13:54

Wakacyjny niezbędnik kosmetyczny

Wakacyjny niezbędnik kosmetyczny
Co prawda wakacje chylą się ku końcowi, jednak mam nadzieję, że gorące i słoneczne dni, będą trwały jeszcze trochę. Na wyprawy wakacyjne i niewakacyjne, małe i duże powinniśmy zabrać najpotrzebniejsze kosmetyki. Pokażę Wam dziś niezbędne kosmetyki dla mnie i dla mojego męża.
Ciekawe czy zobaczycie różnicę :)


Nie wyobrażam sobie mojej kosmetyczki bez żelu pod prysznic. To jest mój absolutny must have. W czasie upałów czułam potrzebę szybkiego prysznicu nawet w ciągu dnia! Żel pod prysznic Dove GoFresh o zapachu mandarynki doskonale odświeżył moje ciało!


W upalne, słoneczne dni niezbędny jest antyperspirant. Mój- Dove GoFresh nie tylko doskonale poradził sobie z potem, ale i zostawił piękny zapach!


Nie wyobrażam sobie, że kładę się spać w nieumytych włosach. Zatem szampom- kolejny niezbędnik wakacyjnej kosmetyczki kobiety. Timotei Pure sprawił, że moje włosy były odżywione i lekkie!


By te włosy były świeże następnego dnia dobrze mieć pod ręką suchy szampon. Ze swojej strony polecam suchy szampon Toni&Guy.


Do mycia twarzy i rąk niezbędna była mi kostka myjąca. Kostka Dove GoFresh Blue Fig&Orange Blossom scent skradła moje serce cudnym zapachem i idealnym nawilżeniem skóry!


Do nawilżenia suchych ust a nawet do demakijażu służyła mi wazelina Vaseline. Powiem Wam, że ten z pozoru prosty kosmetyk może zdziałać cuda!


Ważna jest też odpowiednia pielęgnacja ciała. Od jakiegoś czasu używam balsamu do ciała Dove DermaSpa, który potrafi zdziałać cuda z moją wysuszoną latem skórą. A tego pachnie bajecznie!


Moją wakacyjną listę zamyka krem do rąk. Kosmetyk ten intensywnie odżywia skórę dłoni, sprawiając, że są jedwabiście miękkie i zadbane!


Wakacyjny niezbędnik mężczyzny? Cóż, jeśli chodzi o mojego, to wystarczy szampon, żel pod prysznic i antyperspirant... Faceci lubią minimalizm, zwłaszcza kosmetyczny. Żel do twarzy i ciała Dove Men +Care oraz szampon i odżywka w jednym ten samej serii idealnie wpasowują się w to założenie. A przede wszystkim doskonale nawilżają i odżywiają odpowiednie partie ciała.


Z kolei antyperspirant Rexona Men MotionSense doskonale chronią ciało mężczyzny przed potem i nieprzyjemnym zapachem.


To by było na tyle, jeśli chodzi o kosmetyczne niezbędniki na wakacje. Bez czego nie wyobrażasz sobie Ty wakacyjnej kosmetyczki?

10:42

Mój salon

Mój salon
Koniecznie chciałam porządnie wydepilować sobie brwi oraz położyć hennę... Nie w domu- profesjonalnie, w salonie. Cóż, akurat byłam w mieście, pomyślałam, że zajrzę do salonu i w 15 minut będzie po sprawie... Niestety... Odwiedziłam kilka salonów i wszędzie kolejki. Wiadomo- piątek...

Niedawno natknęłam się na fajną stronkę- Mój salon, gdzie mogę nie tylko wynajdować salony kosmetyczne i fryzjerskie z całej Polski ale też zarezerwować sobie termin wizyty! Fajna sprawa, bo gdy przypomnę sobie te moje bezskuteczne wędrówki po kosmetyczkach to szkoda mi, że wcześniej nie znałam tej strony! Ileż czasu można dzięki niej zaoszczędzić!

Oprócz wyszukiwarki salonów piękności znajdziemy tu mnóstwo porad, jak samemu dbać o wygląd. Muszę przyznać, że treści pisane są zrozumiałym językiem, które pojąć może nawet taka zacofana kosmetycznie kura domowa, jak ja. Ponadto autorzy bloga podeszli do tematu bardzo profesjonalnie i widać, że starają się wyczerpująco omawiać każde zagadnienie. Znajdziemy tu dużo rzetelnych i dobrych artykułów. A zdobyta wiedza przyda się każdej z nas!

Każda z nas chce być piękna, chce być zadbana. I wiadomo, że piękno jest kwestią gustu, jednak niezaprzeczalnym jest fakt, że kobieta, która dba o siebie, o swój wygląd na pewno jest piękna i tym pięknem emanuje. Mój Salon to miejsce, gdzie każda z nas dostanie poradę, jak o to piękno zadbać , a jeśli oprócz domowych sposobów zechcemy również skorzystać z usług specjalistów, to na stronie możemy wyszukać wszelkie salony!





14:41

Perfekcyjna? To na pewno nie ja!

Perfekcyjna? To na pewno nie ja!
Pechowa, NIEperfekcyjna, chu***owa pani domu? To na pewno o mnie!
Choćbym się starała nie wiadomo jak- zawsze muszę coś zepsuć! Nie wiem, czy przyczyną jest to, że mam maślane łapska, czy może to, że chcę jak najwięcej rzeczy zrobić jednocześnie a może moja słaba pamięć- prawda jest jednak jedna- to ja co chwilę coś psuję czy niszczę albo w ogóle robię nie tak jak trzeba...


Przykład z dzisiaj. Pociągnęłam za szafkę kuchenną- urwałam zawias. I nawet, żebym mocno pociągła, to bym może zrozumiała. Ale nie! Normalnie, lekko chciałam otworzyć szafkę. I nawet się mężowi dziwię. Przecież on zamiast się wkurzać na mnie, powinien po prostu przyjść i zapytać, co tym razem zepsułam i bez słowa wziąć i naprawić :D

Kilka lat temu po raz pierwszy kisiłam ogórki. Zrobiłam z 20 słoików i potem dumna z siebie wszystkie zagotowałam :D Bo przecież trzeba było spasteryzować słoiki :D

Albo inna sytuacja. Dałam dzieciom zupę i poszliśmy na spacer. Wracam a w kuchni czarno. Po prostu nie wyłączyłam gazu pod garnkiem z zupą...

Podczas ostatnich porządków, chciałam robić za strongwomen i sama przesuwałam meble. Tak przesuwałam, że pękła mi szyba w witrynce...

Albo posłodziłam rosół.

Gdy Jan był mały gotowałam mu zupki. Robiłam tak, ze 2-3 porcje dawałam do słoiczków i zagotowywałam. Pewnego razu zupełnie zapomniałam, że w garnku pasteryzują się zupki. Jeden słoik pękł, a cała zawartość poleciała na sufit.

Przykładów jest mnóstwo. Jedno jest pewne- im bardziej chcę być perfekcyjna, tym bardziej nią nie jestem. Nie ma ludzi perfekcyjnych. Zawsze jest coś, co nie wyjdzie, bywa, że coś pójdzie nie po naszej myśli. Zauważyłam, że panuje kult perfekcyjności. Idealnie wysprzątane domy, czyste dzieci i trzydaniowy obiad z deserem. Też taka chciałam być. Biegałam z odkurzaczem, zbierając każdy okruszek chlebka. Codziennie dwudaniowy obiad i ciepła kolacja. Teraz odkurzam- raz dziennie, wieczorem. Podłogi myję co dwa. Obiad nadal dwudaniowy, jednak zdarza się, że wystarczy na dwa dni. Nie przebieram dzieci za każdym razem, gdy zobaczę plamkę na koszulce. Przez co nie muszę robić prania codziennie, a co drugi dzień, a czasem i za trzeci.

Wolny czas? Poświęcam go dzieciom. Gramy, czytamy, oglądamy telewizję. Razem.

I pewnie nigdy nie będę perfekcyjna, ale za to będę słyszeć od dzieci „z mamą to jest fajnie”, albo „to był najfajniejszy dzień”, tak jak to słyszę bardzo często :)

12:49

O prezentach słów kilka.

O prezentach słów kilka.
„Ile dać do koperty”, „jaki prezent” to tematy wzbudzające wciąż wiele kontrowersji i kłótni... Często czytam konwersacje pod takimi pytaniami i łapię się za głowę, jak szybko może się ona przerodzić w kłótnię. Zawsze mam na to jedną odpowiedź- „daj tyle, na ile Cię stać”.


Jeśli o mnie chodzi- staram się podzielić swój prezent tak, by dać też coś na pamiątkę. A że uwielbiam wszystko, co spersonalizowane i dedykowane, to bardzo często daję prezenty z dedykacją. Czy to fotoksiążka, podusia z imieniem, Pismo Święte w grawerowanym etui itp...

Jeśli chodzi o prezenty ślubne, to też lubię dodać coś „od siebie”.

Niedługo za mąż wychodzi znajoma. Nie łączą nas bliskie koligacje, jednakże przyszła panna młoda trochę mi kiedyś pomogła. Dlatego też chciałabym im coś dać. I oczywiście nie byłabym sobą, gdyby nie była to rzecz grawerowana. Gdyby jeszcze ta dedykacja była „z jajem”, to już całkiem super!

Zatem mój wybór padł na Deskę do sera z genialną dedykacją:
„Małżeństwo to bardzo sprawiedliwe urządzenie.
Żona musi codziennie gotować,
Mąż musi codziennie jeść” 

Tak wiem, może z deka seksistowskie, jednak przecież wszystko w żartach. Na końcu dedykacji imiona młodych.
 
Co do samej deski jest ona świetnie wykonana, elementy zestawu również. W skład zestawu wchodzi deska + otwieracz + sztućce do sera: nóż i widelec. Estetyka oraz gustowność produktu sprawiają, że jest to idealny prezent!

Na lipcowe wesele przygotowałam młodym piękny, grawerowany zestaw- karafka oraz dwa kieliszki do wina.


Na kieliszkach były wygrawerowane imiona młodych, na karafce- imiona młodych jak i data ślubu. Chciałam, by patrząc na prezent, pamiętali o tym magicznym i pięknym dniu.


By wtuleni wieczorami, z kieliszkiem wina w ręku, wspominali te cudowne chwile.


Mamy sezon ślubny w pełni, wiele osób zastanawia się, jaką pamiątkę zostawić młodym w prezencie. I wiadomo- wciąż królują koperty, jednak czasem fajnie „podzielić” tą kopertę, tak by było miejsce na prezent. Na stronie MyGiftDNA znajdziecie mnóstwo propozycji na prezent na ślub. Na pewno każdy trafi w swój gust. Lubię wracać do tego sklepu zarówno z uwagi na różnorodność i jakość produktów, jak i na doskonałą obsługę i nieskazitelną obsługę.

https://mygiftdna.pl/

13:05

J. Israel "Indeks szczęścia Juniper Lemon"

J. Israel "Indeks szczęścia Juniper Lemon"
 Książka Julie Israel „Indeks szczęścia Juniper Lemon” wciąga do cna. W wiarygodny sposób opisuje ból nastolatki po staracie siostry i etapy radzenia sobie z żałobą. Stale podkręca akcję, zaciekawiając czytelnika na tyle, by nie mógł się oderwać od fabuły. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że czyta się ją lekko- trzeba się skupić na treści. Chwila nieuwagi i przestajemy się orientować w akcji. Ale to dobrze, bo książki powinny nas też uczyć skupienia i myślenia. 


Juniper Lemon właśnie straciła siostrę w wypadku samochodowym. Uważała Camillę za najlepszą przyjaciółkę i tak trudno uporać się jej z bólem bo jej śmierci. Ukojeniem mają być fiszki, opisujące jej uczucia dzień po dniu od odejścia siostry.
Nie może odnaleźć się w szkole, gdzie wszyscy patrzą na nią ze współczuciem i unikają rozmowy.
Pewnego razu odnajduje list siostry do tajemniczego „TY”. W liście tym Camilla rozstaje się w ukochanym, jednocześnie wyznając mu miłość.
Juniper za cel stawia sobie odnalezienie tajemniczego „TY”. Jednocześnie jak na złość gubi fiszkę nr 65. To, co na niej napisała, nie może się dostać w niczyje ręce!
Aby odnaleźć zgubę postanawia przeszukać szkolny śmietnik. Pomaga jej w tym Brand. Co prawda fiszki nr 65 nie znajduje, jednak wpada jej w ręce mnóstwo notatek uczniów. Niektóre robią na niej tak wielkie wrażenie, że postanawia pomóc ich autorom w uporaniu się z problemami... Tylko czy to prowadzi do dobrego?
Juniper, coraz lepiej radzi sobie z żałobą. Znajduje nowych przyjaciół, miłość. Tajemniczy „TY” jednak wciąż krąży w jej myślach i chce zrobić wszystko, by go odnaleźć. W międzyczasie dowiaduje się, że jeden z jej przyjaciół miał związek ze śmiercią siostry- czy sobie z tym poradzi?
Juniper mimo, że przyjaźń do Kody, Angeli, Gąbki jest prawdziwa i ważna, nie wyjawia im prawdziwych powodów tego, że zaprzyjaźniła się z nimi pod wpływem ich fiszek, znalezionych w śmieciach. Niestety- prawda wychodzi na jaw... Czy uratują swoją przyjaźń?


Książka do kupienia: AleKsiążka

Wpis powstał przy współpracy z Wydawnictwem IUVI.


17:22

Polskie Bullerbyn- "Dzieci z Lewkowca

Polskie Bullerbyn- "Dzieci z Lewkowca
Czy pamiętacie słynne „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren? Powiem Wam, że to była moja ulubiona książka w dzieciństwie. Wracałam do niej kilkanaście razy, zazdrościłam bohaterom przygód...

Niedawno mogłam choć w części powrócić wspomnieniami do tej książki. A to za przykładem opowiadania Donaty Dominik- Stawickiej „Dzieci z Lewkowca”.


„Dzieci z Lewkowca” to takie polskie, trochę bardziej współczesne „Dzieci z Bullerbyn”.

Lewkowiec to mała wioska w południowej części Wielkopolski, tuż przy granicy z Ostrowem Wielkopolskim.

Przygody Zosi, Bartka, Faustyny, Wiktora, Tobiasza i Kacpra dostarczają nam wiele wzruszeń, salw śmiechu i radości. Jednocześnie książka Astrid Longren niczym dobry duch krąży w fabule. Nasi bohaterowie przeżywają mnóstwo przygód i nie mają czasu na nudę. Wyprawiają przyjęcia urodzinowe, premiery teatralne, ubierają choinkę czy bawią się w bitwę pod Grunwaldem... Wspólnie spędzony czas, wzajemna bliskość, sprawiają, że dzieciństwo Zosi, Bartka, Faustyny, Wiktora, Tobiasza i Kacpra jest szczęśliwie.

Przyjemnie czyta się tą książeczkę. To też idealna książka dla dzieci, które zaczynają przygodę z czytaniem- większa czcionka im to ułatwi. Całości dopełniają piękne ilustracje w wykonaniu Agnieszki Semaniszyn – Konat.


 Książka do kupienia: Księgarnia Skrzat

A teraz coś dla Was- wspólnie z Wydawnictwem Skrzat zapraszamy do zabawy, w której do wygrania będzie egzemplarz książki „Dzieci z Lewkowca”.



Wystarczy napisać tytuł ulubionej książki z dzieciństwa i krótko to uzasadnić.

Bawimy się do 15 sierpnia!

Regulamin i zasady konkursu:

Postanowienia ogólne:
  1. Organizatorem konkursu jest strona www.dziegielowska.pl
  2. Konkurs trwa od 08.08.2017 do 15.08.2017 r.
  3. Konkurs przeprowadzony jest zgodnie z regulaminem dostępnym na stronie konkursowej.
Zasady i przebieg konkursu:
  1. Konkurs przeznaczony jest dla fanów Wydawnictwa Skrzat i Dziegielowska.
  2. W konkursie nie mogą brać udziału członkowie rodzin organizatora.
  3. Jedna osoba może przesłać tylko jedno zgłoszenie konkursowe.
  4. Zgłoszenia do konkursu odbywają się przez dodanie komentarza pod wpisem konkursowym.
  5. Zadaniem konkursowym jest odpowiedź na pytanie „Jaka była Twoja ulubiona książka w dzieciństwie. Krótko uzasadnij”.
  6. Wygrywa jedna osoba, która najbardziej kreatywnie odpowie na pytanie.
  7. Wyłonienie zwycięzcy nastąpi w poście konkursowym poprzez jego edycję do dnia 20 sierpnia.
  8. Zwycięzca powinien do 25 sierpnia zgłosić się po wygraną, podając swoje dane teleadresowe na mail: dziegielowska@interia.eu
  9. Nagroda zostanie wysłana ciągu 14 dni od podania adresu Pocztą Polską.
  10. W przypadku nie zgłoszenia się zwycięzcy w określonym terminie, zostanie wybrana inna osoba przy zachowaniu pkt. 6.
Nagrody:
  1. Nagrodą jest książka „Dzieci z Lewkowca” Donaty Dominik- Stawickiej.
  2. Wygrywa 1 osoba.
  3. Nie możliwości wymiany nagrody na ekwiwalent pieniężny, jak i przeniesienia prawa do nagrody na inną osobę.
Reklamacje:
  1. Reklamacje powinno się zgłosić do 15 września 2017 r. na adres dziegielowska@interia.eu
Postanowienia końcowe:
  1. Każda osoba zgłaszająca się do konkursu jednocześnie akceptuje Regulamin konkursu.
  2. W kwestiach nieuregulowanych tym regulaminem zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego

    Udanej zabawy!!!
https://www.skrzat.com.pl/index.php?p1=start

22:37

Twoja pomoc- ich życie!

Twoja pomoc- ich życie!
Codziennie, po kilka razy dziennie widzę na Facebooku chore dzieci i prośby ich rodziców o pomoc w zebraniu środków na leczenie... Serce się kraja, gdy widzę te smutne oczy, proszące o pomoc. Różne myśli mi przychodzą do głowy...
Janusz Korczak pisał:
Dziecko chce być dobre.
Jeśli nie umie - naucz,
jeśli nie wie - wytłumacz,
jeśli nie może – pomóż.”

Dzieciom warto pomagać. Dzieciom trzeba pomagać. Nikt nie zasłużył na chorobę, a zwłaszcza mały.

Właśnie trwa kampania fundacji Szlachetny Gest- Twoja pomoc- ich życie. Polega ona na pomocy wszystkim chorym dzieciom. Jeśli tylko ktoś z Was potrzebuje pomocy, czy też znacie kogoś, komu trzeba pomóc a może sam chcesz komuś pomóc- zgłoś się do fundacji: http://bit.ly/TwojaPomocIchZYCIE



Nie jest wstyd prosić o pomoc, zwłaszcza jeśli jest to krzyk o pomoc dla chorego dziecka. One nie powinny cierpieć, czy umierać zbyt szybko. Jeśli jest nadzieja, powinniśmy się jej kurczowo uczepić i trzymać, robić wszystko, by nie ustała, by uzyskać pomoc... Nie wstydźmy się prosić o pomoc- razem jest o wiele łatwiej pokonać przeciwności. Łatwiej jest zebrać siły do walki, jeśli stoi za nami mnóstwo dobrych dusz, jeśli jest ktoś kto wyciąga do nas pomocną dłoń i każe walczyć! I trzeba walczyć, bo stawka jest wysoka- zdrowie a może i życie do wygrania!

Jeśli tylko ktoś potrzebuje leczenia, rehabilitacji, leków a sam nie może sobie z tym poradzić, warto zgłosić się do fundacji. Pracują tam osoby, które będą chciały nam pomóc.

Pan Marek z fundacji Szlachetny Gest w rozmowie opowiedział mi, że rodzice chorych dzieci często wahają się, czy powierzyć swoje dziecko opiece fundacji z długoletnim stażem czy też takiej niedawno założonej, jak ta. I oczywiście wybór należy do rodzica, jednak może warto zaufać fundacji, gdzie króluje nie tylko papierologia, ale i determinacja w dążeniu do celu, która liczy się zwłaszcza wtedy gdy choroba postępuje szybko.

Fundacja ma też na koncie kampanię „Ciepło, gorąco, parzy”, która dedykowana była dzieciom, które uległy poparzeniu.

Każda osoba potrzebująca wsparcia, może w prosty sposób założyć zbiórkę internetową na leczenie. A jak działa sama fundacja?
  1. Przede wszystkim organizuje zbiórki internetowe na pokrycie kosztów leczenia.
  2. Refunduje koszty leczenia i rehabilitacji.
  3. Organizuje zbiórki w regionie osoby zainteresowanej.
  4. Prowadzi kampanię medialną odnośnie Twojej sytuacji.
  5. Refunduje zakup sprzętu medycznego.
  6. Przygotowuje plakaty i ulotki.
  7. Angażuje do pomocy lokalne społeczeństwo.
  8. Kontaktują się z potencjalnymi darczyńcami, uzyskując od nich wpłaty.

Są też otwarci też na różnego typu akcje, inicjatywy społeczne itd. chętnie wysłuchamy i przyjmiemy każdego co chce pomagać lub chce ich wspierać merytorycznie.

10:59

Zapowiedzi wydawnicze Wydawnictwa Dreams

Zapowiedzi wydawnicze Wydawnictwa Dreams
Czas na książkę jest zawsze... Czy to podczas mroźnej zimy- przy kominku, podczas deszczowej jesieni pod kocykiem, na wiosnę na kocyku też podczas upalnego lata na plaży.

Dziś mam dla Was sierpniowe zapowiedzi książek Wydawnictwa Dreams.


„Moje życie ma cel! Rozmyślam, modlę się, rozumiem” to 365 spotkań z Bogiem, które zawierają cytaty z Pisma Świętego, komentarze z przesłaniem oraz modlitwę na każdy dzień roku... Książka to powstała z myślą o dzieciach w wieku od 8 lat, by przybliżyć im Stwórcę, jak też pomóc im zobaczyć, kim są w oczach Boga. Dzięki tej pozycji możemy młodym ludziom pokazać, że ich życie ma cel. Poprzez modlitwę i rozmyślania mogą rozpocząć niezwykłą, pełną przygód wędrówkę do odkrycia tego celu...


„Historia o świętym Dominiku” autorstwa Małgorzaty Dudek i Pawła Koniarka OP to książka, ukazująca życiorys św. Dominika za pomocą obrazów. Dominik Guzman urodził się w 1170 roku. To chłopiec, który założył Zakon Kaznodziejów. To książka zarówno dla małych, jak i dużych czytelników. Współczesne ikony oraz nawiązujące do nich ilustracje przedstawiają opowieść o dzieciństwie, nauce, przyjaźniach, marzeniach, zaufaniu Panu Bogu i powstaniu zakonu braci głoszących Słowo Boże.


Powieść Bonnie Leon „Tańcząc z delfinami” to historia 20- letniej dziewczyny cierpiącej na tajemniczą chorobę. Wraz z trójką znajomych – starym zrzędą Tomem, byłą hipiską Willow i maniakalną Taylor – planują wyprawę przez całe Stany, aby popływać z delfinami na Florydzie. Cała czwórka tworzą grupę wsparcia dla osób chorych i niepełnosprawnych. Już pierwszego dnia wyprawy potrzebują pomocy. Na drodze staje im autostopowicz Sean Sullivan. Czy tak nietuzinkowe charaktery odnajdą w sobie siły i zrealizują wspólne marzenie? Czy wykorzystają nadarzające się okazje, aby zacząć żyć pełnią życia?


Kolejną nowością jest „Pamiętnik z Aniołem Stróżem” Lidii Miś.
Mój Anioł Stróż stale mi towarzyszy… w domu, w szkole, na podwórku. Choć go nie widzę, to wiem, że każdy dzień spędzam razem z nim. Dany mi został od Boga, aby mnie strzegł i pomagał w wędrówce przez życie.”
W książce dziecko może opisywać wszystkie swoje smutki, radości, przeżycia... Marzyć, układać modlitwy... Może w ten sposób zbliżyć się do swojego Anioła Stróża i zaprosić go do wspólnej wędrówki przez życie...

Któż nie zna Pampiludków? Tym razem te urocze, pobożne ludziki wybierają się na szlak szczęścia...
Pampiludki na Szlaku Szczęścia” Asi Olejarczyk to kolejna już seria przygód stworzonek. Ich wędrówka przybliży czytelnikowi znaczenie Ośmiu Błogosławieństw. Jak można łaknąć sprawiedliwości, co to znaczy „błogosławiony”? Poznamy też nową przyjaciółkę Gideona i Alimemka- Sarę...
Zapraszam na fanpage Pampiludków- facebook.com/Pampilia

16:32

Relax otulony zapachem...

Relax otulony zapachem...
Wstaję rano i uruchamiam machinę... Kręcę się jak w kołowrotku, nie mam czasu na nic... Jestem to tu to tam... Robię milion rzeczy naraz... Jakby doba miała 48 godzin....

A potem przychodzi wieczór, noc... Dom otula cisza i spokój, przerywana od czasu do czasu sennym posapywaniem chłopców... To czas dla mnie... Na dobrą książkę, film czy szusowanie po internecie...



Tylko najpierw kąpiel... Dużo wody, dużo piany i dobra muzyka...

Od dawna do kąpieli używam głównie produktów. Tym razem pokusiłam się o nowość- pianki pod prysznic Dove. Byłam ciekawa, jak wypadną w porównaniu z tradycyjnymi żelami pod prysznic.
Przyznam, że jestem mile zaskoczona. Pianki Dove to połączenie lekkości z doskonałą pielęgnacją skóry ciała.
Lekka konsystencja kosmetyku sprawia, że kąpiel staje się przyjemnością. Nawilżające i łagodne dla ciała właściwości sprawiają, że skóra jest miękka, gładka i doskonale nawilżona. Piękny zapach otula nasze ciało. 



Dostępna jest w trzech wariantach zapachowych...
Dove Revitalizing Pearls o poranku dodaje nam energii na cały dzień.
Dove Pampering Pistachio pomaga się wyciszyć i odprężyć.
Dove Deepluy Nourishing to tradycyjny zapach Dove

Kosmetyki oprócz nawilżenia, odbudowują też barierę lipidową skóry.



Co ja o nich myślę?
Cóż, zakochałam się w nich... Wygodna pompka odmierza właściwą porcję kosmetyku. Delikatna pianka otula ciało, sprawiając, że jest odżywione, nawilżone i pięknie pachnie przez długi czas. Pozostawia na skórze kremową, aksamitną warstwę. Idealnie nadaje się zarówno na szybki prysznic, jak i długą kąpiel. Powiem szczerze, że zmywam nią nawet makijaż i sprawdza się w tym doskonale. Moją ulubioną wersją jest Dove Deepluy Nourishing- lubię tradycję :)))



Pianki są dostępne wyłącznie w drogeriach Rossmann, w cenie 19,99 zł za 200 ml.

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger