
armia przeczuwała napaść ze strony Niemiec, wiedziała, że
nastąpi to w przeciągu kilku- kilkunastu godzin. Do gabinetu szefa
broni podwodnej wchodzi młody porucznik marynarki. W czarnej aktówce
przynosi ważne dla armii projekty. Niestety, przez wzgląd na
mobilizację projekt musi zostać odłożony w czasie...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą novae res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą novae res. Pokaż wszystkie posty
14:24
11:30
I. Tront "Przygody Kotki Misi"
Dziś zostajemy w klimacie książek dla dzieci.
Chciałabym Wam pokazać świetną książeczkę, która nie tylko niesie ze sobą uczy poprzez zabawę...
"Przygody kotki Misi" Ilony Tront, wydana przez Wydawnictwo Novae Res.
Chciałabym Wam pokazać świetną książeczkę, która nie tylko niesie ze sobą uczy poprzez zabawę...
"Przygody kotki Misi" Ilony Tront, wydana przez Wydawnictwo Novae Res.
15:15
M. Przytuła- Sawicka „Busz tuż tuż”.
„Jak Australia
długa i szeroka
biegają kangury w
podskokach”
Zapewne z piękną rafą koralową,
eukaliptusem, koalą czy kangurem.
Dziś chciałabym opowiedzieć o
świetnej książeczce, wydanej przez wydawnictwo Novae Res.
„Busz tuż tuż” Małgorzaty
Przytuła- Sawickiej to zbiór rymowanek, przybliżających różnorodność przyrodniczą Australii.
Mały kangurek, pani Emu, pani Dziobak,
kolczatki- między innymi te zwierzęta są bohaterami krótkich
wierszowanych historyjek.
Dziecko w ciekawy sposób poznaje
zwyczaje australijskich zwierząt, zaznajamia się z pięknem
tamtejszej przyrody. Jednocześnie każdy z 10 wierszyków niesie ze
sobą jakieś przesłanie, morał, nauczkę na przyszłość.
Przecież każde niewłaściwe, niegrzeczne zachowanie musi przynieść
konsekwencje.
Całość dopełniają śliczne
ilustracje autorstwa Katarzyny Flor.
Rymowanki sprawdzają się u nas, gdy
już naprawdę nie mam sił na czytanie, a czytanie musi być u nas
każdego wieczoru. :)
Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za
możliwość zrecenzowania książki.
Spodobał Ci się mój post?
Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
10:58
Nie jestem wielką fanką sportu,
jednak ta publikacja mnie zaintrygowała na tyle, że postanowiłam
po nią sięgnąć. Sport prawie 100 lat temu... Jak wyglądał? Bez
współczesnych udogodnień, cyfryzacji, sponsoringu...
Poznajemy dzieje typowych sportów
zimowych, z czego w sumie i dzisiaj słynie Zakopane. Saneczkarstwo,
narciarstwo, hokej potem pływanie, piłka nożna, jeździectwo czy
lot balonem. Wszystko napisane jest prostym, zrozumiałym językiem.
Tak, że nawet taki laik sportowy, jak ja wszystko zrozumie. Czyta
się książkę łatwo, szybko. A potem wyobraźcie sobie tą minę
męża i jego kolegów, gdy zabłyśniecie jakąś ciekawostką, gdy
oni oglądają mecz :)) Komuś się wydaje, że sport dawniej równał
się z dzisiejszą „ligą buraczaną”, jak to mój mąż mówi o
wiejskich klubach piłkarskich, Nic bardziej mylnego! Czy wiecie, że
w 1929 i 1939roku odbyły się mistrzostwa świata w narciarstwie a
nasi polscy narciarze odnosili spore sukcesy?
Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za przekazanie książki.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
M. Baraniak „Sport w Zakopanem w okresie XX-lecia międzywojennego”
Nie jestem wielką fanką sportu,
jednak ta publikacja mnie zaintrygowała na tyle, że postanowiłam
po nią sięgnąć. Sport prawie 100 lat temu... Jak wyglądał? Bez
współczesnych udogodnień, cyfryzacji, sponsoringu...
Niedługo mikołajki, święta, myślę,
że ta książka będzie świetnym prezentem dla każdego kto
interesuje się sportem. Przecież warto zawsze zajrzeć w korzenie
naszych zainteresowań. Ja swoją książkę przekazałam naszej
szkolnej bibliotece- uważam, że na pewno będzie się cieszyła tam
sporym zainteresowaniem.
Dziękuję Wydawnictwu Novae Res za przekazanie książki.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
15:45
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
P. Maj „Przygody niezwykłych bohaterów”
Dziś chciałabym Wam, opowiedzieć o
bardzo fajnej i pomocnej książeczce. „Przygody niezwykłych
bohaterów”, autorstwa Pawła Maja, wydana przez Wydawnictwo Novae
Rea to zbiór kilku opowiadać, poruszających problemy dzieci.
„Maleńka” to opowieść obrazująca
problem przystosowania się dziecka do nowej rodziny. Adopcja.
Zjawisko piękne, ale i trudne. Gdy w grę wchodzi adopcja niemowlaka
nie ma większego problemu, bo dziecko automatycznie wnika w nową
rodzinę. Gdy chodzi o starsze dziecko już nie jest tak prosto.
Opowieść o olbrzymach, którzy przygarnęli małą dziewczynkę i
która pod wpływem miłości przybranych rodziców zaczęła rosnąć,
by stać się olbrzymką, jak oni, doskonale ukazuje ten problem.
Pokazuje, że nie są ważne więzy krwi a więzy miłości.
„Zimowa owieczka” to historia o
małej zimowej owieczce, która za niedługo ma udać się do
przegródka. Strachy i obawy Wikiwełnusi w związku z tym
nadchodzącym faktem są doskonałym odzwierciedleniem obaw i
przyszłego przedszkolaka i jego rodziców. Dzięki opowiastce
dowiadują się, że to całkiem fajna przygoda.
„Kaczka krzykaczka” z kolei to dość
często czytana opowiastka u nas. Przez krzyki kaczki staw stał się
pusty a ona została sama. Pokazuję dzieciakom, zwłaszcza
Marcinowi, że jak będzie dalej krzyczał to nikt nie będzie chciał
się z nim bawić...
„Księżyc” z kolei opowiada, że
noc jest od spania i gdy tylko zapadnie zmrok wszystkie dzieci
powinny znaleźć się w łóżkach.
„O chłopczyku i koguciku”. Jest to
opowiadanie mówiące o tym, ze nie wolno niszyć zabawek. Poprzez
historię małego chłopca i kogucika ze szkła, któremu chłopczyk
obiecał, że już nie będzie nigdy niszczył zabawek. Niestety
trudno czasem dotrzymać obietnicy i dziecko dostało za to
nauczkę...
„Samochodzik” to opowiastka mówiąca
dzieciom, że wizyty u lekarza nie są straszne a mogą przynieść
ulgę, gdy np. zaboli brzuszek czy gardełko, albo jak to było z
małym samochodzikiem- jedno z przednich kół...
„Mali odkrywcy” wprowadza dziecko w
świat higieny. Uświadamia, jak bardzo jest ona ważna. Dzięki
pomocy Wannozaura, Szczotkozaura i innych „zaurów” autor zachęca
dziecko o dbania o czystość.
„Czarodziejskie dzieci” to bajeczka
o tym, że dziecko powinno mieć obowiązki. Dzięki przytoczeniu
postaci „czarodziejskich dzieci” autor uczy, że zabawki nie
sprzątają się same i nie wystarczy skinąć paluszkiem. Przecież
wszystkie czarodziejskie dzieci same za sobą sprzątają, same myją
ząbki i pomagają rodzicom...
„Strach” to opowieść, skierowana
do wielu dzieci, które dosięgają nocne strachy. Postać małego,
malutkiego Stracha pokazuje, że nie jest on taki straszny, jak
uważa. Przecież nietoperz się go nie wystraszył... Dlatego też
dzieci nie powinny się go bać...
„Ślimak Winicjusz i przeprowadzka”.
Jak powszechnie wiadomo ślimaki są przywiązane do jednego miejsca
zamieszkania, które to noszą przy sobie. Dlatego też informacja o
przeprowadzce była dla niego szokiem... A okazało się, że
przeprowadzka to świetna przygoda...
Jak więc widać książeczka porusza
szereg problemów i kwestii, związanych z jakimiś zmianami,
sytuacjami w życiu dziecka... Wszystko jest dodatkowo pięknie
zilustrowane przez Panią Annę Maj.
Książka do kupienia na stronie
zaczytani.pl- naprawdę warto.
Dziękuje Wydawnictwu Novae Res za
możliwość zrecenzowania książeczki.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
10:25
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
I. Milik „Z teściową za pan wróg”
Nigdy dotąd żadna książka nie
doprowadziła mnie do łez...
Aż trafiła w moje ręce ta- „Z
teściową za pan wróg” Izabeli Milik, wydana przez Wydawnictwo
Novae Res.
Czytając kolejne strony powieści
patrzyłam jak teściowie powoli rujnują piękną, cudowną miłość...
By zrujnować ją doszczętnie, bez jakiejkolwiek możliwości
naprawy...
Ola i Rafał to młodzi, zakochani w
sobie ludzie. Już podczas pierwszego spotkania wiedzieli, że są
sobie przeznaczeni i zostali parą... Z uśmiechem na ustach czytamy
ich zakochańcze przekomarzania, zazdrościmy im tej wielkiej
miłości... Po pół roku podejmują decyzję o dziecku, po jakimś
czasie ich marzenie się spełnia... Biorą ślub, rodzi się
Miłoszek...
W te wydarzenia wplątane są koszmarne
sny Oli oraz jej koszmarni teściowie... Apodyktyczna teściowa i
teściu lubujący w pornosach. Początkowo kobieta jest dla nich
miła, strofuje Rafała, który jej zdaniem źle traktuje rodziców...
Z czasem przekonuje się, że ją osaczają, chce ograniczyć z nimi
kontakty, ale nie jest to takie proste... Co ciekawe dziwi mnie, że Rafała, który przecież ciągle kłócił się z rodzicami, wiedział,
że są nieznośni, i to bardzo, nie rozumiał Oli, której ich
obecność powoli rujnowała życie. Czara goryczy przepełnia się,
gdy najprawdopodobniej z winy teścia traci drugą ciążę...
Od tej pory kobieta zamyka się w
sobie, oddala od męża odpycha go, choć przecież on też cierpi...
Zaczynają się z nią dziać dziwne rzeczy, widać, że koniec
zbliża się nieuchronnie...
Książka Izabeli Milik niezwykle mnie
wciągnęła. Pochłonęłam ją podczas wczorajszej popołudniowej
drzemki Jaśka... Ja, niepoprawna romantyczka wierzyłam do końca,
że uwolnią się od rodziców Rafała... Na takie zakończenie nie
byłam w ogóle przygotowana... Ta historia sprawia, że powiedzenie
„miłość po grób” nabiera zupełnie innego sensu...
Płakałam dłuższą chwilę po
zakończeniu książki. Ktoś powie, że głupia jestem, bo to fikcja
literacka przecież. Wiem o tym... Jednak tak samo jest w życiu...
Szczęśliwe zakończenia nie trafiają się zawsze... Bywa ból, żal
i... śmierć...
"Byli czyści! Mogli zacząć zapisywać się od nowa. Nie mogli jednak przewidzieć, czy szczęśliwi dopiero będą, czy też już byli, nie wiedząc o tym"
Za możliwość zapoznania się z książką dziękuje Wydawnictwu Novae Res
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
12:08
A. Niesłuszny "Opowieści biblijne na wesoło"
Jaka Wam się wydaje najpoważniejsza
książka, poza Encyklopedią?
Biblia!
„Opowieści biblijne na wesoło”
autorstwa Artura Niesłusznego, wydane przez Novae Res.
Jest to opowieść o dziejach postaci,
znanych nam z kart Biblii, jednak opisane w formie żartu, satyry.
Dowiadujemy się jakie stosunki panowały między prorokami podczas
biesiadowania. Rozmowy między nimi pełne są w docinków i drwin.
Przy suto zastawionym stole, polewając obficie wino rozmawiają o
zniszczeniu Sodomy i Gomory czy faraonie i wędrówce narodu
wybranego do Ziemi Obiecanej.
Dawid, Daniel, Jozue, Józef, Samson, Jonasz i Hiob w biblii są ukazani jako uosobienia dobra i mądrości, tu poznajemy ich z innej strony.
Rozbudowane są tu też opowieści o
budowaniu Wieży Babel, Jest też opis scen w Edenie w formie
wiersza.
Książkę czyta się bardzo lekko i
fajnie. Daje nam nowe światło na wydarzenie opisane w Biblii. Mimo,
że ksiażka Artura Niesłusznego to opowieść fikcyjna,
uświadamiamy sobie, że i prorocy byli tylko ludźmi i że mieli
swoje wady i zalety... Przy okazji dowiedziałam się kilka nowych biblijnych faktów i odświeżyłam te, które mi umknęły. Ironiczna forma pisania sprawiła, że miło spędziłam sobotni wieczór :)
Jeśli chcecie poznać Biblię od nieco
innej, troszkę ciekawszej strony- zapraszam po książkę.
Spodobał Ci się mój post?
Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
23:03
Pewnego razu Hania umawia się w końcu
z Karolem. Decyduje się nawet na wyjazd do jego miasta... Spotykają
się w hotelu, w którym mężczyzna pracuje. W luksusowym hotelu.
Wkrótce się okazuje, że Karol jest niesamowicie bogatym
właścicielem sieci hoteli. Nasza bohaterka nie może się z tym
pogodzić. Bo jak to, szara myszka z kimś takim? Przecież do siebie
nie pasuje.. Udaje im się jednak pokonać barierę... Na chwilę, do
czasu, gdy Karol nie przedstawia Hani swojej rodzinie... Kobieta
słyszy na swój temat same obraźliwe rzeczy od matki mężczyzny...
Postanawia zerwać znajomość i wyjechać...
Spodobał Ci się mój post?
Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
S. K. Mokwa „Tęczowa dziewczyna” oraz M. Bielicka „No i bajka”
Dziś przy piątku mam dla Was dwie
książki, wydane przez Wydawnictwo Novae Res. Książki z gatunku
tych, jakie lubią kury domowe :) Romansidło. Ehh uwielbiam tonąc w
miłośnych uniesieniach literackich bohaterów. Taka już ze mnie
marzycielka ;p
Na pierwszy rzut „Tęczowa
dziewczyna” Stanisława Krzysztofa Mokwy
Czy miłość liczy kilometry?
Czy miłość bierze pod uwagę status
społeczny?
Ava i Kristof udowodnili, że nie...
On. Węgier.
Ich drogi stykają się w Somoethville,
na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych.
Ona przyjechała odpocząć, on
świętuje przyznanie prestiżowej nagrody.
Stykają się dwa odległe kontynenty,
dwa światy. Różne pasje i oczekiwania.
Łączy ich tylko jedno- miłość...
Akcja książki toczy się i w USA i w
Węgrzech. Jesteśmy świadkami rodzącego się uczucia w otulonego
zmysłową melodią.
Dzięki książce poznajemy sekrety
życia gwiazd. Dowiemy się, czy naprawdę wszystko jest tak
kolorowe, jak piszą brukowce.
Jesteśmy świadkami dylematów, jakie
towarzyszą bohaterom, wszystko jest przewidywalne. Żadnych napięć,
żadnych zwrotów akcji. Autor opisuje każdy detal tak wyraźnie, że
spokojnie mogę tworzyć swój film, oparty o książkę w
zakamarkach mojej wyobraźni.
Zakończenie mnie nie zaskoczyło, ale
i nie rozczarowało. Miłość triumfuje otoczona owacjami i
okaskami...
A co było dalej? Nie wiadomo...
„Gdzieś jest kobieta o brązowych oczach... To tęczowa
dziewczyna...”
„No i bajka!” Magdy Bielickiej to
również wciągające romansidło...
Hania to 28 letnia kobieta.
Przedstawiciel medyczny, nie odnoszący żadnych sukcesów,
ubierająca się w szmateksie. Odskocznią od codziennego życia są
rozmowy na czacie z niejakim Karolem oraz pisanie bajek „do
szuflady”. Kręci się też obok niej Mateusz, zakochany w kobiecie
mechanik.
Pewnego razu Hania umawia się w końcu
z Karolem. Decyduje się nawet na wyjazd do jego miasta... Spotykają
się w hotelu, w którym mężczyzna pracuje. W luksusowym hotelu.
Wkrótce się okazuje, że Karol jest niesamowicie bogatym
właścicielem sieci hoteli. Nasza bohaterka nie może się z tym
pogodzić. Bo jak to, szara myszka z kimś takim? Przecież do siebie
nie pasuje.. Udaje im się jednak pokonać barierę... Na chwilę, do
czasu, gdy Karol nie przedstawia Hani swojej rodzinie... Kobieta
słyszy na swój temat same obraźliwe rzeczy od matki mężczyzny...
Postanawia zerwać znajomość i wyjechać...
Tęskni za Karolem, jednak odmawia
wszelkich kontaktów. W międzyczasie pisze bajkę. O Telepatku i
Melepetku, odnosi sukcesy w pracy i... dowiaduje się, że jest w
ciąży... Jedna noc z Karolem zaowocowała poczęciem nowego życia.
Oczywiście kobieta jest na tyle dumna, że postanawia nie informować
o tym Karola... Oparciem jest dla niej Mateusz...
Jednak prawda wychodzi na jaw. Karol
dowiaduje się, że zostanie ojcem. Jego radość nie zna granic.
Zakochani postanawiają być razem... Wtedy zdarza się tragedia....
Co dalej? Czy Hania i Karol będą
razem? A co się stanie z Mateuszem, który sporo namiesza i
narozrabia. I najważniejsze, jak zareaguje teściowa Hani na wieść,
że jej syn związał się z kobietą o niższym statusie społecznym?
Warto przeczytać i się tego dowiedzieć...
Książka będzie wkrótce do kupienia na stronie zaczytani.pl
19:44
Wracając do domu po podróży
służbowej kobieta zastaje pusty dom... Znikły wszystkie rzeczy jej
męża/kochanka- w każdym razie osoby, z którą dzieliła życie od
dawna. Zostawił po sobie jedynie napis w łazience czerwoną
szminką: „Odszedłem. Nie szukaj mnie. T.”. Szok,
zdezorientowanie, rozpacz nie do opisania, to tylko niektóre
uczucia, które owładnęły w tym momencie naszą bohaterką.
Wydawać by się mogło, ze jej świat się skończył a serce
rozpadło się na setki kawałków... W mailach do ukochanego pyta o
motywy jego działania, przeklina go, by następnie wyznać mu
miłość. Codzienne wiadomości wysyłane do niego stają się dla
kobiety rytuałem... Z rozpaczy próbują wyciągnąć ją
przyjaciółka- Mirka oraz mama. To dzięki nim nasza bohaterka w
końcu staje na nogi i układa sobie życie bez mężczyzny, który
ją zostawił...
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
Wtorek z książką
Dzisiejszy dzień minął mi pod kątem
czytania.
Pod lupę wzięłam dwie książki
Wydawnictwa Novae Res: „Czekając na e-mail” Katarzyny Tasak oraz
„Spełnienie” Marion Magic.
Obie niezwykle wciągające i obie
spowodowały u mnie niedosyt...
„Czekając na e-mail” to zbiór
maili porzuconej kobiety. Początkowo pełne rozpaczy...
Wracając do domu po podróży
służbowej kobieta zastaje pusty dom... Znikły wszystkie rzeczy jej
męża/kochanka- w każdym razie osoby, z którą dzieliła życie od
dawna. Zostawił po sobie jedynie napis w łazience czerwoną
szminką: „Odszedłem. Nie szukaj mnie. T.”. Szok,
zdezorientowanie, rozpacz nie do opisania, to tylko niektóre
uczucia, które owładnęły w tym momencie naszą bohaterką.
Wydawać by się mogło, ze jej świat się skończył a serce
rozpadło się na setki kawałków... W mailach do ukochanego pyta o
motywy jego działania, przeklina go, by następnie wyznać mu
miłość. Codzienne wiadomości wysyłane do niego stają się dla
kobiety rytuałem... Z rozpaczy próbują wyciągnąć ją
przyjaciółka- Mirka oraz mama. To dzięki nim nasza bohaterka w
końcu staje na nogi i układa sobie życie bez mężczyzny, który
ją zostawił...
Książkę czyta się lekko i
przyjemnie. Fabuła też ciekawa i intrygująca... Do końca się
zastanawiamy, czy poznamy powody odejścia mężczyzny a może on
wróci... Albo zmarł, tylko nasza bohaterka nie chce tego przyjąć
do wiadomości. Lub przynajmniej odpisze na maila! Ja wiem, jak się
zakończyła ta historia, jednak nie zdradzę tego – podpowiem
tylko, że nastąpił happy end.
Swoją drogą jakim trzeba być
tchórzem, by odejść w taki sposób po kilku latach szczęśliwego-
jak to wynika z treści listów- związku. Przyszło mi nawet przez
myśl, że facet zachorował i się załamał na tyle, ze wolał
zniknąć z życia ukochanej...
Drugą z książek jest „Spełnienie”
M. Magic. Bohaterką jest Magdalena.
Magdalena to- tak wynika z treści-
kobieta po 30. Zadbana, atrakcyjna współwłaścicielka firmy. Akcja
toczy się wokół jej tajemniczego romansu z młodszym mężczyzną-
Krzysztofem. Układ bez zobowiązań- tak wyglądają ich relacje.
Łączy ich jedynie seks, nie mają w planach poważnego związku.
Dobrze im razem, wyśmienicie się uzupełniają i odgadują swoje
potrzeby. Gdy Krzysztof poznaje Jolę, Magdalena usuwa się w cień.
Nie czuje zazdrości, smutku, nic. Związek Joli i Krzysia wkrótce
się rozpadł- ona szukała stabilizacji, stałego związku, on jej
nie mógł tego dać... Wraz z Magdaleną wrócili do starego układu,
który zmąciła propozycja kuzyna Magdaleny.
Otwierały się przed nią drzwi do
kariery, co jednak wiązało się z wyjazdem na kilka miesięcy do
Australii. Po krótkich wahaniach kobieta przyjęła propozycję.
Obiecali sobie z Krzysztofem, że będą pisać, a ten czas szybko
zleci...
Tuż przed wyjazdem okazało się, że
życie sprawiło im figla- Magdalena zaszła w ciążę, w dodatku
bliźniaczą. Wiedziała, że „tego w umowie nie było”. Nie
powiedziała nic Krzysztofowi i wyjechała... W Australii poznała
Adama, w którym się z czasem zakochała. To on został prawnym
ojcem bliźniaków- Christophera i Sophie... Sielankę zburzyła im
choroba Adama... Rak, który zabrał go po kilku miesiącach walki...
Magdalena długo nie mogła dojść do
siebie po śmierci ukochanego, a jak już się to stało postanowiła
wrócić do Polski po prawie 30 latach nieobecności... W Polsce
udało jej się spotkać z Krzysztofem... Podczas spotkania
odwiedzają naszą bohaterkę dzieci... Dochodzi do pierwszego
spotkania biologicznego ojca z dziećmi. Żadne z nich nie wiedziało
om łączących więzach, może więc nadeszła chwila, by wyjawić
tajemnicę?
Przyznam, że jako typowa romantyczka
do końca wierzyłam, że z relacji Magdaleny i Krzysztofa narodzi
się miłość... Nawet, gdy kobieta wyjechała do Australii
myślałam, że po powrocie wyzna mu, że urodziła jego dzieci będą
razem... Nie udało się... Może ostatnie spotkanie bohaterów
będzie okazją do spełnienia moich wizji?
Książka wkrótce będzie do kupienia na stronie zaczytani.pl
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
13:35
Niedawno w ręce wpadła mi pozycja Wydawnictwa Novae Res- „Nienawiść
w czasach internetu” Aliny Naruszewicz- Duchlińskiej. Książka ta to świetna
analiza współczesnych zachowań w internecie. Autorka wtapia się w „działalność”
hejterów analizując ją z każdej strony.
Zarówno w komentarzach po śmierci
sportowca, jak też na stronach, którym anonimowo zarzuca się, że są „dupne i z
cenzurą, jak za komuny”. Zauważa, iż jest to dość niepokojące zjawisko o
nienajlepszych perspektywach w przyszłości. Czyż nie jest tak- zwracam się tu
do blogerek, które nie kryją się z prowadzeniem bloga- że w oczy wszyscy
zachwycają się Twoją stroną, a potem taka osoba zasiada do komputera i
anonimowo obraża, wyśmiewa , opowiada, jak to Cię zna i jaka to nie jesteś w
realu. Większość hejterów blogowych to znajomi. Wróćmy do książki. Autorka zwraca
też uwagę, że hejterzy są źródłem sławy. Jesteś krytykowana? To znaczy, ze
istniejesz. Tak przynajmniej większość myśli. Autorka zwraca też uwagę na to,
co napisałam wcześniej- że hejter nie zawsze nim jest, czasem to osoba, która
jedynie przedstawia swoje stanowisko w danej sprawie.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
Haters gonna hate...
Internet poza tym, że daje nam sporo możliwości, daje też jakąś
anonimowość. Wiele osób z tej anonimowości korzysta, często obrażając- jak mu
się wydaje- innych.
Napisałam, jak mu się wydaje, gdyż wbrew temu, co co
niektórym się wydaje- w internecie nikt nie jest anonimowy. Dość łatwo zdobyć
numer IP a potem już z górki do ustalenia właściciela łącza.
Hejter… ulubione słowo co niektórych, zwłaszcza blogerek. Mówi
się, że bez hejtera nie jest się prawdziwym blogerem. Pytanie tylko, czy hejter
zawsze jest hejterem. Czasem wystarczy
mieć odmienne zdanie w stosunku do właściciela, by zostać zablokowanym,
stłamszonym przez szereg wiernych fanów.
Kim dla mnie jest hejter? To osoba, która pod przykrywką „anonimowości”
obraża, krytykuje, naśmiewa, grozi. Chcesz skrytykować? Ok- ale podpisz się!
Zauważyłam, że w internecie nie ma artykułu, pod którym do
głosu nie doszliby zawistni ludzie, którzy obrażają, naśmiewają itp.
Kiedyś pisałam Wam w poście o wielodzietności, jak wkurzyły
mnie komentarze interneutów względem kolejnej ciąży Dominiki Figurskiej. Kobieta,
jak i jej rodzina, w tym malutkie dzieci byli obrażani, wyzywani.
Ostatnio, w rocznicę śmierci Anny Jantar weszłam w artkuł o niej… To co przeczytałam w
komentarzach sprawiło, że zwątpiłam w ludzi… Zresztą popatrzcie sami, bo
specjalnie to screenowałam:
Czy tak się godzi pisać o kobiecie? W dodatku zmarłej? Czy
zmarłym nie należy się szacunek? Żydówka nie żydówka, ale człowiek, mimo, że
już nie żyje, to ma też godność!
Niedawno w ręce wpadła mi pozycja Wydawnictwa Novae Res- „Nienawiść
w czasach internetu” Aliny Naruszewicz- Duchlińskiej. Książka ta to świetna
analiza współczesnych zachowań w internecie. Autorka wtapia się w „działalność”
hejterów analizując ją z każdej strony.
Zarówno w komentarzach po śmierci
sportowca, jak też na stronach, którym anonimowo zarzuca się, że są „dupne i z
cenzurą, jak za komuny”. Zauważa, iż jest to dość niepokojące zjawisko o
nienajlepszych perspektywach w przyszłości. Czyż nie jest tak- zwracam się tu
do blogerek, które nie kryją się z prowadzeniem bloga- że w oczy wszyscy
zachwycają się Twoją stroną, a potem taka osoba zasiada do komputera i
anonimowo obraża, wyśmiewa , opowiada, jak to Cię zna i jaka to nie jesteś w
realu. Większość hejterów blogowych to znajomi. Wróćmy do książki. Autorka zwraca
też uwagę, że hejterzy są źródłem sławy. Jesteś krytykowana? To znaczy, ze
istniejesz. Tak przynajmniej większość myśli. Autorka zwraca też uwagę na to,
co napisałam wcześniej- że hejter nie zawsze nim jest, czasem to osoba, która
jedynie przedstawia swoje stanowisko w danej sprawie.
Książkę przeczytałam jednego wieczoru. Jako osoba czytająca
blogi znam to zjawisko i cieszę się, że złączyłam swoją opinię i wiedzę z
opinią osoby bardziej rozeznanej w temacie.
Książka dostępna będzie wkrótce na stronie zaczytani.pl
Gdyby ktoś jednak chciał zgłębić temat to chętnie pożyczę pozycję (oczywiście
osobie którą znam dłużej), mogę nawet wysłać. Uważam, że warto się z nią
zaznajomić, zwłaszcza, jeśli prowadzi się swoją stronę.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
18:30
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
Jest sobota- jest seksparty. E. Herz "Seksparty"- recenzja książki.
Światem wstrząsnął Grey i jego
wybujałe fantazje. Ja o takim Greyu przeczytałam w książce
„Seksparty” Emmanuela Herza.
Jak wielkie mogą być pragnienia
cielesne człowieka, by zmusić bliską osobę, by potulnie je
wypełniała?
Lub drugiej strony- jak bardzo trzeba
kochać, by dla spełnienia żądzy ukochanego robić coś wbrew
sobie?
Julia i Borys to małżeństwo
trzydziestolatków. Wydaje się, że nic im do szczęścia nie
brakuje. Są zdrowi, bogaci. Mają wspaniałe dzieci i wciąż się
kochają.
Tak to wygląda z boku i pewnie oczyma
Julii też to tak wygląda. Kobieta nie wie, o marzeniach swojego
męża...
Przypadkowa przygoda w saunie przybliża
mężczyznę do wgłębienia się w temat swingu. Podnieca go to.
Zaczynają się niebezpieczne rozmowy na czacie i gorączkowe myśli,
jak namówić do tego żonę... Po jakimś czasie się udaje... Mocno
wstawiona Julia wtapia się w środowisko swingersów w pewnym
klubie. Budzi tym wściekłość męża, który nie spodziewał się
takiego obrotu sprawy. Seks grupowy miał być nowym doznaniem,
przyjemnością, a okazało się, że wzbudziła wściekłą zazdrość
Borysa. Dla Julii temat wydawał się zamknięty- odegrała się na
mężu i myślała pewnie, że już nie będą do tego wracać.
Nic bardziej mylnego. Borys coraz
bardziej wtapiał się w erotyczne czaty. Podniecało go to,
jednocześnie pchało w niebezpieczną pułapkę, z której ciężko
będzie wyjść... doszło do tego, że dał sobie „obciągnąć”
za 200 złotych!
W tym czasie jego firma przeżywała
poważne problemy. Tym sposobem narodził się pomysł na biznes...
Seksbiznes, w który Borys z czasem wciąga też żonę... Przyznam
się, że były momenty, gdy miałam wielkie obrzydzenie do działań
bohaterów, do ich nowych pomysłów, jak „uatrakcyjnić” biznes.
Cóż, taka prowincjonalna dziewka ze mnie.
Osobiście, gdybym była na miejscu
Julii nigdy nie zgodziłabym się na takie coś. Widać, że miłość
do męża i pragnienie spełnienia jego zachcianek- nawet tych
głupich i absurdalnych- przysłoniła jej cały świat.
Wiedzą, że igrają z prawem, jednak
nie ma to dla nich znaczenia, zwłaszcza dla Borysa, który spełnia
się w swoich chorych żądzach...
Do czego ich to doprowadzi? Do
rozstania? Wyprucia z wszelkich uczuć. W końcu ich małżeństwo to
firma usługowa, w której nie ma miejsca na sentymenty i uczucia.
Ważny jest seks, ostry seks, wyuzdany seks... I pieniądze z tego. A
może w końcu się opamiętają i porzucą ten szaleńczy biznes?
Książkę przeczytałam, momentami
mnie gorszyła. Zadaje pytanie- jak wiele człowiek może poświęcić?
Gdzie jest godność, miłość... Czy wszystko można przerobić na
biznes? Nawet swoją intymność?
Książka „Seksparty” to prawdziwy
wstrząs emocjonalny... Dzięki niej doceniłam, to czego nie
doceniałam... Wolałabym nie myśleć, co by było, gdybym trafiła
na takiego Borysa... Rozwód murowany.
Książka „Seksparty” wydana jest
przez wydawnictwo Novae Res.
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
09:00
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
5. Tydzień z książką dla dzieci. A. Pieczaba "Superksiążka do angielskiego dla przedszkolaków".
Język angielski w dzisiejszych czasach
to podstawa. Warto więc wpajać go dzieciom już od najmłodszych
lat.
Kiedyś nie przykładano tak do tego
wagi, więc ja po raz pierwszy miałam z nim styczność dopiero w
klasie 5 podstawówki. Zbyt późna nauka i kompletny brak zdolności
językowych przełożyło się na to, że angielski szedł mi
średnio. Lepiej było z rosyjskim i niemieckim.
Dziś dzieci uczą się języków już
od zerówki. U nas w szkole przedszkole i zerówka ma dwie godziny
zajęć tygodniowo.
Jako, że mój Marcin nie chce w tym
uczestniczyć staram się wpoić mu wiedzę w domu i przyznam się,
że z dobrym skutkiem. Od dawna liczy do 10 p po angielsku, zna
podstawowe słówka, nie tylko „sorry” i „ok”. Filip też nie
jest zbytnio w tyle za nim.
Od niedawna w nauce pomaga nam
„Superksiążka do angielskiego dla przedszkolaków” Aleksandry Pieczaby, wydawnictwa
Novae Res z dumnym przedszkolakiem na okładce.
Superksiążka to zbiór zadań i
ćwiczeń w języku angielskim. Co ważne, połapią się w niej
rodzice, u których angielski nie leży na wysokiej pozycji (jak ja
na ten przykład). Wszystko jest napisane zrozumiałym językiem, w
nawiasach jest przedstawiona wymowa.
Dziecko poprzez zabawę uczy się
nowych słówek, jak się przedstawić, przywitać, poznaje nazwy
kolorów, znaczenia w zakresie pracy, domu czy żywności, czyli
wszystkiego, co go otacza. Przyznam szczerze, że brakuje mi tu ilustracji- wydaje mi się, że przy ich pomocy dziecko więcej by zapamiętało.
To obowiązkowa pozycja dla rodziców,
którzy chcą wszczepić dzieciom miłość do języka, a
pamiętajcie- znajomość języków procentuje!
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
Moje to!!!
Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika









