22:28

Czy w Polsce łatwo zdać egzamin na prawo jazdy?

Czy w Polsce łatwo zdać egzamin na prawo jazdy?

Odkąd rozpoczęłam swoją przygodę z samochodem minęło już kilka miesięcy. Za kółkiem czuję się jak ryba w wodzie, choć jeszcze popełniam błędy. Czasem gdy myślę, jak wiele czasu straciłam przez swój strach do jazdy, pukam się w głowę. Przed rozpoczęciem kursu na prawo jazdy wstrzymywał mnie m.in. strach przed egzaminem. I o tym będzie dzisiejszy tekst- czy w Polsce łatwo zdać egzamin na prawo jazdy. Opowieść na faktach autentycznych.

 


Do egzaminu teoretycznego podchodziłam dwa razy. Do praktycznego- trzy.
Pierwsze podejście do teorii to jeden wielki stres. Nie pomogła melisa. Mimo, że w domu testy szły mi bardzo dobrze, to jednak trema mnie zjadła. Na drugi egzamin zapisywał mnie instruktor. Napisał mi tylko, że w poniedziałek mam jazdę. W niedzielę wybieraliśmy się z mężem na koncert. 5 minut przed wyjściem zadzwoniłam do instruktora z nadzieją, że uda się przełożyć jazdę.
-No, ale Pani ma egzamin o 8.00. Nie mówiłem?
Usiadłam i myślę. Testów nie widziałam od tygodnia, książki też. Co robić? Jechać na ten koncert, czy zarwać nockę na zakuwaniu? Pojechałam. Wypiłam nawet piwo, wróciłam po północy. Poszłam na żywioł. Zdałam.

Jeśli chodzi o egzamin praktyczny, to pierwszy raz zawaliłam na placu, czyli jakby się nie liczy :D Stres i nerwy zrobiły swoje.

Za drugim razem wyjechałam z placu. Egzaminator był świetny. Spokojny, opanowany. Rzeczowo wydawał polecenia. Nerwy były, ale z czasem jakoś się uspokoiłam. Powtarzałam każde polecenie, na głos, zanim je wykonywałam. I nagle bęc! 200 metrów przed WORDEM, na ostatnim rondzie jakiś bęcwał włączył kierunek, że będzie zjeżdżał z ronda. Mówię do egzaminatora – on zjeżdża, to ja wjadę. Odwróciłam głowę, nagle auto stoi (egzaminator zahamował), a to auto przejeżdża przede mną. Myślałam, że mnie trafi szlag. Zjechaliśmy na zatoczkę, egzaminator zaczął spisywać protokół a ja życzyłam temu kierowcy (tak, na głos!) pękniętych opon! Egzaminator pocieszał mnie, że dobrze jechałam, że następnym razem na pewno zdam. A mi tak szkoda było tego, że przez jakiegoś debila oblałam :)

Nadszedł ten trzeci raz, powiem Wam, że jechałam z myślą, że obleję. Ale wyjechałam z placu. Jadę, jest ok. Egzaminator mruk, zgryźliwy, królewskie miał chyba jedynie nazwisko. Zakręt, ograniczona widoczność, przede mną jedzie rower. Hamuję redukuję bieg na dwójkę, powoli jadę za rowerzystą.
  • Czemu pani zwolniła?
  • Bo jedzie rower, a ja nie widzę, czy mi auto z naprzeciwka nie wyjedzie.
  • Przecież można spokojnie wyprzedzić.
  • Aj, tam, kierowcą rajdowym nie będę.
  • Nie trzeba być kierowcą rajdowym, żeby wyminąć rowerzystę.
  • Ale nie widzę, czy mi auto nie wyjedzie. Wyjedzie mi auto zza zakrętu a pan mnie obleje.
Cisza. Jadę dalej. Wjeżdżamy na dwupasmówkę z ograniczeniem prędkości do 70. Jadę 60.
  • Może pani jechać 70.
  • Wiem, ale gdzie mam się śpieszyć, wolę wolniej, ale bezpieczniej. Ja szybko jeździć nie będę, bo będę dzieci wozić.
  • To niech sobie pani pomyśli, że jedzie pani do lekarza z dziećmi a ktoś się przed panią wlecze.
  • Aj tam, dam radę.
Już nerwy powoli złażą. Paplam bez ładu i składu. Już sama sobie się dziwię, że takie głupoty mówię Ja! Która od zawsze wolała milczeć względem obcych osób. Ale nic, jadę i gadam. Stoi auto. Połowa na chodniku, połowa na drodze. Obok droga w lewo. Ale żeby ominąć to auto muszę włączyć lewy kierunkowskaz.
  • Po co pani ten kierunkowskaz?
  • Bo omijam auto.
  • Ktoś z tyłu mógłby pomyśleć, że skręca pani w lewo.
  • Przecież włączyłam kierunkowskaz powrotny.
Dalej jadę i dalej opowiadam głupoty. Widzę, że gościa już trafia, ale też widzę, że jesteśmy przy WORDzie. Zajeżdżamy na plac. Zatrzymuję się. Ten coś pisze w swoim kajecie.
  • To zdałam?
    Cisza.
  • Zdała pani, ale proszę popracować nad dynamiką jazdy.
  • O kurde, normalnie bym pana uściskała!
  • >>>Przerażenie w oczach<<<
  • Żartowałam! Do widzenia!

No to zdałam, pozostało mi jeszcze czekać na papierek.

Pozostała teraz odpowiedź na pytanie- czy w Polsce łatwo zdać egzamin na prawko? Jeśli przykładamy się do kursu, jeśli podchodzimy na egzamin bez stresu i spokojnie wykonujemy polecenia- to nie jest źle. No i jeszcze możemy zagadać egzaminatora, bo ja się czasem śmieję, że mój się wystraszył, że gdyby mnie oblał i znów bym na niego trafiła, to zagadałabym go na śmierć :D

A teraz? Nie boję się niczego, gdzie trzeba, tam jadę. Oczywiście są czasem przypały. Mężu czasem dostaje palpitacji serca :D

Aaa, i sytuacja sprzed jakiegoś czasu. 2 dni po odebraniu prawka, miałam wizytę u logopedy. Mężu ma 1 zmianę, budzi mnie o 4 rano i mówi:
  • Tylko zaparkuj tam przy ABC (na początku miasta) i idźcie przez miasto pieszo.
  • Dobra, dobra. Idź.
Poszedł.
Podnoszę głowę i mówię do siebie:
  • Takiego wała! Ja nie po to prawko robiłam, żebyś ty mi kazał po mieście latać na nogach!

I na zakończenie. Muszę przyznać, że ten ostatni, wredny egzaminator miał rację! Szlag mnie trafia, jak mi się śpieszy, a ktoś się wlecze przede mną :D Miłego!

11:41

Jak zachwować porządek, posiadając zwierzęta?

Jak zachwować porządek, posiadając zwierzęta?

Dywany niewątpliwie są piękną ozdobą domu. Ponadto pełnią też funkcje praktyczne, np. odcinają stopy od zimnej podłogi- zwłaszcza zimą. Są też jednak minusy- czyszczenie. O ile z okruszkami nie ma większego problemu, to już sierść zwierząt to trochę gorsza sprawa… Jak czyścić dywany, gdy w domu mamy zwierzęta?





  • Systematyczność. Systematyczność to podstawa. Na bieżąco sprzątajmy po zwierzakach. Regularnie opróżniajmy kuwetę, zmieniajmy żwirek nie dopuszczając do tego, by rozniósł się po mieszkaniu i jednocześnie nie porysował paneli.
  • Akcesoria dla zwierząt. Na rynku mamy mnóstwo akcesoriów, które ułatwiają utrzymanie czystości- np. podkładki pod miski, które warto zainwestować. Zminimalizuje to np. ryzuko wylania wody i zrobienia się zacieku na podłodze.
  • Dbajmy o czystość pupila- regularnie go myjmy, czeszmy, obcinajmy paznokcie. Warto zainwestować w odpowiednie suplementy diety, które mogą zminimalizować wypadanie sierści.
  • W miarę możliwości zrezygnujmy z dywanów. Co jednak, jeśli nie chcemy? Mam w domu kundelka, labradora i jeszcze kota. Wszyscy uwielbiają warunki domowe i godzinami wylegują się na moich dywanach. Zwierzaki maja komfort, a ja? Sierść, którą bardzo trudno usunąć, bo nawet trzepanie dywanów nie pomaga. Sytuację oczywiście utrudnia fakt, że są to głównie dywany shaggy, które i tak ciężko współpracują z odkurzaczem.

Jeśli chodzi o sam odkurzacz, to z racji posiadania i dzieci i zwierząt używany jest na codzień. Co za tym idzie szybciej napełniają się worki. Do tej pory używałam zwykłych, papierowych, jednak miały wiele wad- potrafiły się dziurawić, nie utrzymywały pyłów, które często osiadały na filtrze odkurzacza. Trafiłam  na syntetyczne worki doodkurzaczy WORWO, które są nie tylko wytrzymałe, ale też nie przepuszczają alergenów. Zwiększają moc ssania i mają o 29% większą filtrację od zwykłych worków. Co ciekawe- niedawno wyszła nowa linia worków WORWO anti odour, które dodatkowo nie przepuszczają zapachów! Przy zwierzakach, to jest świetna sprawa! 



Posiadanie zwierząt bywa uciążliwe, jednak musimy pamiętać, że to tak samo równoprawni domownicy, jak my. Zwierzaki są częścią naszej rodziny, a to, ile będziemy mieć przy nich pracy czy sprzątania zależy od tego, w jaki sposób o nie dbamy.

11:15

Domowy sos słodko- kwaśny

Domowy sos słodko- kwaśny

Dziś przychodzę do Was z przepisem na pyszny, pikantny domowy sos słodko- kwaśny. Przepis dostałam od koleżanki, wczoraj robiłam i…. jest obłędny! Te sklepowe się nie umywają. Wbrew pozorom nie ma przy nim dużo pracy. Zostawiam Wam przepis i smacznego!!! Z tej porcji wychodzi  15 słoików 300 ml.

 Składniki:

3 kg pomidorów
3 papryki czerwone
1 kg cebuli
1 puszka ananasów
1 puszka kukurydzy
½ łyżeczki chili
½ łyżeczki czosnku granulowanego
2 łyżki musztardy stołowej
2 łyżki papryki słodkiej
1 łyżka przyprawy w proszku (vegeta, kucharek etc.)
1 łyżka curry
1 łyżka pieprzu mielonego
2 szklanki cukru
1 szklanka octu
2 łyżki soli
2 kopiate łyżki mąki ziemniaczanej.

Wykonanie:
Pomidory sparzyć i obrać, pokroić w kostkę, cebule również kroimy w kostkę. Solimy i gotujemy na małym ogniu przez godzinę. Po tym czasie dodajemy pokrojonego w kostkę ananasa (zostaw syrop na później) oraz paprykę a także odcedzoną kukurydzę i resztę składników- przyprawy- bez mąki ziemniaczanej.  Gotujemy to jeszcze przez pół godziny. Następnie dokładnie mieszamy mąkę ziemniaczaną z syropem z ananasa, wlewamy to do wywaru. Gotujemy to jeszcze przez 5 minut, mieszając.
Gorące nakładamy do słoików. Ja pasteryzowałam to jeszcze 10 minut.


Mam nadzieję, że przepis przypadnie Wam do gustu, zrobicie i pochwalicie się tym w komentarzach 😊

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger