08:48

Bunt 2-latka?

Niedawno wpadł mi w oczy artykuł o buncie 2- latka. Wyczytałam tam m.in. że występuje między 18 a 26 miesiącem życia.
- Ech, czyli my to mamy za sobą- pomyślałam- Filip już ma miesięcy 29...
Ale widać moje dziecko jest jakimś wyjątkiem, bo pierwsze objawy owego buntu zauważyłam u niego w zeszłym tygodniu. Uległy i z reguły grzeczny Filipek zmienił się diametralnie!
Z Wikipedii skopiowałam objawy buntu dwulatka:
Najczęstsze objawy buntu dwulatka to:
  • notoryczne używanie słowa Nie! (ewentualnie Daj!), nawet w sytuacjach pozornie sprzyjających dziecku,
  • skrajne reakcje na zakazy – wściekłość, niekontrolowane rzucanie się, krzyk, bicie,
  • rzucanie i plucie jedzeniem, rozlewanie płynów przeznaczonych do picia, odmowa jedzenia,
  • rysowanie lub malowanie po ścianach, książkach i innych zakazanych powierzchniach,
  • silne zainteresowanie gniazdkami elektrycznymi, kablami, koszem na śmieci, wyrzucaniem jego zawartości oraz innymi sferami, do których dostęp jest limitowany przez rodziców za pomocą zakazów,
  • wymaganie natychmiastowej realizacji wszystkich pragnień,
  • rozbudowa codziennych rytuałów (sekwencji działań) od których nie może być odstępstw, chyba że na życzenie dwulatka,
  • sprzeczne zachowania, np. niszczenie przedmiotów (zabawek), a następnie płacz z powodu ich zniszczenia,
  • nieustanna walka z rodzicami na każdej płaszczyźnie, okazywanie chęci samodzielnego działania (Ja sam!).

Przeanalizuję teraz punkt po punkcie objawy.
NIE i DAJ- ulubione ostatnio słowa Filipa, no i jeszcze MÓJ! Tak, wszystko mu się należy, wszystko jest jego, a na jakąkolwiek prośbę słyszę NIE!
Skrajne reakcje na zakazy- ooo, tu ma się czym popisać, jego doświadczenie w tej kwestii nie wymaga dyskusji... W piątek, w święto Wszystkich Świętych, gdy zjadł już swój obiad zainteresował się gniazdkiem elektrycznym. Nie sposób było go od niego odciągnąć, ciągle tam wracał. Na meblach leżała ładowarka, dziecię sobie ją wzięło i gna do gniazdka i próbuje ją tam wsadzić. Jędrek podbiegł, zabrał mu tą ładowarkę. Filip się wkurzył (nie przesadzam- widać było tą złość wymalowaną na buźce) podbiegł do stołu, z nerwami go przechylił (skąd w nim tyle siły?!) a cały obiad Andrzeja i Marcina wylądował na podłodze! Straty- dywan upaciany buraczkami i rozbity talerz, ja w ostatniej chwili złapałam dzbanek z herbatą... Byłam w szoku, a potem zamiast się wkurzyć i solidnie wlać w dupsko (haha- żarcik), zaczęłam się śmiać. Jeszcze nigdy nie widziałam Filipa w takim stanie. Sprzątałam i zachodziłam się od śmiechu...
Rzucanie i plucie jedzeniem, rozlewanie picia- jedzeniem pluje tylko wtedy, jak już się naje. Nie przyjdzie mu do głowy, że może odmówić ostatniej łyżeczki :) po prostu ją wypluwa. Jeśli o picie chodzi to ciągle natykam się na kałuże na podłodze, mokre łóżko czy przyczepę ciężarówki, na dnie której jest wylana harbata czy soczek...
Rysowanie i malowanie po ścianach- to już opanowali wcześniej, teraz jeszcze nakleja i odkleja naklejki, przez co ściany są odrapane- musimy przeczekać z malowaniem ;)
Zainteresowanie gniazdkami- czytaj wcześniej :)
Natychmiastowa realizacja jego życzeń- ma być JUŻ. bo stoi i wyje.
Rytuały mamy już ustalone wcześniej, wszystko ma swoją godzinę i czas, ale od przestrzegania jestem ja, oni raczej nie zwracają na to uwagi :)
Raczej nie niszczy zabawek, jak już to przypadkowo ;)
Samodzielność- sam chce jeść, sam odnosi swojego pampersa do kosza i przynosi świeżego, sam chce ubierać skarpetki... Ale z tego to się cieszę ;)

Dodam jeszcze, że zdarza mu się bić Marcina. Podchodzi znienacka i go popycha... Oj, trzeba ich pilnować wtedy, bo żaden nie odpuści...
Wszedł też w okres "gdzie jest mama". Jak znikam mu z horyzontu to jest rozpaczliwy płacz, jakby ktoś go ćwiartował.

Zachowanie moich dzieci sprawiło, że na niektóre sprawy stałam się bierna- o ile nie płaczą i nie leje się krew nie interweniuję, heh. Wybrałam metodę "przeczekania". W wariatkowie znalazłabym się, gdybym się przejmowała każdym ich humorem :)

Mam nadzieję, że Filip się szybko uspokoi, bo doradzono mi ostatnio, bym, jak urodze, dała na msze w intencji ocalenia dziecka przed Filipem ;p

3 komentarze:

  1. Dla mnie bunt 2-latka trwa wciąż i wciąż, choć już dawno po trzecich urodzinach ;) Pewnie taki charakterek.

    OdpowiedzUsuń
  2. u mnie tez obecnie bunt 2-latki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas bunt dwulatka właśnie się rozpoczął na dobre ;)

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger