M. Fenert "Moi bohaterowie"

M. Fenert "Moi bohaterowie"

Dziś już zostaniemy w temacie edukacyjnych, wspierających rozwój dziecka książeczek. Kolejna ciekawa pozycja to „Moi bohaterowie” Marzeny Fenert.
Jest to zestaw edukacyjny dla chłopców w wieku od 2 do 5 lat, którzy wraz ze swoimi ulubionymi bohaterami- policjantem, budowniczym i astronautów będą mogli rozwijać pamięć, doskonalić percepcję wzrokową, ćwiczyć logiczne myślenie oraz liczyć i rozwiązywać zagadki.
Poziom trudności zadań sprawia, że jest idealna dla chłopców w wieku nawet do 5 lat. Mój 3- letni geniusz radzi sobie doskonale z wszystkimi zadaniami, więc nie wiem, czy zadania są zbyt łatwe, czy po prostu on ma ponadprzeciętne umiejętności.
Ćwiczenia zawierają 14 typów zadań:
  • memory;
  • sekwencje- kontynuowanie sekwencji, uzupełnianie sekwencji;
  • liczenie;
  • dopasowywanie brakujących fragmentów ilustracji;
  • układanki 2- 5 elementowe- kolorowe oraz czarno- białe.

To kolejna pozycja, którą będę chwalić pod niebiosa. Pracujemy na niej z Janem każdego dnia. Jego ulubione zadania to oczywiście puzzle i uzupełnianie ilustracji, które już chyba zna na pamięć. Doskonale liczy też do 8. Bohaterowie zadań zachęcają do podjęcia ćwiczeń a wybór zadań jest tak różnorodny, że mamy robotę na kilka jesiennych wieczorów!



Wiele osób macha ręką na pracę z dziećmi, uważa, że od tego jest szkoła. To bardzo mylne przeświadczenie. Szkoła jest tak naładowana programem, że nauczyciele niektórych rzeczy po prostu nie mają czasu przerobić i to nie jest ich wina. Taki mamy chory system. Dlatego ważna jest praca rodzica z dzieckiem, a teraz na rynku mamy tak wiele cudownych, edukacyjnych książeczek, jak ta, czy książka z wcześniejszegopostu, że jest w czym wybierać.
Ponadto dziecko musi mieć dobrą koncentrację i logicznie myśleć, a to idzie wypracować w pierwszych 3 latach maluszka.
Kochani rodzice, sięgajcie po książeczki dla dzieci, które uczą, w chwili obecnej jest mnóstwo nowości!
http://www.taniaksiazka.pl/
|P.  Liput „Znajdź mnie. Przygoda w mieście”

|P. Liput „Znajdź mnie. Przygoda w mieście”

Dziś mam dla Was propozycję wspaniałej książki dla dzieci. „Znajdź mnie .Przygoda w mieście” to niby niepozorna, kilkustronnicowa książeczka obrazkowa, jednocześnie- wspaniała propozycja dla już 2- 3 letnich dzieciaczków.
Rodzina Zwiedzalskich zwiedza miasto. Niestety są na tyle nieroztropni, że ciągle coś gubią... Jednym z zadań czytelników jest odnalezienie zagubionych przedmiotów. Książka rozwija spostrzegawczość, ćwiczy myślenie, jest pomocna w rozwoju percepcji wzrokowych maluszka. Piękne, bogate ilustracje pozwolą też czytelnikom na puszczenie wodzy fantazji i snucie opowieści i historii, które przedstawiają obrazki. Ponadto dziecko ma za zadanie wskazanie różnic między elementami.
Jest tu też gratka dla moich starszaków- odnajdywanie na ilustracjach literek, bo cyfry to już Jan rozpoznaje.
Lubimy czytać, jednak lubimy też takie książki bez tekstu, z którymi możemy wspierać rozwój dzieci. Pozycja, o której wspomniałam, jest idealna dla takich trzylatków, którzy już są ciekawi świata, garną się do wiedzy, a jej nabywanie naprawdę dobrze im idzie! Pokażę Wam, jak Jan ćwiczył z tą książeczką- chciałam zrobić film, jednak nie wyszło :)




 Książka dla dzieci to idealny prezent pod choinkę, a grudzień obfituje w wiele nowości czytelniczych!
http://www.taniaksiazka.pl/

W czasie choroby dzieci się nudzą... vol. 1

W czasie choroby dzieci się nudzą... vol. 1

Poskromienie chorych dzieci to nie lada wyzwanie dla rodzica. Nie ma co kryć, gdy minie gorączka i osłabienie, dzieciaki brykają. Nie chcą leżeć, chcą się bawić. A najgorzej, gdy dziecko leżące i trzeba go zająć i niekoniecznie mam na myśli telewizor czy telefon z wifi.
Lubimy kolorowanki i właśnie w tą stronę postanowiłam uderzyć, by zając czas moim chłopcom. Dlaczego kolorowanie jest ważne w rozwoju dziecka? Ano przede wszystkim dlatego, że rozwijają motorykę małą i precyzję. Dziecko uczy się prawidłowego chwytu, ćwiczy nie wyjeżdżanie poza linię czy wykonywania drobnych ruchów. Później przydaje mu się to w nauce pisania.
Kolejna rzecz- skupienie uwagi, czyli pięta achillesowa współczesnych maluszków. Dziecko skupia się na kolorowance, angażując się w nią! No i jeszcze jeden plus kolorowania- wyobraźnia, kreatywność. Dziecko może stworzyć swój świat, niebieskiego kota czy różowe słońce....

Moim chorowitkom podsunęłam dwie najnowsze kolorowanki, znalezione w Księgarni internetowej Vesper, które- przyznaję się bez bicia- sama im podkradam. „Milion kotów” oraz „Kolorowanka Ryby”.
„Milion kotów” Lulu Mayo jest na kształt kolorowanek antystresowych.
Znajdziemy tam mnóstwo kotów podczas różnych czynności. Nie gwarantuję Wam, ze jest ich milion, ale na pewno jest ich dużo i są bardzo mili..

Tu zaparzą herbatkę, tu zagrają na tamburynie. Prawdziwa gratka dla miłośników rysunku- w tej kolorowance mają prawdziwe pole do popisu! Do kupienia tu >>KLIK<<


Z kolei „Kolorowanka Ryby” to przegląd ryb wszelakich. 
Zawiera ona 44 rodzajów ryb, pływających w morzach. Co prawda nad każdym rysunkiem do kolorowania jest już gotowa, piękna ilustracja, ale kto nam zabroni ponieść się wyobraźni i nadanie popularnym rybom nowych barw!


Można kolorować je kredkami (jak u nas) ale też pastelami, farbkami itp.! To naprawdę fajne zajęcie na kilka godzin! Kolorowanki znajdziemy na stronie księgarni internetowej Vesper.

Czy Twoje dzieci lubią kolorować?
To jeszcze nie koniec, odc. 2

To jeszcze nie koniec, odc. 2

Część I tutaj.
Martyna otworzyła oczy. Była w objęciach nieznajomego mężczyzny. Obok stał wystraszony i blady Marcin, kulący się pod obstrzałem zabójczych spojrzeń gapiów. Dopiero zaczęło do kobiety docierać, co się stało... Skrzyżowanie, jadący wprost na nią były mąż... Wygląda na to, że tajemniczy mężczyzna, który nadal trzymał ją w ramionach, jakby chcąc ochronić Martynę przed wariatem drogowym uratował jej życie.
Martyna delikatnie wyswobodziła się z ramion nieznajomego.
- Dziękuję- zwróciła się do mężczyzny- domyślam się, że Panu zawdzięczam życie lub co najmniej to, że jestem w jednym kawałku.
- Paweł Nowak- przedstawił się – miło mi.
Martyna poczuła coś dziwnego. Jakby niepokój? A może motyle w brzuchu? Nie- to niemożliwe- pomyślała. Dopiero się rozwiodłam i na dodatek jak ostatnia kretynka kocham byłego męża!
- Martyna...- kobieta usłyszała cichy głos Marcina- przepraszam! Zamyśliłem się. Nie zauważyłem ani skrzyżowania ani ciebie na ulicy. Nie wiem, jak to się stało.
Martyna popatrzyła na byłego, bez żalu. Między Bogiem a prawdą ona też nie mogła dojść do siebie po rozprawie rozwodowej. A skoro on tak przeżywa ten rozwód, że o mało co jej nie zabił, to może to dobry znak? Może jest jeszcze dla nich szansa? -Uspokój się Martyna- kobieta potrząsnęła głową- to było, nie ma, koniec!
- W porządku ko..., znaczy- nic się nie stało- zwróciła się do Marcina- rozumiem, też się zamyśliłam.
- Może odwiozę cię do domu?
- Yyy.. Nie, przejdę się- odpowiedziała Martyna. Miała zbyt wielki mętlik w głowie a poza tym nie była chyba gotowa na sam na sam z byłym mężem.
- To... cześć. Mam nadzieję, że ułożysz sobie życie tak, jakbyś chciała- Marcin podał rękę żonie, a właściwie to byłej żonie i odszedł.
Mężczyzna wsiadł do samochodu i odjechał, wiedziony rozczarowanym wzrokiem Martyny. -Jak to? Cześć? Mam nadzieję, że ułożysz sobie życie? Czy to już naprawdę koniec? Kobieta nie wiedziała, co myśleć...
- Ekhm, może jednak zaprowadzę cię do lekarza?- w myśli Martyny wbił się, niczym intruz, czyjś głos. Kobieta aż podskoczyła. Mężczyzna, który ją uratował wciąż tu był. Zaraz, zaraz, jak się nazywał? Piotrek? Nie- Paweł. Chyba.
- Nie... Nic mi nie jest- dzięki tobie- odpowiedziała. Naprawdę nie wiem, jak ci dziękować. Marcin... to znaczy ten, który nieomal we mnie wjechał, to mój mąż... to znaczy mój były mąż. Właśnie się rozwiedliśmy. Skoro tak się zamyślił, że nieomal we mnie wjechał, to może tak samo żałuje tego rozwodu jak ja?
Paweł chrząknął. Martyna uświadomiła sobie, że zwierza się obcemu facetowi. Czy już całkiem jej odbiło na punkcie tego rozwodu?
- Przepraszam cię, nie powinnam opowiadać ci o moich osobistych sprawach. Po prostu... chyba mam doła.
- Na smutki najlepsza jest czekolada- uśmiechnął się Paweł- chodź zaprowadzę cię w miejsce, gdzie podają najlepsze słodkości w mieście!
- Przepraszam cię, ale chyba nie mam nastroju dziś- odpowiedziała Martyna.
- Przestań ciągle przepraszać- puścił do niej oko Paweł- a poza tym- uratowałem cię, więc chyba kawa mi się należy- uśmiechnął się szelmowsko do kobiety.
Martyna znów poczuła coś dziwnego... nie miała wyjścia, musiała iść. Choć wolałaby celebrować swoją wolność jedynie w towarzystwie czerwonego wina i pudełka nieprzyzwoicie kalorycznych czekoladek.
Paweł poprowadził Martynę przez kilka przecznic i stanęli przed niepozorną witryną kawiarni „Cukierenka”. Martyna przechodziła tędy setki razy, jednak nigdy nie zwróciła uwagi na ten lokal. Weszli do środka i usiedli w zacisznym kąciku. Martyna niedyskretnie rozejrzała się dokoła. Podobało jej się to miejsce. Takie „z duszą”. Zachwyt nad tym miejscem współgrał z zawstydzeniem z powodu obecności nieznajomego mężczyzny i uczuć, jakie w niej wywoływał.
Cisza zaczęła jej ciążyć, uparcie szukała tematu do rozmowy.
- Ładnie tu- uśmiechnęła się do towarzysza- nigdy tu nie byłam. Skąd znasz to miejsce?
- Cóż... wychowałem się tu.
Paweł roześmiał się widząc minę Martyny i dodał szybko- to lokal mojej mamy.
Jakby na zawołanie przy stoliku stanęła postawna kobieta.
- Nie wierzyłam, jak mi Jadźka powiedziała, że przyszedłeś z kobietą- zaczęła głośno mówić- musiałam to na własne oczy zobaczyć!
- Mamo, przestań,proszę- zaczął cicho Paweł.
- Synek, nie ma się co wstydzić, to normalna rzecz- roześmiała się kobieta, po czym zwróciła się do Martyny- już myślałam, że nikogo sobie nie znajdzie!
- Martyna w jednej chwili zrobiła się czerwona. Jednak chyba nie bardziej niż Paweł,który wyglądał jakby miał za chwilę eksplodować.
- Mamo- w końcu niemal krzyknął- to nie jest moja dziewczyna! Po prostu Martyna niemal wpadła pod samochód, przyprowadziłem ją tu, by się uspokoiła, a ty tu jeszcze jakieś cyrki urządzasz!
Pani Nowakowa wyglądała na zbitą z tropu, a jej mina nieco rozbawiła Martynę. Kobieta uśmiechnęła się i już miała powiedzieć mamie Pawła, że nic się nie stało, jednak zamarła... Do lokalu wszedł jej były już mąż... Nie był sam, przytulał ładną blondynkę. Spod dopasowanej bluzeczki wystawał ciążowy brzuszek. Martyna nie zdążyła nawet pomyśleć, że być może to tylko znajoma, gdy para namiętnie się pocałowała...
cdn...







Niezbędnik kobiety matki- telefon.

Niezbędnik kobiety matki- telefon.

Telefony w dzisiejszych czasach to już normalność. Tak samo potrzebna rzecz, jak buty czy kurtka.
Mylą się ci, którzy uważają, że to tylko zbędny gadżet. Dzisiejsze telefony wyróżniają się mnóstwem funkcji, potrzebnych lub nie, jednak można zrobić niemal wszystko- zdjęcie, połączyć się z internetem, zapłacić za zakupy w sklepie a nawet obliczyć datę porodu. Niestety czasem wystarczy upadek ze stołu, by nadawał się na złom. Cóż, mając pod opieką dzieci, telefon mieć musimy- by wezwać pomoc w nagłych wypadkach czy po prostu żeby uciszyć dzieciaka nową grą na Android. A jak wiadomo, dzieciom ciągle coś upada, może upaść i telefon. Warto więc zainwestować w szkło hartowane i w dobre etui, by skutki upadków zmniejszyć do minimum.
Mój telefon ubrany jest w fajne case ze sklepu Etui Studio.pl

Etui Flip Clear View różowe z klapką to połączenie elegancji i stylu z niesamowitą funkcjonalnością!
Bardzo łatwo można go zamontować na telefonie. Nie tylko posiada funkcję sleep/wake up, nie tylko ma przeźroczystą klapkę, umożliwiającą odczytywanie podstawowych informacji, ale również, drogie Panie uwaga! Tylka klapka może nam posłużyć, jako lusterko!
Co do samego sklepu, to jestem bardzo zadowolona z obsługi. Szybki, miły kontakt, ekspresowa wysyłka, maksymalne zabezpieczenie przed wandalizmem Poczty Polskiej, a w razie problemów- pomoc. Czegóż chcieć więcej? W sklepie znajdziemy akcesoria do niemal wszystkich modeli telefonów i tabletów. Różnorodność wyboru może spowodować oczopląs.
Jak Wam się podoba moje nowe etui? :)
Gdzie po poradę?

Gdzie po poradę?

Często w internecie, na różnych forach spotykam się z pytaniami z zakresu prawa. Co prawda jest wiele osób, które chcą podzielić się swoją wiedzą, jednak najczęściej jest tak, że ile odpowiedzi tyle wersji. Cóż, jestem zdanie, że zarówno sprawy prawne, jak i też zdrowotne najlepiej omawiać ze specjalistą. Niestety internety nie są specjalistami, a każda sytuacja wymaga wnikliwego rozważenia, bo są różne czynniki, które wpływają na ostateczny przebieg sprawy i na pewno nie pomoże nam do tego dojść ani Marysia ani Zosia z facebookowej grupy. Jedynie co z tego wyjść może, to bałagan i zamęt.
Jedynym dobrym rozwiązaniem w takich sytuacjach to udać się do osoby wykwalifikowanej. Jeśli chodzi o problem natury prawnej to pomoże nam na pewno radca prawny.
Jeśli zastanawiacie się, nad wyborem kancelarii,to zajrzyjcie do kancelarii Ptak & Wspólnicy.
Kancelaria R. Ptak i Wspólnicy oferuje:
  • pomoc prawną
  • porady prawne
  • sporządzanie dokumentów
  • sporządzanie pism procesowych
  • sporządzanie opinii prawnych
  • opiniowanie umów
  • reprezentację przed sądami i organami w trakcie postępowań


Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2014 Dzięgielowska.pl , Blogger