13:07

Nie będę się z Tobą bawić, bo jesteś niepełnosprawny!

Dziś chciałabym się z Wami podzielić moimi przemyśleniami na temat dość ważny...
Dziecko niepełnosprawne a sprawne... Czy należy pozwalać na takie kontakty?
Czy dziecko zdrowe może przejąć zachowania dziecka chorego?
Może najlepiej izolować niepełnosprawnych? Zamknąć przedszkola i szkoły integracyjne, żeby przypadkiem nie doszło do niepożądanych przyjaźni?


Bzdura! Bzdura! Bzdura!
Gdy wczoraj na profilu Pani Doroty Zawadzkiej zobaczyłam pytanie jednego z rodziców, brzmiące mniej więcej tak: Posyłam dziecko do przedszkola integracyjnego, ale znajoma mi powiedziała, że zdrowe dziecko przebywając z chorymi zacznie się zachowywać jak one- jęczeć, buczeć i nie pamiętam co jeszcze. Co mam robić.

Jeszcze gorzej mi się zrobiło, gdy weszłam w komentarze... Fakt, większość pozytywna- nie ma takiej możliwości, niepełnosprawni to są ludzie tacy, jak my, od zdrowych dzieci też się przejmuje złe nawyki.
Było jednak kilka perełek! Jedna z mam uparcie twierdziła, że jej dziecko napatrzyło się na dziecko autystyczne i zaczęło się zachowywać, jak ono! Nawet podejrzewali autyzm, ale po roku przeszło.
Inna mama z kolei stwierdziła, że powinno się chore dzieci izolować od zdrowych. Na ten komentarz pozwoliłam sobie odpowiedzieć pytaniem, czy jakby miała dwoje dzieci- jedno chore, drugie zdrowe, to którego by się pozbyła. Nie otrzymałam odpowiedzi, zaś sam komentarz znikł wraz z odpowiedziami! Pogratulować odwagi!

Zauważyłam, że rodzice mają większy problem z niepełnosprawnością niż dzieci!
Kilka lat temu byłam świadkiem żenującej sytuacji.
Na studiach, na wagarach czy okienku- nie pamiętam. Przeszłam się na plac zabaw. W piaskownicy bawiło się dwoje dzieci, gdy nagle podchodzi matka jednego z nich z tekstem „Idziemy do domu, nie będzie się bawić z tym czymś!” DOSŁOWNIE! TYM CZYMŚ!!! Dopiero wtedy zauważyłam, że dziecko było chore na zespół Downa!
Inna sytuacja! Z 15 lat temu leżałam w szpitalu z zapaleniem płuc. Na sali leżała dziewczynka- Madzia (do dziś pamiętam to imię), też cierpiała na zespół Downa. Sala była chyba 8- osobowa. Matka jednej z małych pacjentek, która została ulokowana na naszej sali zrobiła aferę na cały oddział, bo nie chciała, żeby jej córeczka leżała z Madzią...
A pamiętacie obrzydliwe i niesmaczne żarty w internecie na temat Piotra Szweda- Maciusia z „Klanu”?

W naszym społeczeństwie- niestety- wciąż panuje przekonanie, że niepełnosprawny = gorszy! I to jest wina rodziców! Zamiast wpajać dzieciom zasady tolerancji, robią afery! Dla mnie nie ma różnicy, czy ktoś jest niepełnosprawny czy nie! Jak widzę na ulicy osobę niepełnosprawną- na wózku, niewidomą, z porażeniem mózgowym, z chorobą Downa- nie gapię się jak cielę w malowane wrota! Idę dalej. W końcu to normalny człowiek!

Na nas, na rodzicach ciąży odpowiedzialność, by wychować dziecko na wartościowych ludzi! W jaki sposób to mamy zrobić, jak większość dorosłych ma problem z tolerancją? Dzieci nie widzą problemu- za przykład podam ową sytuację z miejskiej piaskownic- dziecko się chętnie bawiło, to matka miała jakieś „ale”, bo nie życzyła sobie, by dziecko się bawiło z niepełnosprawnym! Albo ta mama ze szpitala...
W życiu by mi nie przyszło do głowy zabronić mojemu dziecku przyjaźni z osobą niepełnosprawną!
Pisałam Wam kiedyś, że mam wadę wymowy... Jako dziecko przeżywałam męki, gdy się ze mnie wyśmiewano... Całkowicie pozbawiło mnie to pewności siebie, którą zaczęłam odbudowywać w dorosłym życiu... A wiecie, co najbardziej bolało? Gdy śmiali się dorośli... Tak!!! Dorośli. Alem z drugiej strony to i dobrze, bo nauczyli mnie tolerancji i wrażliwości na chorobę drugiego! Sprawili, że nigdy nie stoczyłabym się do ich poziomu! Nie powiedziałabym „Haha, naucz się mówić”- to była matka czwórki dzieci czy „tylko mów wyraźnie, bo nie będę się zastanawiać”- nauczycielka historii w podstawówce!
Przedszkola integracyjne... Oczywiście, że jestem ZA! Gdyby tylko było takie od razu bym posłała. Tylko po to, by w przyszłości dziecko nie dostrzegało różnicy, by choroba drugiego nie było dla niego powodem do dyskryminacji.

Mojej przyjaciółki brat jest chory na Zespół Downa. I powiem Wam, że tak fajnego chłopaka nie spotkałam (no poza moją trójcą)! Zawsze mi poda rękę, powie cześć- NIE! NIE BRZYDZĘ SIĘ TEGO!! Jest to dla mnie miła sytuacja. Zawsze się u Eweliny dobrze czułam, swojsko. Nigdy nie przeszkadzała mi obecność dziecka niepełnosprawnego, nie krępowała mnie, nawet jak byłam młodsza! Kacper bawił się z moimi chłopcami i dla mnie to był NORMALNY kompan do zabaw dla moich dzieci! Przez gardło by mi nie przeszło słowo „inny”, „odmienny” itp.!!!!

Jak wpajam moim dzieciom szacunek do osób chorych i niepełnosprawnych? Tłumacząc im! Dobre są też książeczki Fundacji Verba, o których kiedyś pisałam- klik! Zawierają one opowieści o przygodach dzieci- i zdrowych i niepełnosprawnych!

Teraz pytanie do mam, osób, które mają problem z niepełnosprawnością innych... A gdyby Ciebie spotkała taka sytuacja? Gdyby Twoje dziecko (czego oczywiście nikomu nie życzę) było niepełnosprawne... Jak byś się czuła, gdyby samo bawiło się w piaskownicy? Wyśmiewane? Na które patrzyliby z obrzydzeniem? Gdyby Twoje dziecko przyszło do Ciebie z pytaniem
„Dlaczego nie chcą się ze mną bawić, czy jestem inna?”

Pozostawię to do przemyślenia...

http://polki.pl/we-dwoje/niepelnosprawnosc,tag,23190.html


Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku

9 komentarzy:

  1. Na koncu sie wzruszylam :( U mojego syna w przedszkolu sa 2 chore dziewczynki i nikomu to nie przeszkadza.W ogole to dzieci nie przywiazuja wagi do tego,slysza tylko opinie doroslych,rodzicow i pewnie z tego biora przyklady. Szacunek nalezy sie wszystkim i chorym i zdrowym.To niczyja wina,ze sie takie urodzily.Nie nalezy izolowac i oceniac gdyz mozna ominac bardzo wartosciowego czlowieka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie są strasznie niesprawiedliwi. Chcą aby ich szanować i oczywiście ich dzieci też, lecz nie potrafią tego oddawać w drugą stronę. Nie mam pojęcia jak zachowa się mój syn, gdy zobaczy kogoś niepełnosprawnego mimo, że staram się z nim omawiać pewne sprawy np. kto to jest niewidomy, czy głuchoniemy. Dzieci są nieprzewidywalne, lecz to prawda, że główną odpowiedzialność jak się zachowują i co mówią, ponoszą rodzice!

    Sama jestem niepełnosprawna i moje dziecko musi zmierzać się ze złośliwościami dzieci i tłumaczeniem im "a dlaczego twoja mama jest taka śmiesznie mała" i inne takie. Czy myślisz, że kiedykolwiek jakiś rodzic w przedszkolu zwrócił uwagę swojemu dziecku, aby nie wytykało mnie palcami i nie komentowało chamsko mojego wyglądu? NIGDY.

    OdpowiedzUsuń
  3. jak dla mnie to podejście dzieci do rówieśników zależy od rodziców, czy przygotują małego do sytuacji gdzie może spotkać niepełnosprawną osobę bądź dziecko inne niż wszystkie. Wtedy w przyszłości wzrasta jeszcze bardziej tolerancja i nie ma niezręcznych sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiesz strach tu widocznie jest w sprawie z różną niepełnosprawnością...Moi chłopcy mają znajomych z Daunem czy na wózkach inwalidzkich i mają z nimi dobry kontakt, ale miałam znajomą z synem z Autyzmem i moje dzieci same się od niego odsuwały, bo wpadał w taką furię, że się po prostu jego bały. Spotykaliśmy się od czasu do czasu, ale to nie było dla nich dobre bo nadzwyczajniej zaczeli się bać wszystkich niepełnosprawnych. Tłumaczyłam im że sa różne przypadki niepełnosprawności i po prostu to są zwyczajni ludzie w niezwykłej sytuacji, dużo daje tutaj także tłumaczenie rodziców takich dzieci czy nauczycieli. Chłopcy jak widzieli kogoś wg nich innego to się pytali czemu ten pan nie ma nogi, czemu ta dziewczynka nie ma paluszków, a czemu ten chłopczyk jest niewidomy, niestety większość osób ucieka od odpowiedzi, a dzieciom trzeba tłumaczyć żeby zrozumiały i to zaakceptowały.
    Czytałam komentarze pod tamtym postem i mogę zrozumieć także strach tej matki, bo widziałam jak moje dzieci się boja tamtego chłopca, ale w tym przypadku sama znajoma zrezygnowała z kontaktu bo nie dawała sobie rady...

    OdpowiedzUsuń
  5. Niepełnosprawni uczą zdrowych wiele. Przede wszystkim tolerancji, otwartości, miłości do świata. I woli walki. Może to zabrzmi egoistycznie, ale to nie niepełnosprawni potrzebują tzw. ,,zdrowych", ale ci ostatni tych pierwszych. To taka symbioza. Niepełnosprawny jakoś sobie poradzi. Gorzej ze ,,zdrowym" - ten potrzebuje kogoś, kto mu pokaże, czym życie jest - prawdziwe, nie urojone w egoizmie - życie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie są okropni i mało wrażliwi. Nie mówię o wszystkich. Ale fakt jest jeden: nietolerancji wśród dzieci są winni rodzice. Moja córka ma Zespół Downa. Póki co rozwija się dobrze, jako dwulatka bawiła się w piaskownicy ze swoją 5 letnią siostrą. Podeszła do nich inna dziewczynka (na moje oko 5-6 lat) i powiedziała do swojej koleżanki: "o to TA chora na wygląd! idziemy." Brak słów!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądry i ważny tekst dziękuję jako mama zwykłej 8 latki i 2 letniej z zespołem Downa. Wyjaśnie tylko, że ZD to nie choroba. Pociąga za sobą możliwe choroby ale sam w sobie nie jest. Jak to kiedys fajnie określił Pablo Pineda "to inny typ osobowości".

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem niepełnosprawny mam 33 lata
    I chciałem się wypowiedzieć od drugiej strony.
    Moja mama jak mnie dzieci wytykały palcami pokazywała im język i mówiła do mnie patrz jakie nieładne dzieci tak by im się zrobiło głupio.
    No bardziej to mi się robiło głupio za jej zachowanie...

    Chodzi o to że rodzice robią problem większy niż dzieci jak i po jednej tak i po drugiej stronie ymm barykady zdrowia :]

    Po jednej często sami nie rozumieją sytuacji i choroby a po drugiej chcą uchronić dziecko przed wszystkim dookoła nie pozwalając mu się rozwijać prawidłowo emocjonalnie.

    Ja np zacząłem żyć dopiero jak miałem 21lat.
    Nie ze byłem zamykany czy coś ale tak jakoś nie było znajomych ani przyjaciół potem był internet to znalazłem kilku znajomych zapisałem się do klubu w mieście zacząłem wychodzić z domu częściej i jakoś tak poszło ze teraz mieszkam od kilku lat z dala od rodziców z dziewczyną, mam prace i kota :P

    I nie dzięki nadopiekuńczości rodzicielskiej a dzięki tego do czego się dąży samemu :)
    Hmm a tak wgl to nie pamiętam jakoś wiele złego ze strony innych dzieci, bardziej dziwactwa ich rodziców na mój widok.

    Tyle w temacie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. http://krainaalicji.blog.pl/348/ Znalazłaś się na mojej liście wartych do przeczytania ! :) Mam nadzieje , że się nie gniewasz :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger