17:41

Katarek na katarek i inne noskowe dolegliwości :)

Yes! Yes! Yes!
Ja też się załapałam do kampanii testowania KATARKA plus!
"Potrójnie- gruszkowa" matka, która w życiu nie miała styczności z odciągaczem kataru!
Już od dawna tu mnie Katarek kusił, a tu odstraszał ceną.
Ale teraz już mam i cieszę się nim :)


Co producent pisze o KATARKU plus, dowiecie się TUTAJ, w tym poście znajdziecie tylko i wyłącznie moją opinię :)

Zamknięty w kolorowym, przyciągającym pudełeczku, które zaraz po wypakowaniu "urządzenia" zostało przekwalifikowane na garaż dla resoraków. Przy pierwszej nadarzającej się okazji odebrałam pudełko, z racji tego, że zawiera wiele przydatnych informacji, takich jak sposób składania i użycia, utrzymanie czystości, przeciwwskazania czy przeznaczenie.
Skoro już przy tym jesteśmy, to przypatrzmy się czytelności instrukcji.
Osobiście nie mam jej nic do zarzucenia! Jako kompletny laik, osoba, która KATAREK plus miała po raz pierwszy w rękach i widziała na oczy, dowiedziałam się z niej wszystkich i już pierwsze użycie było bezproblemowe. Brawo, bo często producenci zostawiają odbiorów na pastwę losu, dodając instrukcje w języku obcym, bądź nie dodając ich wcale. Tu mamy wszystko doskonale wyjaśnione. Która część do czego, jak czyścić, jak użytkować.
Wszystko powinno być jasne, nawet dla patentowanego cepa ;p
Sam aspirator to prosta rurka, zakończona z jednej strony stożkową końcówką do odkurzacza, z drugiej zaś komorą aspiratora, do której dołączamy jedną z dwóch wymiennych końcówek. Części są wykonane z wysokiej jakości materiałów, bezpiecznych dla dziecka, nie powodujących żadnych szkód podczas użytkowania. Części są trwałe, nie ma małych elementów, dzieci czemu ryzyko włożenia do buzi przez dziecko i zadławienia jest zerowe.
Przyznam, że bałam się pierwszego użycia. Wizja ciągu wydzieliny z noska przez odkurzacz z deka mnie przerażała. Ale nie było obawy. Wszystko sprawnie poszło, a wszystkie wnętrzności zostały na miejscu :). Już po pierwszym użyciu przekonałam się, że KATAREK plus to niezbędnik w domu, gdzie jest małe dziecko. Nie tylko doskonale radzi sobie z wodnistą wydzieliną z noska, ale też z "grubszą sprawą" czyli kózkami, przy których zwykła gruszka polegała na starcie.
Końcówkę aspiratora doczepiamy do rury odkurzacza i możemy działać.
UWAGA!
Ssanie odkurzacza ustawmy na najmniejszy poziom!

Nie ma większych problemów z wykonaniem operacji "na nosku dziecka". Wystarczy tylko leciutko przytrzymać główkę dziecka. Kilka sekund i gotowe. Powiem Wam, ze KATAREK plus i gruszka , to różnica, jak miedzy niebem a ziemią!
Wygoda, bezpieczeństwo, oszczędność czasu,a także pieniędzy, bo przecież dobrze oczyszczony nosek to mniejsza podatność na choroby!
Warto też zaznaczyć, że KATAREK plus jest polecany przez lekarzy.
Po zakończeniu używania należy dokładnie przemyć aspirator wodą z mydłem. Świetnie sprawdza się tu dołączona szczoteczka. Wystarczy tak niewiele, by zachować higieniczną czystość KATARKA plus.

Katarek jest dla mnie numerem jeden i będę go polecać każdemu. Gruszka została wyeksmitowana do kosza na śmieci. Brakuje mi jednak dwóch rzeczy w produkcie.
Po pierwsze- fajnie by było, gdyby producent pomyślał o jakiś fajnych, kolorowych aplikacjach na aspirator. Tak, by choć na chwilę odwrócić uwagę dziecka od wykonywanej przez nas czynności i zaciekawić go czymś. Na przykład jakiś kwiatuszek czy autko na komorze aspiratora :)
"O popatrz maluszku- tu jest kwiatuszek (lub coś innego). Zrobimy z kwiatuszkiem >>nosek nosek<<".
Drugą, ważniejszą propozycją udoskonalenia KATARKA plus jest dodatkowa końcówka, do usuwania wydzieliny ręcznie.
Fakt, przy pomocy odkurzacza sprawdza się doskonale, jednak jak dla mnie to problem. Miejsce odkurzacza jest na dole, czasem nosek trzeba oczyścić zaraz rano po przebudzeniu, czy nawet w ciągu dnia- muszę specjalnie ganiać z maszyną.
Tak! Tego mi w katarku brakuje najbardziej!

Kochane Mamy, KATAREK plus kupicie w Aptekach, lub na Stronie Producenta.
Teraz już wiem, że jest wart swojej ceny, a kosztuje 50 zł.
Zapraszam też do polubienia profilu KATARKA na Fejsbuszku ;)


Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub wariatów na Facebooku PODPIS

26 komentarzy:

  1. wygląda strasznie, ale może pomocne
    pozdrawiam cieplutko

    www.magadish.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ale słodkie dziecko !:) trochę groźnie to wygląda ale jak widać skuteczny

    OdpowiedzUsuń
  3. OO dobrze wiedzieć, że jest takie coś ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się ciągle zastanawiam nad zakupem i pewnie nie kupię w końcu od lat jestem za to wierna nosie fridzie

    OdpowiedzUsuń
  5. Używałam fridy i z niej byłam zadowolona te odciągacze na odkurzacz to jakaś masakra raz próbowałam odciągnąć sobie takim katar to myślałam że razem z wnętrznościami wszystko ze mnie wyjdzie dla tego ja takim rzeczą mówie NIE.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mieliśmy coś podobnego, ale mały szybko się zraził, bo widocznie za mocno pociągnęłam :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy moje dzieci były małe to niestety tylko gruszki królowały :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oby Wam się sprawdził, bo my nie byliśmy zadowoleni i leży gdzieś w kartonie na strychu

    OdpowiedzUsuń
  9. My nigdy nie używaliśmy i zawsze ratujemy się wodą morską.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja do odciągania kataru też używam aspiratora, ale w wersji unplagged, napędzany podmuchem mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. miałam coś podobnego i sprawdzał się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy moje dzieci były malutkie, niestety, tylko gruszkę miałam do dyspozycji... 50 zł to niewiele, dwa opakowania kropelek do nosa dla dzieci za to można kupić.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie używaliśmy, ewentualnie roztwór soli morskiej i gruszka.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ah ;D czego to teraz nie wymyślą ;D jak ja byłam mała to byłą gruszka i było spoko ;D hehe

    OdpowiedzUsuń
  15. Przy malutkich dzieciach, to taki niezbędnik

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobrze, że się sprawdza, ale dla mnie wygląda mimo wszystko przerażająco :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajnie, że się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ciekawe :)
    jak byłam malutka miałam gruszkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś nie było takich wynalazków, a szkoda...

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger