16:03

Zbilansowana dieta? W końcu!

Jedzenie, zdrowy styl życia... Pojęcia obce mi dotychczas.

Spacer? Tylko z dziećmi. I wiadomo- nie za daleko, bo zaraz ich nogi bolą.

Jedzenie? Śniadanie? Aj tam, trzy kawy wystarczą. Gdy chłopcy zaśpią zjem sobie w spokoju.
Tym sposobem wyhodowałam sobie tłuszczyk na boczkach, całkowicie zaburzyłam mój metabolizm.

Od listopada chodzę na kijki. I fakt, przez zimę odpuściłam a teraz przynajmniej dwa razy w tygodniu wychodzę. Zostawiam za drzwiami obowiązki, dzieci. Idę się wyciszyć, odpocząć, zrobić coś dla siebie. I lepiej się czuję. Zwłaszcza psychicznie. Każda z nas tego potrzebuje. Wiadomo dzieci, dom są ważne, jednak w końcu zrozumiałam, że trzeba coś zrobić dla siebie. I wbrew pozorom wychodzi to dzieciom na dobre. Nie tylko dlatego, że mają wolne od wszelkich prac, ćwiczeń, zadań. Ale przede wszystkim dlatego, że ich mama jest szczęśliwa, uśmiechnięta naprawdę a nie „wymuszenie”. Przesypiam noce, a nie przewracam się z boku na bok do północy.

Kolejną rzeczą, którą w sobie zmieniłam to posiłki. Jem śniadania i obiady- to, czego brakowało mojemu organizmowi przez ostatnie lata. Jak tak teraz o tym myślę, to miałam naprawdę głupią wymówkę- „nie mam czasu”. A na zrobienie kawy to czas miałam?
Teraz postawiłam głównie na śniadania, gdyż to one są najważniejsze. Czasem jem o 8, czasem o 10, ale jem zawsze. Przeważnie są to lekkie płatki z mlekiem, głównie musli. I popatrzcie- świat się nie zawalił, jak Monika zjadła śniadanie. Z reguły jadam Musli Śniadaniowe z Lidla z uwagi na różnorodność składników i smak, który mi odpowiada oraz ekonomiczne opakowanie, którego zawartość wystarcza mi na 2 tygodnie.
Gdy mam gorszy dzień- sięgam po Crunchy Muesli Chocolate- też lidlowskie. W mojej śniadaniowej misce są też płatki owsiane, jaglane, czy orkiszowe- stawiam na różnorodność. Planując swoje posiłki analizowałam i próbowałam różnych produktów. Okazało się, że najbardziej odpowiadają mi właśnie te.

A kawa? Owszem- jedna, ale dopiero po śniadaniu.

Nie stosuję i nie mam zamiaru stosować żadnych diet, bo się do tego nie nadaję. Myślę, że aktywność fizyczna i prawidłowe odżywianie pomogą mi jakość dojść ze sobą do ładu. Bo naprawdę, nic z tego, że jadłam jeden posiłek dziennie. Co z tego, skoro była to godzina 22 czy 23. A słodycze? Kolejna moja zmora. Teraz wolę sobie obrać jabłko. Nie będę ściemniać, że nie jem w ogóle słodyczy. Bo jem, czasem nawet tabliczkę czekolady (przed okresem), jednak nie jest to już takie częste jak kiedyś. Raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi a nawet poprawi humor :) Kolację staram się jeść najpóźniej o 19- 20 i to coś małego i lekkiego. Mam nadzieję, że wkrótce będzie widać efekty :)

Warto zadbać o siebie, przede wszystkim dlatego, by poczuć się lepiej. Wiecie, jak wzrasta Twoja samoocena, gdy wiesz, że o siebie dbasz? Idąc ulicą nie patrzysz na czubki butów. Patrzysz przed siebie. Uśmiechasz się. Bo Twoje piękno siedzi w Tobie, sama musisz je wydobyć.. Jeśli uważasz się za nic nie wartą, to taką się stajesz. Jeśli uwierzysz w siebie, dostrzeżesz w sobie piękno- to będziesz piękna i każdy to zauważy. Bo szczęśliwy człowiek jest zawsze piękny.

Wpis powstał przy współpracy z marką Lidl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger