21:32

Co na katar dla dziecka?

Co na katar dla dziecka?
W dalekim królestwie Noztixolandii zapanował smutek. Otóż to mała dziewczynka- Michalinka, córka hrabiny Klaudoliny zapadła na podstępną, męczącą i wstrętną chorobę, jaką jest katar!
Smarkała, kichała. Wszystkie fabryki chusteczek w hrabstwie pracowały na pełnych obrotach, a i tak ciągle ich brakowało! Michalinka zaczęła więc wycierać nosek swoimi pięknymi sukniami, a przy okazji rozsiewała bakterie i wirusy!


Hrabina Klaudolina załamywała ręce! Już nie miała pomysłu, jak zwalczyć katarzysko! Przez domostwo przewinęło się mnóstwo lekarzy, medyków i zielarzy z całego hrabstwa a potem i kraju... Był nawet jeden śmiałek z południowo- zachodnio- wschodniej granicy. Jednak też nie pomógł.
Hrabina wiedziała, że nie da się uchronić przed infekcją dróg oddechowych, jednakże chciała do minimum zmniejszyć dolegliwości. Pewnego razu, gdy już straciła nadzieję, spotkała tajemniczego jegomościa, który jej rzekł:
- Udaj się hrabino Klaudolino do apteki. Będzie tam czekał na ciebie specyfik magiczny, bo triksotropowy, na bazie olejków naturalnych. On na pewno pomoże Twej córce!

- Miły panie- odrzekła hrabina Klaudolina- ale co to znaczy, że jest triksotropowy?

- Znaczy to, moja droga, iż triksotropowe właściwości preparatu gwarantują równomierne rozprowadzenie wszystkich składników oraz wydłużają czas kontaktu ze śluzówką! I dzięki temu nie wypływa on z nosa, jak inne produkty.

- A jaką mam pewność, że specyfik zadziała i nie zrobi krzywdy hrabince Michalince?

- Musisz uwierzyć mi na słowo, jednak zdradzę ci w sekrecie, że produkt ten zawiera kombinacje różnorakich olejów naturalnych takich jak eukaliptusowy, miętowy, z pachnotki zwyczajnej, jodły syberyjskiej oraz oliwy z oliwek. Zawiera też kwas glicyryzynowy, mający działanie ściągające i obkurczające.
 
- Wobec tego, zdradź mi drogi mędrcu, jak się ów specyfik zwie- zapytała hrabina Klaudolina.

- Nozitix, droga pani....

Hrabina Klaudolina czym prędzej udała się do apteki i zakupiła specyfik. Aptekarka poinformowała ją, iż może stosować go nawet do 14 dni. Na szczęście już po kilku dniach hrabinka Michalinka pozbyła się kataru- przesypiała noce, wrócił jej węch i apetyt...
Hrabina Klaudolina do dziś nie wie, kim był ów mędrzec, który tak dobrze jej doradził... Szuka go po dzień dzisiejszy. Może Ty wiesz o kogo chodzi? Jeśli tak, to daj jej znak.


To była bajka, teraz czas na konkrety. Równocześnie z otrzymaniem zestawu NOZITIX zaczął się katar u Filipa. I moi znajomi widzieli, jak to tragicznie wyglądało. Wycierał nos, czym popadnie, chusteczki były na moment. Pojawiło się zaczerwienienie buźki, noska... I oczywiście, udałam się do lekarza, dostał leki. Jednak równocześnie stosowałam preparat.


Dlaczego akurat on? Bo w przeciwieństwie do innych środków nie zawiera nafazoliny, oksymetazoliny oraz ksylometazoliny, do których błona śluzowa szybko się przyzwyczaja i w rezultacie przestaje reagować.


Specyfik jest wygodny w użyciu- aplikuje się go za pomocą aplikatora, wystarcza go naprawdę na długo. Stosować go mogą dzieci już od 3 r. ż. oraz oczywiście dorośli. Nie podrażnia śluzówki i faktycznie nie wypływa. Już po dwóch dniach zauważyłam poprawę, jednak nadal stosowałam preparat. Na szczęście już jest po wszystkim, jednak znając „katarowe” predyspozycje przyda się nieraz.


Jedno z opakowań przekazałam znajomej, chcecie znać jej opinię?

Jesteś już po użyciu sprayu do nosa Nozitix?
Tak.

Co pomyślałaś o nim, gdy ci go dałam?
Szczerze? Myślałam, że to kolejny z wielu produktów na katar, położyłam na półce z myślą „może kiedyś się przyda”.

I przydał się, tak?
Tak, moja córka często jest zakatarzona. Pomyślałam, że spróbuję. Pierwsze „ach” było po tym, jak zauważyłam, że faktycznie nie spływa...

Były też kolejne „achy”?
Były, były, bo spray naprawdę szybko zaczął działać. Z reguły z takim katarem męczymy się około tygodnia. Tu już po 3 dniach było po sprawie.

Super! Użyjesz go jeszcze?
Jasna sprawa! Na szczęście zostało go jeszcze dużo, a w ulotce wyczytałam, że należy wykorzystać go w ciągu 6 miesięcy, więc mamy jeszcze sporo czasu!

Dziękuję, za opinię.
To ja dziękuję!

Dystrybutorem produktu w Polsce jest Grupa ADAMED, ciesząca się od lat dobrą opinią w środowisku.

Znacie produkt?

16:29

Zdrowe słodycze? Tak! To możliwe!

Zdrowe słodycze? Tak! To możliwe!
Światem zawładnął cukier. Serio. Cukier jest wszędzie.
I sami dobrze wiecie, że ja jestem słodyczowym potworkiem i lubię wszystko co słodkie. Jednak moi chłopcy nie mają takiego dostępu do słodyczy.
Kojarzycie ten mem „Jestem dobrą mamą- wyjadam dzieciom czekoladę, bo dbam o ich zęby”? No, to właśnie taka jestem.
Dziś pokaże Wam genialną książkę, pełną przepisów na słodycze... bez cukru. Zrobiłam z jej pomocą kilka przekąsek i wierzcie mi na słowo- chłopcom posmakowało. Ba! Nawet ja się nie zawiodłam...


„Zdrowe słodkości na każdą porę dnia” Katarzyny Maciejko- Zielińskiej to zbiór przepisów na słodkie a zarazem zdrowe śniadania, podwieczorki, obiady, kolacje i przekąski. Rolę główną pełnią tu owoce i warzywa, ale też miód, bakalie, zboża. 


Przepisy są przedstawione w sposób jasny i zrozumiały. Znajdziemy tam czas przygotowania, liczbę porcji, informacje o składnikach a przede wszystkim piękne, realistyczne zdjęcia. Nie wiem, czy wiecie, ale pani Katarzyna jest fotografką kulinarną, więc piękne ukazanie potrawy to jej zawód i pasja! 


Autorka dzieli się też radami i wskazówkami, dzięki czemu możemy sobie sami modyfikować przepisy.
Potrawy są przygotowywane na bazie naturalnych, odżywczych składników, niekoniecznie z wszechobecną chemią. Dzięki temu spokojnie możemy patrzeć, jak nasz niejadek wciną kolejną już babeczkę. 


Książka wydana została przez Wydawnictwo Samo Sedno. Powiem Wam, że wydanie jest piękne- gruba oprawa z obwolutą, matowe kartki i jeszcze raz powtórzę- piękne, piękne zdjęcia!


Książkę znajdziecie na stronie Wydawnictwa. Polecam!

16:04

Zapowiedzi wydawnicze Wydawnictwa Dreams

Zapowiedzi wydawnicze Wydawnictwa Dreams
Marzec w Wydawnictwie Dreams rysuje się pod kątem premier zarówno dla dużych, jak i małych :)
Dziś przedstawię Wam zapowiedzi wydawnicze :)

Na początek coś dla dzieci. Pozycje, które mocno mnie zaciekawiły i zaintrygowały :)

„Opowieści biblijne dziadzia Józefa” Lidii Miś

Dziadzio Józef żył naprawdę. Mieszkał w drewnianym domku pokrytym starą ceglastą dachówką. To właśnie tu, z dala od miejskiego zgiełku, schodziły się nie tylko wnuki, ale i całe gromady dzieciaków z wioski, by posłuchać ciepłych biblijnych opowieści.”

„Opowieści biblijne dziadzia Józefa I ST”. Autorka w sprytny sposób wplata swoje przygody z lat dziecięcych w świat Biblii. Wspomina siostrę, kuzynostwo a przede wszystkim dziadka Józefa, którego barwne opowieści zostały w jej głowie do dziś.
Tom pierwszy skupia się na historiach ze Starego Testamentu.

„Opowieści biblijne dziadzia Józefa IV NT” to z kolei nowotestamentowe opowiastki. W czasie ferii zimowych do dziadzia Józefa przyjeżdżają wnuczęta. Podczas różnych czynności, takich jak kulig, czy zabawy na śniegu, jak i świętowanie Dnia Babci i Dziadka, dziadzio opowiada wnukom historie, zawarte w Nowym Testamencie.

Bardzo lubię wracać wspomnieniami w czasy mojego dzieciństwa. Książka „Mietek, drużyna i piwnica, której nie ma” Marty H. Milewskiej to poniekąd taka moja podróż w dzieciństwo. Co prawda jestem dziewckiem lat 90. a akcja ksiażki to lata 70., jednak czuję, że przygody niesfornej grupki dzieciaków, mieszkających w blokowiskach. Tytułowy Mietek to chłopiec, marzący o karierze trenera bądź sędziego. By wprawić się w obowiązki już teraz postanawia zbudować drużynę piłkarską. Jednak ciężko jest to zrobić, gdy część kolegów kibicuje Realowi a część- Barcelonie :) A dodatkowo pojawia się dziewczyna, której umiejętności piłkarskie mogą zawstydzić niejednego chłopca... Ponadto w blokowisku zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Ma to związek z jakąś tragiczną historią sprzed kilkudziesięciu lat, w którą był zamieszany sam trener reprezentacji Polski. „Mietek, drużyna i piwnica, której nie ma” to idealna książka dla małych miłośników zagadek...
Zapraszam na profil Miecia na Facebooku: https://www.facebook.com/Mietekksiazka/

No i na koniec coś dla tych dużych :)
„Dziewczyna z piosenki” Chrissy Cymbala Toledo to historia autobiograficzna. Autorka opowiada o swoim upadku i nadziei, dzięki której można się podnieść, wyrwać z największego zła...
Chriisy to córka pastora, mieszkająca w najbardziej obskurnej dzielnicy Brooklynu. Widziała wiele tragedii ludzkich, nie spodziewała się, że sama stanie się ofiarą...
Szukając akceptacji kreuje się na dziewczynę z ulubionej piosenki. Ponadto coraz bardziej angażuje się w toksyczny związek. Powoli stacza się na dno... Czy i kiedy się ocknie?

Przyznam, że zaciekawiły mnie te pozycje... Czy Wy też znalazłyście tu coś dla siebie?

15:28

T. K. Douglas "Najpiękniejsza córka Boga"

T. K. Douglas "Najpiękniejsza córka Boga"
„Najpiękniejsza córka Boga”, autorstwa Tashy K. Douglas, wydana przez Wydawnictwo Dreams to propozycja dla osób, dla których wiara w Boga jest ważna.

Na całość składa się kilka opowieści, historii z życia wziętych, które mogą przydarzyć się każdemu z nas. Wszystkie te historie mają swoje odzwierciedlenie w Piśmie Świętym, zwłaszcza w Psalmach. Uświadamiamy sobie jak wiele ważnych rzeczy przecieka nam przez palce, ile tracimy, goniąc za czymś, co tak naprawdę nie jest tak ważne. Lektura zmusza nas do zatrzymania się, spojrzenia na nasze życie z innej perspektywy. Zastanowić się nad tym, czy obraliśmy dobrą drogę... W ten sposób możemy sobie uświadomić, jak wielka siła w nas drzemie. Autorka pokazuje nam wyjście nawet z najgorszej sytuacji, pokazuje, że z najgorszej sytuacji może wyniknąć coś dobrego dla nas, naszej duszy. Złamałaś nogę? Ale dowiedziałaś się jak wielu osobom na Tobie zależy.
Ponadto- w ciągu dnia, w tym naszym szaleńczym pędzie- nie mamy czasu na rozmyślania. Dlatego dobrze jest w lekturze odnaleźć siebie, odnaleźć Boga. Zrozumieć, że jest on naszym Ojcem, dla którego jesteśmy najukochańszymi córkami. Bo jego miłość potrafi działać cuda.

Książka do kupienia jest w Księgarni Wydawnictwa Dreams. Jesteśmy okresie Wielkiego Postu, czasu rozmyślań nad wiarą, Bogiem, Zmartwychwstaniem. Myślę, że książka T. K. Douglas idealnie wpasowuje się w TEN czas. Nie jest to lekkie czytadło do poduszki, czasem musiałam kilka razy przeczytać dany akapit, by zrozumieć. Nie żałuję jednak ani jednej minuty poświęconej tej lekturze. Dużo pomogła mi zrozumieć i codzienna modlitwa stała się nie tylko czasem bezmyślnym klepaniem formułek, ale też czasem na przemyślenia.


21:18

To jeszcze nie koniec, odc. 4

To jeszcze nie koniec, odc. 4

Marcin odszedł w drugą stronę. Nie mógł patrzeć, jak jego kobieta płacze. I to pewnie przez niego. Fuck! Jaka kobieta? Jaka jego? Przecież sam, na własne życzenie ją stracił. Jednak wolał grać skurwysyna bez serca, niż faceta, który nie mógł dać swojej ukochanej, tego, czego pragnęła.

Marcin nie mógł mieć dzieci. Rok temu na szkoleniu w Pradze przeszedł świnkę. Choroba ta skutecznie pozbawiła go złudzeń i marzeń o dużej rodzinie. Nie przyznał się Martynie ani do choroby, ani do bezpłodności. Bał się, wstydził, nie chciał jej stracić... Marcin nie lubił kłamstw, brzydził się nimi. A wówczas sam, dzień w dzień musiał patrzeć na swoją ukochaną z myślą, że ją oszukuje. Tylko, że początkowo temat dziecka pojawiał się sporadycznie, jako coś, co się pojawi... kiedyś. Rok temu Martyna coraz częściej zaczęła mówić o dziecku a on coraz bardziej dusił się w sobie razem ze swoją koszmarną tajemnicą. Zaczęły się kłótnie, ciche dni... W końcu wyprowadzka i ten pieprzony rozwód!

Marcin cały czas grał twardziela, dla którego rozwód to pestka, papier który uwolni go od Martyny i jej marzeń o rodzinie. A tak naprawdę coraz bardziej zapadał się w sobie. Mówią, że faceci nie płaczą, a on płakał każdego wieczoru. Wiedział, że Martyna również cierpi, jednak wierzył, że to minie i wkrótce pozna kogoś, kto da jej to, o czym marzy. To wspaniała, cudowna kobieta. Należy jej się duża rodzina. On jej takiej nie mógł dać. I to bolało najmocniej.

Pieprzone życie! Zawsze musi wywinąć jakiś numer. Zawsze musi rozwalić komuś spokojne, szczęśliwe życie!

Marcin kopnął ze złości leżący przed nim plastikowy kubek i dopiero wtedy się ocknął. Zauważył, że po policzkach płyną mu łzy i zwraca uwagę przechodniów. Mężczyzna przetarł dłońmi twarz i ruszył dalej. Mimo, że starał się nie dopchać do siebie złych myśli, to one i tak przedarły się do jego głowy, nie zważając na nic....

O jego niepłodności wiedziała tylko Jagoda. To ona namawiała go, by wyznał Martynie prawdę, jednak Marcin nie chciał tego słuchać, a przede wszystkim wymógł na przyjaciółce przysięgę, że sama nie skontaktuje się z jego żoną. Grał zatem bezdusznego faceta, który zdeptał piękną, szczerą miłość...

- Szczerą? Dobre sobie- prychnął Marcin- przecież sam ją durniu okłamywałeś i nadal okłamujesz!
Kilkakrotnie chciał jej wyznać prawdę. Jednak uświadomił sobie, że być może Martyna przekonałaby go, że to nie jest powód do rozstania, być może zaczęłaby go namawiać na adopcję, jednak on nie wiedział, czy będzie w stanie pokochać obce dziecko. Nawet dziś, gdy nieomal jej nie potrącił chciał wykrzyczeć jej prawdę. Jednak znów stchórzył i uciekł. Wiedział, że prędzej czy później kobieta zacznie obwiniać go o to, że nie dał jej dziecka. I wtedy go znienawidzi. A Marcin wolał, by stało się to teraz, gdy jeszcze całe życie przed nią. Może ten facet, który ją uratował jest jej pisany? Może on da jej szczęście? Wyrzekł się swojego szczęścia, by ona była szczęśliwa.

A Martyna? Martyna już była w domu i rozpaczliwie płakała w poduszkę.

POPRZEDNIE CZĘŚCI:
1
2
3

16:03

Zbilansowana dieta? W końcu!

Zbilansowana dieta? W końcu!
Jedzenie, zdrowy styl życia... Pojęcia obce mi dotychczas.

Spacer? Tylko z dziećmi. I wiadomo- nie za daleko, bo zaraz ich nogi bolą.

Jedzenie? Śniadanie? Aj tam, trzy kawy wystarczą. Gdy chłopcy zaśpią zjem sobie w spokoju.
Tym sposobem wyhodowałam sobie tłuszczyk na boczkach, całkowicie zaburzyłam mój metabolizm.

Od listopada chodzę na kijki. I fakt, przez zimę odpuściłam a teraz przynajmniej dwa razy w tygodniu wychodzę. Zostawiam za drzwiami obowiązki, dzieci. Idę się wyciszyć, odpocząć, zrobić coś dla siebie. I lepiej się czuję. Zwłaszcza psychicznie. Każda z nas tego potrzebuje. Wiadomo dzieci, dom są ważne, jednak w końcu zrozumiałam, że trzeba coś zrobić dla siebie. I wbrew pozorom wychodzi to dzieciom na dobre. Nie tylko dlatego, że mają wolne od wszelkich prac, ćwiczeń, zadań. Ale przede wszystkim dlatego, że ich mama jest szczęśliwa, uśmiechnięta naprawdę a nie „wymuszenie”. Przesypiam noce, a nie przewracam się z boku na bok do północy.

Kolejną rzeczą, którą w sobie zmieniłam to posiłki. Jem śniadania i obiady- to, czego brakowało mojemu organizmowi przez ostatnie lata. Jak tak teraz o tym myślę, to miałam naprawdę głupią wymówkę- „nie mam czasu”. A na zrobienie kawy to czas miałam?
Teraz postawiłam głównie na śniadania, gdyż to one są najważniejsze. Czasem jem o 8, czasem o 10, ale jem zawsze. Przeważnie są to lekkie płatki z mlekiem, głównie musli. I popatrzcie- świat się nie zawalił, jak Monika zjadła śniadanie. Z reguły jadam Musli Śniadaniowe z Lidla z uwagi na różnorodność składników i smak, który mi odpowiada oraz ekonomiczne opakowanie, którego zawartość wystarcza mi na 2 tygodnie.
Gdy mam gorszy dzień- sięgam po Crunchy Muesli Chocolate- też lidlowskie. W mojej śniadaniowej misce są też płatki owsiane, jaglane, czy orkiszowe- stawiam na różnorodność. Planując swoje posiłki analizowałam i próbowałam różnych produktów. Okazało się, że najbardziej odpowiadają mi właśnie te.

A kawa? Owszem- jedna, ale dopiero po śniadaniu.

Nie stosuję i nie mam zamiaru stosować żadnych diet, bo się do tego nie nadaję. Myślę, że aktywność fizyczna i prawidłowe odżywianie pomogą mi jakość dojść ze sobą do ładu. Bo naprawdę, nic z tego, że jadłam jeden posiłek dziennie. Co z tego, skoro była to godzina 22 czy 23. A słodycze? Kolejna moja zmora. Teraz wolę sobie obrać jabłko. Nie będę ściemniać, że nie jem w ogóle słodyczy. Bo jem, czasem nawet tabliczkę czekolady (przed okresem), jednak nie jest to już takie częste jak kiedyś. Raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi a nawet poprawi humor :) Kolację staram się jeść najpóźniej o 19- 20 i to coś małego i lekkiego. Mam nadzieję, że wkrótce będzie widać efekty :)

Warto zadbać o siebie, przede wszystkim dlatego, by poczuć się lepiej. Wiecie, jak wzrasta Twoja samoocena, gdy wiesz, że o siebie dbasz? Idąc ulicą nie patrzysz na czubki butów. Patrzysz przed siebie. Uśmiechasz się. Bo Twoje piękno siedzi w Tobie, sama musisz je wydobyć.. Jeśli uważasz się za nic nie wartą, to taką się stajesz. Jeśli uwierzysz w siebie, dostrzeżesz w sobie piękno- to będziesz piękna i każdy to zauważy. Bo szczęśliwy człowiek jest zawsze piękny.

Wpis powstał przy współpracy z marką Lidl.

13:08

Metoda na dziecięce pytania.

Metoda na dziecięce pytania.
Niedawno pisałam Wam o książce „Jak to możliwe” w której można było znaleźć odpowiedzi na najczęściej zadawane przez dzieci pytania. Dziś przedstawię Wam wersję dla młodszych dzieci, również wydaną przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka.


„Dlaczego” C. Ripley to księga najlepszych pytań i odpowiedzi na temat nauki, przyrody i świata dla dzieci od 4 lat. Jednak moim zdaniem, nawet 2-3 latki będą się przy niej świetnie bawić i... uczyć :)

„Dlaczego” to jedno z najczęściej zadawanych pytań. Z pozoru niewinne pytanie może nas w dorosłych wprawić w niemałe zakłopotanie.
  • Dlaczego burczy mi w brzuchu?
  • Dlaczego konie śpią na stojąco?
A nawet:
  • Dlaczego śmieci cuchną?

To tylko niektóre z dziecięcych zagadek. Przyznam szczerze, że na niektóre z pytań długo szukałabym odpowiedniej odpowiedzi. Dlatego też cieszę się, że wydawane zostają takie książki. Książka to również idealne czytadełko na dobranoc. 



Dlaczego muszę spać?
Nikt tego nie wie na pewno. Niektórzy naukowcy sądzą, że potrzebujemy czasu, kiedy nasz organizm zwalnia i odpoczywa. Inni twierdzą, że sen pozwala naszemu ciału dokonać koniecznych napraw- na przykład zaleczyć zranienia- oraz odzyskać energię utraconą podczas pracowitego dnia. Bez względu na przyczynę nocny odpoczynek jest konieczny- gdyby było inaczej, nie dopadałaby cię senność.

Treść napisana jest przystępnym i zrozumiałym dla każdego 3- czy 4- latka językiem. Po każdym rozdziale znajdziemy fajne ciekawostki. Książka C. Ripley to skarbnica informacji dla każdego ciekawego świata maluszka. Sprzedanych zostało ponad 130 000 na całym świecie. Ponadto na uwagę zasługuje piękne wydanie oraz genialne ilustracje, autorstwa Scota Ritchie. 


Książka jest naprawdę warta uwagi, mogę śmiało stwierdzić, że obowiązkowo musi znaleźć się na regale, gdy jesteśmy rodzicami ciekawskiego i dociekliwego malucha.

13:53

Jak dodać dziecku pewności siebie?

Jak dodać dziecku pewności siebie?
Nieśmiałość i brak pewności siebie to duży problem zarówno dla dziecka, jak i rodziców. I już kiedyś pisałam, że rodzice powinni podbudowywać dzieci, chwalić za każdy, nawet najmniejszy sukces. Być podporą i wsparciem. Niestety nie zawsze tak jest, lub z drugiej strony- czasem nie przynosi to efektów, bądź efekty są krótkotrwałe, dlatego też dziś mam dla Was propozycję fajnej książki od Wydawnictwa Prószyński i S-ka.

„To ja! Duży i odważny! Nowe historyjki, które dodają dzieciom pewności siebie” przełożona przez Mirosławę Sobolewską to wspaniała książeczka, która stara się rozwiązać te wielkie dziecięce problemy. Kilkadziesiąt krótkich opowiastek pomaga dzieciom uwierzyć w siebie, pogodzić się z przyjaciółmi, czy szybciej zasnąć. Niedługie historyjki trafiają do małych słuchaczy, nie nudząc ich, dając okazję o rozmów z rodzicami, zwierzeń. Czasem taka opowiastka może być kluczem do poznania dziecka, jego lęków, problemów, które mimo iż dla nas mogą być błahe- dla maluchów oznaczają koniec świata.
Dzięki opowieściom dziecko może zrozumieć, że być Supermenem to nie znaczy ratować cały świat- czasem wystarczy pomóc babci, by stać się superbohaterem, lub też pogonić chuliganów z autobusu. Dzięki opowieściom dziecku łatwiej zrozumieć kolegę, rodzeństwo i pogodzić się z nimi po kłótni.
Naszymi ulubionymi jednak są historyjki na dobranoc, gdyż przekazują dzieciom, że sen to nie tylko odpoczynek po całym dniu, to też wrota do niesamowitych przygód, które maluchy mogą przeżyć...

Książka „To ja! Duży i odważny! Nowe historyjki, które dodają dzieciom pewności siebie” jest pięknie i estetycznie wydana. Pełna ilustracji, które osobiście przypominają mi te, z moich czasów. Ich autorem jest Dagmar Henze. Każdy dział jest poprzedzony słowem wstępnym dla rodziców/ opiekunów. Wyjaśnione są tam cele opowiastek i ich sens. Nakierowują rodziców na to, na co zwracać uwagę. Książka oczami dziecka, to prawdziwi bohaterowie, tacy, jak oni, przez co łatwiej jest naszym pociechom pojąć sytuację. Polecam!

Książkę kupicie na stronie KsięgarniPrószyński i S-ka.

21:22

Wykorzystaj swój czas na realizację marzeń!

Wykorzystaj swój czas na realizację marzeń!
Czas pędzi nieubłaganie. Godzina po godzinie, minuta po minucie. To, co wydarzyło się sekundę temu to już przeszłość, historia...


Z każdym rokiem swojego życia, zaczynasz coraz bardziej rozmyślać nad przemijalnym czasem. Zaczynasz się zastanawiać, co jeszcze Cię czeka, czy w Twoim uporządkowanym życiu jest miejsce na spontan? Jakiekolwiek szaleństwo? A co, gdy są już dzieci? Podporządkowujesz się im, swoje marzenia i pragnienia zostawiasz gdzieś na samym końcu Twojej wymyślonej hierarchii...


Rozpaczasz, bo Twój syn nie chce się przytulać tak jak dawniej, a tradycyjny buziak na do widzenia w przedszkolu to już przeszłość...


Robiąc makijaż zwracasz uwagę na pierwszą zmarszczkę, kolejny siwy włos...


Czas, czas, czas... Ciągle gna do przodu, nie patrząc się wstecz. Nie słucha Twoich rozpaczliwych próśb, by się zatrzymał, a przynajmniej zwolnił... Pędzi jak szalony, jakby chciał Ci dać coś do zrozumienia... Tylko co?


Zapewne to, że taka jest natura rzeczy, że wszystko przemija. To od Ciebie zależy, jak wykorzystasz swój czas. Przecież 29 lat, to jeszcze młodość. Jeszcze masz mnóstwo możliwości. Nie rezygnuj ze swoich marzeń, pragnień. Goń za nimi. Szalej, tak, jak szalałaś 10 lat temu. Pozwól sobie czasem na pstro w głowie, śmiej się do rozpuku. Wrzuć na luz, nie spinaj się. Nie musisz 10 razy dziennie myć naczynia i szorować podłogi codziennie- poświęć ten czas na dobrą książkę- przecież tak lubisz czytać! I pisz! Przecież miałaś napisać książkę!


Wypuszczaj uchem mamrania teściowej. Ona nie była i nie jest idealna, by Ciebie wiecznie pouczać.

Załóż słuchawki na uszy i idź na samotny, wieczorny spacer. Zostaw za drzwiami wrzaski i płacze dzieci z całego dnia.

Wyjdź na kawę do przyjaciółki. A nawet na wódkę. Przecież jeden kieliszek nie sprawi, że staniesz się nie wiadomo kim.

Popatrz na swoje dzieci, popatrz, jak się cieszą z drobnostek. Weź z nich przykład. Stoczcie walkę na poduszki, śmiejcie się do rozpuku czytając kolejny raz rymy Pana Pierdziołki. Możesz mieć milion siwych włosów, ale w duszy możesz być szczęśliwą dwudziestką. Bo nie liczą się lata w dowodzie, zmarszczki na twarzy, tylko to, co masz w sercu...


A wspomnienia?


Wspomnienia zawsze będą w Twojej głowie. One się nie zestarzeją, może z czasem lekko zblakną. Ale będą. Z uśmiechem na ustach będziesz wspominać to, co było. Możesz je utrwalić.


Wkrótce Dzień Kobiet. Z jednej strony komunistyczne święto goździka i rajstop, z drugiej- okazja by się zatrzymać, pomyśleć o sobie. Z uśmiechem na ustach wróć do wspomnień, ale też idź naprzód...

Moim życiem są dzieci. I choć wiele się zmieniło ostatnimi miesiącami i zaczęłam w końcu myśleć o sobie. Z każdym miesiącem coraz więcej. Realizuję swoje pasje i marzenia, jednak to one są i będą moim No.1. Wiem, że za kilka lat będę tęsknić za ich przytulankami, za czasem spędzanym wspólnie. Dlatego utrwalam te chwile, które są teraz. Na Dzień Kobiet sprawiłam sobie prezent- fotoksiążkę z całym moim życiem. Dzięki Printu zatrzymałam chwile i utrwaliłam je na kilkadziesiąt lat. Gdy już będę szczęśliwą, spełnioną czterdziestką otworzę kolejne karty albumu i pomyślę, że dobrze wykorzystałam swój czas.



A teraz coś dla Ciebie... Zamów swoją fotoksiążkę z rabatem 44%! Oto kod dla Ciebie:  https://printu.pl/lp/dziegielowska


Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger