10:45

Wzbudzaj w dziecku miłość do książek!

Wzbudzaj w dziecku miłość do książek!
Książki są bardzo ważne w rozwoju dziecka. Uczą, bawią, zabierają w magiczne podróże po całym świecie, a nawet po wszechświecie. Mogą zabrać na wyprawę tam, gdzie wzrok nie sięga.

Niestety... Widzę bardzo często, że książki są traktowane, jako zło konieczne. I nie tyle przez dzieci, co przez samych rodziców... Dużo, bardzo dużo dorosłych uważa, że książki to zbędny wydatek, coś niepotrzebnego, czy po prostu strata czasu. To podejście rodziców odbija się niestety na samych dzieciach, które uważają, że książka nie może być dobrym prezentem, książka nie może umilić czasu...

Kochani... Czytanie książek ma mnóstwo korzyści dla rozwoju dziecka! Ćwiczą koncentrację, rozbudzają wyobraźnię, poszerzają horyzonty. Czytać powinniśmy już maluszkom. Ba! Nawet wskazane jest jest czytanie dziecku w czasie ciąży. Ja wiem, że łatwiej włączyć telewizor, smartfona, konsolę. Łatwiej. Ale czy lepiej?

Zawsze lubiłam czytać. Zawsze „królowałam” w rankingach bibliotek. Czasem trochę przesadzałam, gdy zamiast uczyć się na kartkówkę z chemii sięgałam po książkę, bo właśnie przyjechały nowości do biblioteki. Dobrej książce nigdy nie potrafiłam odmówić.

Co z tego mam? Jakąś wiedzę o świecie, znajomość ortografii, lekkie pióro. To wszystko dało mi czytanie. Dla kogoś zbędne umiejętności, dla mnie skarb. Nie wyobrażam sobie, że moje dzieci nie miałyby styczności z książkami. To dla mnie tak samo naturalne, jak zrobienie sobie kawy o poranku. I bez tego i bez tego dzień jest stracony.
Pomyśl o tym. Czytaj dziecku, czytaj z dzieckiem. To mu „zrobi” całe życie.

Jedną z książek, po którą można sięgnąć podczas wieczornego czytania jest „Przeźroczysty chłopiec” Antoniny Krzysztoń. Książka wydana została przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka.


To piękna książka pisana z perspektywy przedszkolaka- Franka. Chłopiec opowiada o swoim życiu, o smutkach, marzeniach, sukcesach... Opowiada w taki sposób, że niejednokrotnie zakręciła mi się łza w oku.
Nam, dorosłym, zdaje się, że problemy przedszkolaków to błahostki. Ile razy zdarzyło Ci się powiedzieć „Nie przesadzaj, przecież to żaden problem”. Jednak to nieprawda. Dla małego dziecka pokazany przez kolegę język czy spóźniona mama w przedszkolu to naprawdę wielki stres.


"Przeźroczysty chłopiec" to literacki debiut autorki. Opisuje cały rok szkolny Franka, jego sposób patrzenia na świat, rywalizację z kolegami, próby zrozumienia dorosłych. Krótkie opowiastki dają nam do myślenia.

Książka Antoniny Krzysztoń pisana jest dla dzieci, jednak powinien ją przeczytać każdy rodzic. Dowiemy się wówczas, jak nas widzą dorośli. Dowiemy się, że nieświadomie niejednokrotnie zawiedliśmy swoje dzieci. Być może będziemy się starać naprawiać nasze błędy. Jednocześnie autorka ustami Frania pokazuje dzieciom, jak radzić sobie z problemami, strachami. Dlaczego „przeźroczysty chłopiec”? Bo stoi jakby z boku, niewidzialny, widząc to, czego my często nie dostrzegamy...


Warte uwagi są też rysunki, zawarte w książce, wykonane przez samą autorkę. Ogólnie cała książka jest pięknie wydana. Moje serce skradła piękna kolorowa okładka.


Dlaczego wspomniałam dziś o tej ksiażce? Franio bardzo często skarży się, że mama, tato nie mają dla niego czasu. Pomyśl, czy Ty masz czas dla swojego dziecka? Czy masz czas, by porozmawiać z nim, przytulić, zrobić coś fajnego? Wieczorem przeczytać bajeczkę? Zatrzymajmy się czasem w biegu i poświęćmy czas tylko dzieciom... Nie róbmy z nich przeźroczystych postaci, udając, że nie dostrzegamy ich. To zaprocentuje.


21:34

Plus size też może być modne i kobiece!

Plus size też może być modne i kobiece!
W końcu przyszła, choć już myślałam, że nie dotrze... A jednak jest! Piękna, ciepła, polska... Złota Polska Jesień. Pachnąca orzechami, opadającymi liśćmi. Las przybrał barwy czerwieni, żółci, brązu, pomarańczy. Jeszcze chwilkę możemy podziwiać tą swoistą feerię barw. Już niedługo liście opadną, zostawiając puste korony drzew. Wdycham tą jesienną atmosferę i ciągnę z niej ile się da... Spacery, prace polowe... Muszę nacieszyć się jesienią na zapas, bo niedługo świat okryje biały puch...

Jesień to też dla mnie czas kompletowania jesienno- zimowej garderoby. I powiem Wam, że kupowanie ubrań to dla mnie istna katorga. Noszę rozmiar 44, jednak w okolicznych sklepikach i bazarkach rozmiar 44 mogą kupować osoby noszące rozmiary 40/42... No chyba, że chcę kupić garsonkę lub sukienkę odpowiednią dla 60- letniej babci. Wciąż pamiętam ten wstyd, gdy nie weszłam w sukienkę XXL i słowa sprzedawcy „większych już nie mamy”. I ten wzrok... Taki pogardliwy trochę.


Ktoś powie- przecież są sklepy z fajnymi ubraniami dla młodych kobiet, noszących rozmiar plus size. Są. Ale nie w mojej okolicy. A jeździć do miasta wojewódzkiego nie zawsze mam czas.
Odkąd poznałam zalety kupowania przez internet, ubrania kupuję raczej w sieci. No ale tu też bywają rozkminy, czy rozmiar będzie dobry, a może zaniżony albo zawyżony... I żeby nie było, że zdarzają mi się sama małe rzeczy. Na wakacjach kupiłam bluzkę w rozmiarze XXL na Allegro i przyszedł mi worek :D Serio, z bluzki zrobiłam sukienkę, ale i tak była za szeroka. Wylądowała w koszu.


Dopiero od całkiem niedawna zaczęłam się dobrze czuć w ubraniach. Odpuściłam sobie lokalne sklepy z zawyżonymi rozmiarami i ten wstyd, gdy znowu w cyckach za mało... Szukałam w internetach miejsca dla siebie, ostatecznie jednak poprzestanę na zakupach katalogowych.


Cellbes to marka, która przypadła mi do gustu nie tylko dzięki sporemu wyborowi ubrań, ale przede wszystkim dlatego, że zawsze znajdę coś dla siebie, w swoim rozmiarze. I nie są to babcine podomki a fajne, modne a przede wszystkim kobiece ubrania. Po raz pierwszy postanowiłam zaopatrzyć się na jesień. I jeśli znacie ten dreszczyk niepewności i strachu przed nieznanym , to ja go właśnie miałam. Niepotrzebnie na szczęście, bo zarówno jakościowo i wizualnie i rozmiarowo trafiłam w cel. Nigdzie nie jest za szeroko i nigdzie nie jest za ciasno. Ubrania są dobrej jakości i bardzo wygodne.


Ubrania są wysyłane ze Szwecji, jednak wysyłka jest dość sprawna- w ciągu 7 dni powinniście mieć zamówienie w domu. O nowościach czy promocjach dowiecie się z katalogu, który co kilka tygodni otrzymacie bezpłatnie prosto pod drzwi domu.


Dziewczyny, nie wstydźcie się swoich rozmiarów. Nie pozwólcie poniżać się przez sprzedawców, nie spuszczajcie wzroku, jeśli nie znajdziecie swojego rozmiaru. Jest tyle innych możliwości. Zakupy z katalogu nie są złem koniecznym i naprawdę nie musisz się bać, że źle trafisz. Bez problemu możesz zwrócić czy wymienić towar. Ja już się nie wstydzę, plus size nie zawsze znaczy „gruba”, „wstrętna”, „tłusta”... Plus size może również być synonimem kobiecości i piękna...


Najpiękniejszym ubraniem jest Twoje wnętrze, jeśli czujesz się piękna, kobieca, modna, to uwierz mi, że taka jesteś. 
 









Płaszczyk- Cellbes
Spodnie- Cellbes
Bluzka- Cellbes

Wpis powstał przy współpracy z Cellbes

22:48

Ale auta! Historie samochodowe!

Ale auta! Historie samochodowe!
Dziś pokażę Wam książeczkę, która mnie bardzo zauroczyła, chłopcy zaś się w niej zakochali.
Dlaczego? Bo jest o autach!

„Ale auta! Odjazdowe historie samochodowe”, autorstwa Michała Leśniewskiego to najnowsza pozycja, wydana przez Wydawnictwo Egmont.


Samochody w dzisiejszych czasach to codzienność. Coś normalnego, naturalnego. Moi chłopcy są zdziwieni, że jak byłam w ich wieku, to przejażdżka autem było jak święto. Są też zdziwieni tym, że nie było zbytniej różnorodności samochodów na ulicy. Była syrenka, trabant, maluch i fiat.


Gdy po raz pierwszy zobaczyłam książkę „Ale auta!...” wiedziałam, że będzie hitem. I nie myliłam się. Książka przedstawia historię samochodów począwszy od pojazdu Josepha Cugnota, jeżdżacego 4 km/h, przez małą siódemkę i dużego fiata po współczesne najszybsze bolidy. Poznajemy też modę automobilową i części aut. Autor przytacza zabawne historie i groźne przygody twórców danych aut. Wszystko to jest świetnie, wyczerpująco opisane i okraszone pięknymi ilustracjami, autorstwa Michała Leśniewskiego. Z ręką na sercu mogę polecić każdemu miłośnikowi aut, powiedziałabym nawet, że to pozycja niezbędna dla każdego samochodomaniaka. 





Książka jest naprawdę pięknie wydana i nie skłamię, jeśli powiem, że to jedna z naprawdę pięknych książek. Gruba oprawa, strony z pięknego papieru czy ilustracje. To wszystko sprawia, że po książkę chce się sięgnąć w ciemno. I na pewno się nie zawiedziemy. Chciałabym powiedzieć, że ta książka znalazła u nas stałe miejsce w biblioteczce. Niestety nie chcę skłamać. Ona nie ma swojego miejsca, bo wielokrotnie w ciągu dnia jest w rączkach moich chłopców, oglądana, komentowana i przekładana w coraz to inne miejsce, by po chwili znów znaleźć się w czyichś łapkach.


16:59

Czytam i główkuję- książeczki aktywizujące dla dzieci.

Czytam i główkuję- książeczki aktywizujące dla dzieci.
Zostajemy w temacie pouczającej zabawy. Dziś pokażę Wam fajne książeczki z serii „Czytam i główkuję” wydane przez Wydawnictwo Egmont. Lubię książki, które oprócz treści mają też łamigłówki, zagadki, zadania. Do takich właśnie należy owa seria. Jest to trzypoziomowa seria, stworzona dla dzieci w wieku od 4 do 9 lat. Łączy w sobie świetne opowieści, genialne ilustracje a także zadania i łamigłówki wspomagające logiczne myślenie.

„Fredek i miara wszystkiego” Zofii Staneckiej, „Król Gromoryk i niesforne jajko na miękko” Wojciecha Widłaka oraz „Szczurki nie dają się wygryźć” Rafała Witka to książeczki wchodzące w skład serii „Czytam i główkuję”.


Król Gromoryk i niesforne jajko na miękko” to ksiażeczka z pierwszego poziomu serii i przeznaczona jest dla maluszków w wieku od 4 lat. Poznajemy tu króla Gromoryka i jego kota Gadułę. Król ma wielki problem! Zjadłby jajko na miękko a tu kucharz zachorował a królowa Dobrochna wyjechała do mamy... Król zrobi jajko sam, kot mu pomoże... Jak im pójdzie? Musicie dowiedzieć się tego sami...

Książeczka jest pełna zabawnych scen a problemy króla dla mnie przezabawne, dla Jasia- już mniej. I to mi się podoba- książka dostosowana do wieku odbiorcy. To samo z łamigłówkami. Są na tyle proste, że Jaś sobie niemal bez problemu z nimi poradził.




Fredek i miara wszystkiego” to coś dla małych matematyków. Należy do drugiego poziomu serii- dla dzieci od 5 lat. Bohaterem jest tu robot Fredek, który wprowadza czytelników w świat liczb.


Pewnego razu, znudzony porządkiem na swojej planecie, wybrał się na wycieczkę na najbardziej zabałaganioną planetę we wszechświecie. Niestety, po drodze zepsuł mu się pojazd i wylądował na Ziemi. Poznał tu Jagodę, zaprzyjaźnił się z nią i zamieszkał u niej w domu.... I mimo że chciał uciec ze swej planety Pedanterii, trudno było mu pozbyć się nawyków. W domu Jagódki przesuwał, mierzył. A prawdziwą zabawę zagwarantowało mu wysypisko śmieci!
Ćwicząc z Fredkiem dzieci poznają liczby, godziny, miary... Mają za zadanie odgadnąć, co jest długie a co krótkie, co jest lżejsze, a co cięższe... Poznając fantastyczne przygody robota, czytelnik aktywizuje wyobraźnię i angażuje emocje. Zadania i łamigłówki inspirują do poznania tekstu i ćwiczą samodzielne myślenie. Nie sposób też nie wspomnieć o pięknych ilustracjach Marty Szudygi, które w doskonały sposób oddają treść opowiadania.




Szczurki nie dają się wygryźć” to już pozycja dla starszaków. Opowiadanie o szczurkach jest pełne ciepła i humoru. Nasi bohaterowie mają problem. Po wakacjach w Sardynii okazało się, że ich dom zajęły koty! Chwilowo zatrzymali się u krewnych, jednak coś z tą sytuacją trzeba zrobić! Może skierować sprawę do sądu? A jak to się nie uda to powołać SZROT- Szczurzą Radę Obrony Terytorium...


Przyznam, że historia o szczurkach poprawiła mi humor na długo! Jest napisana lekkim językiem, pełnym humoru.
Stopień zaawansowania zadań jest tu, w tej książeczce trochę na wyższym poziomie, bo mam już do czynienia z obliczaniem centymetrów kwadratowych, obliczanie powierzchni. Powiedziałabym, że to bardziej dla 9- latków.





Książeczki z serii „Czytam i główkuję” powinny znaleźć się w każdej domowej biblioteczce. Ucząc- bawią, bawiąc- uczą i to jest w nich najważniejsze. Znajdziemy tam przyjaznych bohaterów- będziemy świadkami problemów i ich rozwiązywania. Ponadto w każdej książeczce znajdziemy naklejki, zagadki i łamigłówki. Nie zabraknie również sporej dawki humoru. A na końcu znajdziemy dyplom dla czytelnika!



Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger