Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
14:15

TOP 10 książek dla dzieci z lat 90 wg Dzięgielowskiej

TOP 10 książek dla dzieci z lat 90 wg Dzięgielowskiej
Pamiętacie swoje ukochane książeczki z lat dziecięcych? Co prawda, nie było takiego wyboru jak teraz, takich pięknych ilustracji, ale przyznajcie sami- było w czym wybierać :) Do dzisiaj w moim rodzinnym domu są książeczki, które czytałam... m.in. „Pinokio”, „Akademia Pana Kleksa” czy „O krasnoludkach i sierotce Marysi”... Nie mogę się zebrać, by w końcu je przywieźć chłopakom :)
Prawie wszystkie książki, jakie miałam to książki otrzymane jako nagrody za jakieś osiągnięcia, chyba jak spora większość moich rówieśników, ratowałam się biblioteką szkolną :)
Źródło
Do dziś pamiętam wielką, starodawną szafę w naszej wiejskiej podstawówce, wypełnioną książkami. Raz w tygodniu można było wypożyczać i oddawać książki. To było święto. A jeszcze większe było wtedy, gdy pani pozwalała mi na „rządzenie biblioteką” i to ja wypożyczałam innym książki :) Cóż, już wtedy musieli się na mnie poznać :)
21:44

Czasem współczuję moim dzieciom...

Czasem współczuję moim dzieciom...
Czasem myślę, że moje dzieci mają nudne dzieciństwo. Jak wspominam to, co działo się w czasach, gdy ja byłam dzieckiem, to czasem śmieję się sama do siebie. I jednocześnie coś mnie w dołku ściska, taki żal, bo wiem, że moi chłopcy wiele z tego nie przeżyją...
Źródło: http://www.wykop.pl/tag/karteczki/
Gdy tylko nadeszły pierwsze wiosenne, potem letnie dni drogi były wymalowane. I rzadko była to kreda... My malowaliśmy czerwoną cegłą... Rysowaliśmy klasy, linie do gry...
07:03

Pan Jan

Pan Jan
Zostałam dziś brutalnie zbudzona o godzinie 4:30 przez Pana Jana.
Próba drzemki na nic się zdała, bo tłukł się po mnie niemiłosiernie. Suma summarum wstałam, zaścieliłam łóżko i pomyślałam, że skrobnę poemata o Jaśku.

Jaś, który miał być dziewczynką. Do końca miałam nadzieję, że jednak aparat USG się mylił. Z dziewczynki zostały mu jedynie loczki, którymi każdy się zachwyca.
Jeszcze w brzuchu nie sprawiał większych problemów. Nie było mdłości, ot jedynie od kawy mnie odrzuciło.
Planowany termin 26 listopad, jednak 18 mi się znudziło.
W sobotę moi rodzice zabrali Marcina i Filipa do siebie, żeby jak coś by się działo nie było z nimi problemu.
W poniedziałek wpadła sąsiadka, stwierdziłam do niej, że na wtorek planuję rodzić, bo ja się we wtorek urodziłam, Marcin i Filip też we wtorek, to i to trzecie też.
Wszystko już było przygotowane, nie wyprany był jedynie pokrowiec na leżaczek i ochraniacz do łóżeczka.
Jędrek miał 2 zmianę. Poszłam do sklepu- 1,5 km w jedną stronę i to pod górkę. Zaczęło mnie łapać już w drodze. Kupiłam sobie słodycze i sok i wodę do szpitala. Już nie mogłam dojść, zadzwoniłam po męża sąsiadki, żeby mnie odholował.
Nakazałam, ze w razie czego mają być pod telefonem, haha.
Wróciłam, okazało się, że moje jedyne spodnie, a nawet legginsy, w które się właziłam są brudne. To dawaj do pralki na szybkie pranie. Potem na kaloryfer. Przyniosłam więcej drzewa do pieca, żeby te spodnie szybciej wyschły.
Bóle były coraz częstsze, zadzwoniłam jeszcze do mamy, co tam chłopaki robię, nic się oczywiście nie przyznawałam.
Przypomniało mi się, że ten pierdolony pokrowiec na leżaczek i ochraniacz są niewyprane, to też dałam na szybkie. W tym czasie przygotowałam Andrzejowi ciuszki dla dziecka, jak po nas przyjedzie. Momentami już nie wytrzymywałam.
Pokrowiec i ochraniacz rozwiesiłam na leżaczku i łóżeczku. Zadzwoniłam po karetkę i sąsiada, żeby czekał na nich przy drodze.
No i pojechałam.
Rozwarcia nie było, ale bóle były. Szczegółów opisywać nie będę, o tym będzie kiedyś osobny post- swoją drogą w połowie opisany.
W szpitalu byliśmy ok. 21, urodziłam przed 1 w nocy. We wtorek 19 listopada :D
Jan miał być Antonim, bo tak chciał Jędrek. Mi się to zbytnie nie widziało, jak już stanęło na Janie, to Jędrkowi na Huberta się przestawiło, ale już się nie zgodziłam. Został Jan Andrzej.
Jan był anielskim dzieckiem. Ani Marcin taki grzeczniutki nie był, ani tym bardziej Filip. Teraz mu się wszystko odmieniło. Wymusza krzykiem, nawet mnie ugryzł. Wszędzie go pełno. Potrafi otworzyć drzwi od piekarnika i na nie się wspiąć.
Ostatnio podszedł do gniazdka elektrycznego, pociągnął i oderwał od ściany. Byłam przerażona. Przecież to przewody wysokiego napięcia. Jędrek jakoś tak teraz zrobił, że w tym gniazdku nie ma prądu, a do innych się na szczęście nie pcha...
Je za dwóch, nawet ostatnio kazałam sobie porównać nogę Marcina i Jaśka :D
Ale smutno by było bez niego...
Ostatnio zamiatałam na podwórku, to poszedł mi przynieść śmietniczkę :D
Cwaniaczek <3

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
17:30

Zachowaj wspomnienia... Zatrzymaj czas...

Zachowaj wspomnienia... Zatrzymaj czas...
Wielokrotnie wspominałam Wam, że zarówno, ja jak i Jędrek w kwestii zdjęć jesteśmy tradycjonalistami i wywołujemy foto. W dzisiejszych czasach przepastne albumy z foliowymi stronicami zajmują zgrabne i stylowe fotoksiążki.
Jedną z nich wykonała dla nas firma OleMole!
Tym razem wybrałam klasyczną 28- stronicową fotoksiążkę. Delikatny szablon, zdjęcia i już :D
Po kilku dniach miałam cudo w domu. Jak każda z naszych fotoksiążek jest zatytułowana imionami chłopców. Za kilka lat będą mieli pamiątkę.
Proces zamawiania jest prosty- wybieramy program OleFoto- dostępny w trzech wariantach- Mini, Standart oraz Max. Oczywiście co kolejny to bardziej wypasiony. Mi wystarczył program Mini, choć szczerze powiedziawszy innych bałam się ściągać na mojego złomka- nie wiedziałam, czy to wytrzyma. Wybieramy szablon spośród dostępnych, wersję fotoksiążki i przechodzimy do wgrywania zdjęć. Ja ustawiłam na automatyczne uzupełnienie pół zdjęciami- później co nieco zmieniła, edytowałam, przesunęłam. Efekt wyszedł genialny!
Fotoksiążka jest drukowana na wysokojakościowym papierze fotograficznym. Samo zaprojektowanie fotoksiążki to kwestia nawet kilku minut. Realizacja również szybko przebiega!
A oto kilka stron z naszej fotoksiążki:





Zapraszam do zajrzenia na stronę OleMole oraz zaprojektowania swojej własnej fotoksiążki!

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku
Moje to!!!
Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger