To jeszcze nie koniec, odc. 3

To jeszcze nie koniec, odc. 3

Odcinek 1 TUTAJ
Odcinek 2 TUTAJ


Martynie zakręciło się w głowie, zaparło dech w piersiach. Próbowała zebrać myśli, jednak zamiast tego w jej głowie kołatały tylko znaki zapytania. Jak to? Dlaczego? Jak on mógł?
- Przynajmniej wiem, dlaczego tak szybko odjechał z miejsca wypadku. Do niej się śpieszył- powiedziała na głos Martyna i złowiła zdziwione spojrzenie Pawła i jego mamy.
- Ja... przepraszam... yyy... muszę już iść... śpieszę się- dziewczyna podniosła się z krzesła i nie oglądając się za siebie ruszyła w stronę wyjścia. Przechodząc obok stolika, przy którym siedział Marcin zdążył zarejestrować zaskoczony wzrok byłego męża.

Na dworze szalała ulewa, jednak Martyna zdawała się nie zwracać uwagi na to, że w kilkanaście sekund przemokła do suchej nitki. Nagle ktoś złapał ją za rękę, to był Paweł.
- Domyślam się, co się stało, poznałem tego gościa od wypadku. Jednak czy to powód do tego, byś wylądowała w łóżku z zapaleniem płuc?
- Sorry Paweł, chcę zostać sama. Zostaw mnie w spokoju. Naprawdę jestem ci wdzięczna za uratowanie życia, ale nasze drogi już się mogą rozłączyć. Potrzebuję samotności, spokoju. Kurcze! Daj mi spokój człowieku- ostatnie zdania Martyna wykrzyczała chłopakowi w twarz.

Wyrwała rękę spod jego uścisku i pobiegła przed siebie.
Myśli kotłowały w jej głowie. Łzy cisnęły pod powieki a deszcz utrudniał bieg. Martyna chciała uciec jak najdalej od ludzi, problemów, Marcina. Albo umrzeć, a przynajmniej stracić pamięć. Jak ona teraz żałowała, że Paweł odepchnął ją od tego samochodu. Może nie musiałaby teraz tak cierpieć. To z nią nie chciał dziecka, jej marzenia zdeptał, doprowadził do rozwodu. Przecież ona już była w ciąży długo przed rozwodem! On tak go kochała, a on ją oszukał. Oszukiwał przez długie miesiące, pewnie nawet wtedy, gdy jeszcze było między nimi dobrze.

- Oszust! Złamas! Pieprzony ciul!- Martyna wrzasnęła co sił. Nie zwracała uwagi na przechodniów oraz zgorszone spojrzenia starszych pań i matek z dziećmi - W dupie mam to z kim ten gnojek się pieprzy!

Ktoś ja złapał wpół i przytulił mocno. Martyna już nie miała sił, by się opierać. Przytuliła się do mężczyzny i zaczęła rzewnie płakać. Nie obchodziły ją zdziwione spojrzenia przechodzących ludzi, chciała tylko wypłakać swój żal w ramionach faceta, który już raz ją uratował. Tak, to był Paweł, który widząc w jakim Martyna jest stanie ruszył za nią, bojąc się, by nie popełniła jakiegoś głupstwa.
- Już maleńka, będzie dobrze- głaskał ją delikatnie po włosach- to boli, ale minie, wierz mi- w końcu minie.

Tak stali oboje, przytuleni na środku chodnika. Nie istniał dla nich czas, spojrzenia przechodniów oraz deszcz. W tym uścisku dawali sobie ukojenie, spokój oraz to, że coś się dla nich zaczyna. Nie wiedzieli jeszcze co- miłość czy może tylko przyjaźń... To ,wszystko rodziło się powoli, musieli dać temu czas...

W takim geście zobaczył ich Marcin, który również wybiegł za Martyną i szukał jej klucząc po uliczkach miasta. Musiał jej wytłumaczyć, że jej nie zdradził, a ta kobieta w ciąży to jego koleżanka z pracy- Jagoda. Odegrali razem przedstawienie przed jej wujostwem z USA, którzy są gorliwymi katolikami i nigdy nie przyjęliby do wiadomości faktu, że ich siostrzenica poddała się zabiegowi in-vitro. Na czas ich przyjazdu Marcin miał udawać narzeczonego Jagody... Tylko, czy to teraz jest ważne? Czy jest sens tłumaczyć to Martynie, gdy ona właśnie stała na środku chodnika przytulona do jakiegoś mężczyzny? Czy to możliwe, że spotykali się jeszcze w czasie trwania małżeństwa Martyny i Marcina?
cdn
Facebook diagnozuje ciąże! Really!

Facebook diagnozuje ciąże! Really!

Facebook. Ma chyba każdy już.

Czym jest? Docelowo miał być chyba portalem społecznościowym, umożliwiającym kontaktowanie się znajomych, odnajdywanie kolegów sprzed lat. Taka lepsza wersja naszej-klasy.
Czym jest teraz? Można tu prowadzić firmy, sklepy, wymieniać się poglądami oraz stwierdzać ciąże.

Tak. Dobrze czytacie.
Od jakiegoś czasu dochodzę do wniosku, że Facebook i ogólnie internet nie jest dla wszystkich. Do tego też trzeba mieć rozum.

Jak czasem czytam niektóre posty na grupach, głównie dla rodziców, to zastanawiam się, co te matki i ojcowie przekażą tym swoim biednym dzieciątkom. Jakie to będą mądrości.

Punkt pierwszy- test ciążowy. Wiecie, ile takich testów widzę w ciągu dnia? Kilka. Serio. Dwie kreski to ciąża, dwie blade kreski to może być ciąża, ale nie musi, jedna kreska- ciąży niet. Z reguły testy mogą się mylić i aby uzyskać prawdziwy wynik trzeba iść do ginekologa. Proste. Wiem to teraz, wiedziałam to nawet 9 lat temu. Dlatego aż łapię się za głowę, gdy 30- letnie czy 40-letnie kobity dodają zdjęcie testu i pytają „mamusie, jak myślicie- jestem w ciąży?” Ja pitolę! A co ja duch święty jestem? Jeśli ma się tą mądrość iść do łóżka z facetem, to chyba test też się powinno odczytać. A poza tym istnieje coś takiego jak ulotka i obce baby z fejsbuka nie powiedzą Ci nic innego, niż to, co pisze na tej malutkiej karteczce. To po pierwsze. Po drugie- w życiu nie pokazałabym testu w necie. Zwłaszcza od razu po zrobieniu. Moim zdaniem pierwszy powinien wiedzieć ojciec dziecka, rodzina, przyjaciele... Nie obcy ludzie Jest duża szansa, że na takiej grupie jest matka wujka twojej ciotki od strony matki i mimo że Ty jej nie kojarzysz, to ona Ciebie owszem. I tym sposobem o Twojej ciąży za 2 godziny będzie plotkować pół rodziny, a Twojemu facetowi będą gratulować, a on bidny nie będzie wiedział o co chodzi...

Punkt drugi. Imię dla dziecka. Nie wiem, czy naprawdę jestem aż tak staroświecka, że imię dla dziecka wybieraliśmy z mężem sami. Nie słuchaliśmy ani mojej matki ani jego. Jednej się nie podobało imię Marcin, drugiej Filip. Zdecydowaliśmy sami i w nosie mieliśmy czyjeś preferencje. Dlatego też dziwię się osobom, które u obcych osób szukają propozycji imion dla SWOICH maluszków. Nie masz pomysłu? Kalendarz sobie otwórz, tam imion setki- do wyboru, do koloru. A jeszcze wymagania mają- żeby na P było, albo C...

Kolejna część ortografia i interpunkcja. Ja rozumiem dysgrafia, dysortografia, jednak większość telefonów i komputerów ma słowniki. Naprawdę serce boli, gdy czytam „pujde” „zrobici” itp. Czasem wystarczy po prostu po napisaniu przeczytać raz jeszcze tekst i często takie błędy samemu się wyłapuje. Inna sprawa to wielka nienawiść do przecinków. Czytam taki tekst na 2000 znaków i się zastanawiam, czy „twoja stara piła jest u mnie” czy też „twoja stara piła, jest u mnie”. Dorośli ludzie powinni o takie rzeczy dbać, przecież kiedyś będziecie z dziećmi odrabiać prace domowe!

Jest jeszcze odrabianie zadań domowych przez „ciocie z fejsbuka”, diagnozowanie chorób przez facebookowych doktorów nauk medycznych i wysyłanie pocztówek na urodziny od tych samych cioć do obcych dzieci. Ale o tym już pisałam kiedyś. Pominę już sprawy koloru wózka, koloru sukienki czy pampersa, bo zamiast wpisu pojawiłaby się powieść na tysiąc rozdziałów. Kobitki, włączcie czasem myślenie a nie szukajcie rad na tematy, które powinnyście znać same... Myślenie nie boli, serio.

A gdyby ktoś szukał sposobu na prosty crm, to zamiast szukać po facebookach, zajrzyjcie na stronę ChromeCRM.
Wiosenne porządki w domu i ogrodzie.

Wiosenne porządki w domu i ogrodzie.

Chociaż trudno w to uwierzyć, gdyż za oknem biało i mróz, ale naprawdę- wiosna bliżej niż dalej. Jeszcze tylko przetrwamy ten mroźny zimowy luty i... będziemy odliczać dni do magicznej daty 21 marca!

Osobiście już przygotowałam się do wiosny i zasiałam warzywa: pomidory, paprykę, selery, pory... Na warzywa kapuściane przyjdzie jeszcze czas. W zeszłym roku zagapiłam się i przeoczyłam ten moment, później wydałam mnóstwo pieniędzy na sadzonki. No way! Tym razem trzymałam rękę na pulsie!
Już z końcem marca, pewnie będzie można zabrać się za pierwsze prace ogrodowe, porządki na dworze. To czas też na planowanie domowych remontów. Malowania, kładzenia płytek, paneli. Odświeżania elewacji. Wiosną wszystko jest świeże, nowe, więc patrząc na odradzającą się przyrodę chce nam się więcej, mamy więcej energii by przywrócić świeżość domowi i ogrodowi.
Lepiej jest zaplanować prace, by później jakoś to stopniowo realizować. No i oczywiście, żeby pamiętać, co jest do zrobienia.

Przede wszystkim sprawdzamy stan elewacji. Mróz może wyrządzić szkody w tynkach czy dociepleniach. Jeśli takowe uszkodzenia zauważymy, to czym prędzej powinniśmy podjąć kroki ku naprawieniu tego. Niestety- uszkodzenia nie zatrzymają się w miejscu, będą się pogłębiać. Jeśli mamy drewniany dom lub inne drewniane budynki to koniecznie zakonserwujmy i zabezpieczmy drzewo.

Sprawdzamy też rynny i dachy. Usuwamy z nich wszelkie zanieczyszczenia, a dach sprawdzamy pod kątem zimowych uszkodzeń.

Zwróćmy też uwagę na chodniki czy podjazdy. Być może zostały podmyte, ukruszone czy też zapadły. Należy czym prędzej podjąć kroki celem eliminacji problemu.

Porządki w ogrodzie. Mimo, że w jesieni zgrabiliśmy wszystkie liście- wiosną również należy oczyścić ogród. Gałęzie, śmieci czy sucha trawa nie wyglądają ładnie na przydomowym trawniku. Zadbajmy też o trawnik. Na rynku jest mnóstwo środków nawożących. Należy również zadbać o drzewa- usunąć suche gałęzie a pozostałe lekko skrócić. Uważajmy jednak na całkowitą wycinkę drzew. Ustawa z dn. 20 lipca 2010 r. o Ochronie Przyrody mówi, iż aby wyciąć drzewo mające ponad 10 lat, musimy mieć zgodę na wycinkę.

Na wszystkie plany trzeba zarezerwować i czas i pieniądze. Wiecie, że kupuję praktycznie wszystko w internecie. I to, że te zakupy staram się robić z głową, by jak najwięcej oszczędzić, też wspominałam. Dlatego też jeśli wybieram sklep, to taki, gdzie kupię jak najwięcej produktów płacąc za jedną wysyłkę. Jeśli chodzi o zakupy na wiosenne porządki w domu i ogrodzie to sprawdzi się Market Budowlany StukPuk. Znajdziemy tam wszystko od wiertarek i wkrętarek przez materiały budowlane po szklarnie i szklarenki. Przyznam, że taka szklarnia to moje marzenie, które w tym roku się ziści. Póki co nabyłam w owym sklepie wiertarkę Bosh z serii zielonej, która okazała się niezbędna podczas ubiegłotygodniowych remontów kuchni.


Już mam kilka rzeczy na oku i do domu i do ogrodu i na działkę.  Bo oprócz dobrych cen, dużego wyboru produktów mają też świetną i miłą obsługę,a towar dostarczony jest na czas i prosto pod drzwi. To podstawa. Uwierzcie, że jak taki działkowy maniak jak ja wchodzi pomiędzy te różne niezbędne produkty, to portfel piszczy :D


A jak Wasze przygotowania do wiosny? Myślicie, czy jednak skupiacie się na „tu i teraz” i zamiast planować porządki zjeżdżacie z górki na sankach?
Konkurs charytatywny "Pomoc dla Marysi"

Konkurs charytatywny "Pomoc dla Marysi"

Zatem zaczynamy! Otwieramy serca, otwieramy portfele i pomagamy Marysi!

Marysia to 19- miesięcznej dziewczynka, u której zdiagnozowano przepuklinę oponowo-rdzeniową. Marysia została zakwalifikowana do eksperymentalnej terapii polegającej na leczeniu mezenchymalnymi komórkami macierzystymi. Pierwszy etap leczenia zacznie się już końcem lutego. Koszt jednej takiej terapii to ok. 35 tys. zł. Dziewczynka potrzebuje także rehabilitacji.


Zapraszam na facebookową stronę, dotyczącą pomocy dziewczynce: 


Warunki udziału w konkursie.

  1. Przygotowujemy dowolną pracę pod tytułem „Życzenia dla Marysi”. Można rysować, malować, śpiewać, pisać, wyklejać, recytować wierszyk stojąc na głowie itp...
  2. Przekazujemy na konto Marysi bądź poprzez stronę "Się pomaga" kwotę co najmniej 10 złotych.
  3. Oczywiście "lubimy" wszystkich sponsorów nagród, bo bez nich ten konkurs spaliłby na panewce.
  4. Udostępniacie na Facebooku post konkursowy i w komentarzu dodajecie "<3" :)
    UDOSTĘPNIJ


Pieniążki wpłacamy na konto:
 Komitet Społeczny "Pomoc dla Marysi"
13 9096 0004 3001 0076 3804 0001
z dopiskiem "Marysia" lub poprzez stronę "Się pomaga": goo.gl/DCbb7w

Pełna treść maila ze zgłoszeniem powinna zawierać:
Tytuł maila: Życzenia dla Marysi.
W treści: Imię i nazwisko, link do profilu na facebooku, opis pracy zgodę na publikację pracy w specjalnym albumie na Facebooku oraz ewentualnie dane dziecka, które wykonało pracę.
Przyjmuję prace w formatach: .doc .odt .jpg .png .pdf .avi .rmvb .mp4

UWAGA! POTWIERDZENIE WPŁATY NIE BĘDZIE UDOSTĘPNIANE DO WIADOMOŚCI PUBLICZNEJ, JAK TEŻ NIE BĘDĘ UJAWNIAĆ ILE KTO WPŁACIŁ. To tylko do wiadomości mojej.

A teraz jedna z najprzyjemniejszych rzeczy... NAGRODY!!! Znajdziecie je pod linkiem: goo.gl/DWQz3F

Regulamin konkursu.
  1. Konkurs ma na celu zbiórkę pieniędzy na leczenie Marysi Knap.
  2. Uczestnicy przygotowują pracę pt. „Życzenia dla Marysi”.
  3. Minimalną kwotą wpłaty jest 10 zł.
  4. Potwierdzenie wpłaty oraz pracę konkursową uczestnicy wysyłają na maila dziegielowska@interia.eu w tytule wpisując „Życzenia dla Marysi” w treści zaś swoje imię i nazwisko, link do profilu na facebooku oraz zgodę na publikację pracy w albumie konkursowym na Facebooku.
  5. Potwierdzenie wpłaty nie będzie w żadem sposób upubliczniany a kwota wpłacona ujawniana do wiadomości publicznej.
  6. Dozwolony format pracy konkursowej: .doc .odt .jpg .png .pdf .avi .rmvb .mp4
  7. Konkurs trwa od dnia publikacji do 21 lutego 2017 r.
  8. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr. 4, poz. 27 z późn. zm).
  9.  Wygrywają osoby, których prace będą jak najbardziej kreatywne.
  10. Spośród tych osób 4 osoby z największą wpłatą mogą sami wybrać nagrodę.
  11. Wyniki opublikowane będą w tym poście w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu.
  12. Zwycięzcy mają 4 dni na kontakt ze sponsorem.
  13. Wysyłka nagród po stronie sponsorów w ciągu 30 dni od skontaktowania się z nimi, tylko na terenie Polski.
  14. Sponsorzy nagród mogą dołączyć również w czasie trwania konkursu.
  15. Uczestnik przyjmuje do wiadomości, że w razie wygranej przekazuje Organizatorkom i Sponsorowi swoje dane osobowe, które są niezbędne do wysłania nagrody.
  16. Dane osobowe zwycięzców nie będą przechowywane, przekazywane ani wykorzystane w żadnym innym celu oprócz wysyłki nagród.

A oto nasi wspaniali Sponsorzy (lista może ulec zmianie, wraz z dołączeniem kolejnych sponsorów:





Marysi możemy również pomóc przekazując jej nasz 1% podatku:


A. Przybyłek "Kobiety wzdychają częściej"

A. Przybyłek "Kobiety wzdychają częściej"

Książki Agaty Przybyłek zawsze czytało mi się z lekkością i uśmiechem na twarzy. Autorka jest mistrzynią słowa i dialogu.

Sięgając po nowość Agaty, „Kobiety wzdychają częściej” liczyłam na relaks po ciężkim tygodniu.
I przyznam szczerze, że pierwsze rozdziały źle mi się czytało. Jednak na szczęście w miarę rozwoju akcji ciężko było się oderwać od lektury a potem gnana ciekawością losów głównej bohaterki zaczytałam się tak, że nawet nie wiem, jak doszłam do ostatniej strony. I mimo początkowych trudności, kolejny raz nie zawiodłam się na twórczości Agaty Przybyłek. Wartka akcja, rozterki bohaterki, i ten znak zapytania na końcu sprawiły, że z niecierpliwością czekam na obiecany „ciąg dalszy nastąpi”.

Zuzannę ma kochającego męża i rezolutnego synka. Jednak coś jej brakuje, coś, co pcha ją w ramiona przystojnego łamacza serc, Marka. Sytuacja komplikuje się, gdy pod jej dach wprowadza się również Teodor, jej były narzeczony. Wyobrażacie sobie taką sytuację gdy w jednym domu mieszka mąż, kochanek i były narzeczony? Hmmm.... Może jednak nie kochanek, bo kobieta opiera się Markowi, choć ten opór zdaje się coraz mniejszy... Na szczęście opamiętuje się niemal w ostatnim momencie... Zaczyna rozumieć, że to mąż jest najważniejszy, choć i on tu nie jest bez winy... Ludwik zaniedbuje żonę. W pogoni za swoimi pasjami nie liczy się z uczuciami małżonki. Choć jego miłość widać na kilometr.
Jakby tego było mało, to Zuzka staje się gwiazdą programu telewizyjnego. Nie wspomniałam Wam, że nasza bohaterka stała się ofiarą niezrównoważonej sprzedawczyni, która wściekła o to, że jej syn spotyka się z bratanicą Ludwika, próbowała rozjechać Zuzannę. Na szczęście na ratunek ruszył jej Teodor... Ekipa telewizyjna postanowiła nagrać reportaż o wypadku...
Jest jeszcze mama Zuzanny, która od kilku lat umiera. Ma już nawet strój i urnę. Sami więc widzicie, że nasza bohaterka ma powód do wzdychania...

Gdy wydaje się, że wszystko się powoli ustabilizowało przychodzi przesyłka a jej zawartość przyprawia Zuzannę o zawrót głowy...

Książkę Agaty Przybyłek „Kobiety wzdychają częściej” znajdziecie w księgarni TaniaKsiążka, w dziale „Książki dla kobiet”.
Podróż wgłąb komputerów...

Podróż wgłąb komputerów...

Halo!
Czy mamy tu małych miłośników komputerów? Zatem dobrze się składa, bo wraz z szalonym Docentem Pięć Procent chcielibyśmy zaprosić Was do świata komputerów! Ups! Zapomniałabym o towarzyszu Docenta- jest z nami również Πies!

Docent Pięć Procent i... Szalona historia komputerów” Marcina Kozioła to idealna pozycja dla fanów komputerów, wydana przez WydawnictwoPrószyński i S-ka.


Wessani do pamięci komputera nasi bohaterowie opowiadają historię komputerów, internetu czy gier... Wszystko to jest okraszone genialną szatą graficzną, iście komputerową czcionką, mnóstwem realnych zdjęć i wielorakością gier i łamigłówek! Nie próbowałam (jednak nie jestem tak obeznana technologicznie jednak), ale autor obiecuje, że przy pomocy telefonu bądź komputera, podążając za ukrytymi w tekście linkami możemy odkrywać zakodowane filmy i strony!


Książka urzeknie nie tylko małego, ale i duuuużego czytelnika! A informacje w niej przekazane z powodzeniem można wykorzystać na lekcjach informatyki i przy okazji zabłysnąć komputerową inteligencją i zgarnąć po drodze kilka szóstek. Ja byłam zachwycona, chłopcy też mają książkę w rękach kilka razy dziennie.


Kochani, to się nie da opisać! To trzeba zobaczyć! Książka dla miłośników komputerów do kupienia na stronie Księgarni Prószyński i S-ka.


M. Majcher "Stan nie!błogosławiony"

M. Majcher "Stan nie!błogosławiony"

Dwie kreski na teście ciążowym zwykle powodują radość... Nawet jeśli początkowo budzą zaskoczenie, przerażenie i niepokój. A co jeśli przyszli rodzice muszą zmierzyć się z problemem poważniejszym niż nieplanowana ciąża?

Książka Magdaleny Majcher „Stan nie! Błogosławiony” porusza trudny temat aborcji i badań prenatalnych. Autorka z niesamowitą precyzją opisuje rozterki głównych bohaterów. To książka o miłości, która się wspiera i dzięki której można znieść wiele...

Jakub i Pola to młodzi małżonkowie. Kolejne lata razem tylko wzmacniają ich miłość. Nie patrzą na siebie- patrzą w tym samym kierunku i to jest zapewne sukcesem dobrego związku. Sielankę przerywają dwie kreski na teście ciążowym. Jakub się cieszy, Pola przerażona wypłakuje się w poduszkę... Na szczęście po niedługim czasie i ona zaczyna odczuwać radość z powiększenia się rodziny...

Niestety, los okazuje się dla nich aż nadto okrutny. Rutynowe badanie przekreśla ich całą radość. Dziecko może urodzić się z wadą genetyczną. Okrutna statystyka daje im 16 szans do 1 na urodzenie zdrowego dziecka. Wydaje Ci się, że to dużo? Tak, jeśli wyniki badań są całkowicie prawidłowe...

Pola i Jakub muszą podjąć trudną decyzję. Czy poddać się amniopunkcji? A jeśli wynik będzie nieprawidłowy, to czy zdecydować się na aborcję. Sami muszą podjąć tą decyzję i nawet psycholog, do której się udają nie może im odpowiedzieć na nurtujące ich pytanie... Czy uda im się pokochać tą malutką osóbkę? Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że małżonkowie są razem, wspierają się, trzymają za ręce. Tylko dzięki temu, niezależnie od tego, jaką podejmą decyzję- poradzą sobie z jej konsekwencjami.

Między problemami z ciążą są też trudne relacje Poli z matką. Aby w pełni cieszyć się z macierzyństwa nasza bohaterka musi w końcu wyrzucić z siebie cały żal jaki tłumi w sobie...

Książkę znajdziecie w dziale „Książki dla kobiet” w internetowej Księgarni TaniaKsiążka.
Kajtek, uważaj!

Kajtek, uważaj!

Kim jest Kajtek?
Otóż Kajtek jest małym szpakiem, który kocha książki!
Niestety, problemy ze wzrokiem skutecznie mu to umożliwiają! Ptaszek zatem postanawia udać się do okulisty, który stwierdza nadwzroczność i zaleca mu okulary.
Kajtek w nowych okularach wzbudza zainteresowanie i co gorsza- drwiny- ze strony innych szpaków. Smutny rusza przed siebie. Na nieszczęście wpada w pułapkę. I już zdaje się, że czeka go pewna śmierć, gdy przypomina sobie historię, którą czytał niedawno... Okazuje się, że historia o Archimedesie uratowała mu życie!

Pięknie wydana przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka książeczka Jennifer Berne „Kajtek, uważaj!” niesie ze sobą piękne przesłanie. Najmłodszym czytelnikom uświadamia, że warto czytać książki, gdyż wiedza z nich płynąca może nawet uratować życie! Ponadto warto wiedzieć, że okulary to nie wstyd, wręcz przeciwnie! Można w nich świetnie wyglądać!

Uważam, iż książka „Kajtek,uważaj” jest świetną pozycją „do poduszki”. Piękne ilustracje Keith Bendis sprawiają, że kolejne stronice przewracałam z prawdziwą przyjemnością! Oby więcej takich pouczających i utrwalających w maluchach miłość do literatury, książek.

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2014 Dzięgielowska.pl , Blogger