Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozważania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozważania. Pokaż wszystkie posty
16:41

Jak zorganizować wycieczkę szkolną?

Jak zorganizować wycieczkę szkolną?

Wycieczki szkolne to zdecydowanie najprzyjemniejszy aspekt chodzenia do szkoły. Wciąż jeszcze z dzieciństwa pamiętam tą radość, podniecenie przed wyprawą, choć przyznam Wam się, że wiele tych wycieczek nie było. Do dziś mi znajomi wypominają, jak pojechaliśmy nad Solinę i zamiast zwiedzać zabytki, chciałam zwiedzać stragany z pamiątkami... Miałam 4 lata i ponoć tak upierdliwa byłam, że jedna z mam poradziła mojej, żeby mnie za stragany wzięła i wybiła dupsko :D

 


Wbrew pozorom organizacja wycieczki szkolnej nie jest wielkim przedsięwzięciem. Wiem, bo miałam już okazję organizować. Faktem jest, że stres jest wielki, ale radość i zadowolenie dzieci po stokroć to wynagradza.

Od czego zacząć organizację wycieczki szkolnej? Przede wszystkim od wyboru celu podróży. Z racji mojego miejsca zamieszkania poradzę Wam trzy miejsca warte zwiedzenia w jakże pięknych Bieszczadach.Tych miejsc w tej okolicy jest co najmniej 30!


Przede wszystkim Solina i jakże piękny Sanok. Obowiązkowe jest zwiedzenie nie tyle straganów z pamiątkami, co urokliwego Skansenu w Sanoku najcenniejsze obiekty architektury drewnianej.
Wart uwagi jest też Zamek w Sanoku. A gdy odwiedzimy już Park Etnograficzny Muzeum Budownictwa Ludowego i inne zabytki prawdziwą atrakcją będzie przejazd statkiem po Solinie.

Warto też zabrać dzieciaki do Chatki Puchatka, czyli najwyżej położonego schroniska w Bieszczadach. Mimo, że schronisko zostało zamknięte, to warto ruszyć trasą Połoniny Wetlińskiej, by się dotlenić i nabrać kondycji, a także zobaczyć to jakże legendarne schronisko.

Ciekawą atrakcją dla dzieci będzie zapewne Bieszczadzka Kolejka Leśna. Ty pokładzie kolejki wąskotorowej możemy podziwiać piękne, bieszczadzkie widoki.

Gdy już wybierzemy miejsce należy skontaktować się z zarządcami- przeważnie potrzebne są rezerwacje. Trzeba też zorientować się w kosztach wejścia na dany teren czy skorzystania z usługi. Przeważnie na taką wyprawę prowadzona jest zbiórka wśród rodziców, a cóż- nie każdego stać na wysokie koszty, więc powinniśmy zadbać o to, by były to fajne, ale i tanie wycieczki szkolne. W tym kroku powinniśmy już mniej więcej wiedzieć, ilu uczestników będzie liczyć wycieczka szkolna.

Kolejnym krokiem jest wynajem autokaru. Z racji tego, że podróżują dzieci ważną kwestią jest zadbanie o to, czy pojazd ma wszelkie badania techniczne ważne, czy jest sprawny. Nie zaszkodzi wezwanie patrolu policji tuż przed wyjazdem, celem sprawdzenia wszelkich kwestii technicznych, jaki stanu trzeźwości kierowcy.

Jedzenie. Cóż, dzieci szybko głodnieją a jako organizatorzy powinniśmy zadbać o przynajmniej jeden posiłek ciepły. Osobiście polecam wcześniejszą rezerwację miejsc w restauracji a także wgląd w menu lokalu i wcześniejsze wybranie dań. Bardzo ułatwi to przebieg wycieczki. W grudniu organizowałam wycieczkę do Fabryki Baniek w Rzeszowie i 2 tygodnie przed terminem zarezerwowałam w Mc Donald's zestawy Happy Meal dla dzieci. Owszem, było trochę zamieszania, bo musiałam wcześniej zebrać od dzieci informacje, z czego ma się ów zestaw składać, potem wysłałam listę mailem do managera, ale gdy przyszliśmy do restauracji ominął nas żmudny proces zamawiania. Umówiłam się też na konkretną godzinę, więc zestawy te przygotowane zostały wcześniej. Jako, że byliśmy trochę wcześniej to około pół godziny czekaliśmy na realizację zamówień, jednak i tak poszło sprawnie i bez komplikacji.

Warto też zaplanować orientacyjną godzinę powrotu. I tyle. Tak! Wbrew pozorom wycieczki szkolne nie są trudne w organizacji, wystarczy tylko chcieć. Oczywiście, jeśli ktoś chce organizować zagraniczne wycieczki szkolne to musi liczyć się z tym, że jest to bardziej skomplikowane.Wówczas najlepiej skorzystać z zaufanego biura podróży, które pomoże nam w sprawach organizacyjnych. Biura takie mają wprawę w organizacji zagranicznych wojaży, zatem na pewno otrzymamy niezbędną pomoc.
21:43

Gdzie tkwi sekret szczęśliwego życia?

Gdzie tkwi sekret szczęśliwego życia?

Czasem zastanawiam się, gdzie tkwi sekret szczęśliwego życia. W dobrych genach, w mądrości, w pięknie? Co sprawia, że niektórym zawsze się wszystko udaje, innym wręcz przeciwnie... Był czas, bardzo długi czas, gdy o sobie myślałam, jako o tej, której nic się nie udaje... Już tak nie myślę, bo... uwierzyłam w siebie...



Dzieciństwo, młodość kojarzą mi się z wiecznie zakompleksioną Moniką. Na uboczu, w swoim świecie, do którego dopuszczałam nielicznych... Wada wymowy, nadwaga w żadnym wypadku nie pomagały. Gdy mi każdy mówił, że mam ładne oczy, ja skupiałam się na reszcie. Choćbym miała nowe ciuchy i tak patrząc na siebie w lustrze czułam, że wyglądam beznadziejnie. Świadectwo z czerwonym paskiem? Przypadek. Z perspektywy czasu myślę, że nie było po prostu nikogo, kto by zabił we mnie te myśli.

Długo siedziałam w tej swojej wyimaginowanej skorupie i zerową pewnością siebie, zerową samooceną. Zaczęłam zmieniać się w sumie kilka lat temu. Wystarczył jeden impuls, jedna malutka zmiana, która pociągnęła sznurek. Zaczęłam śmiać się pełną gębą, uśmiechać się do ludzi. Chodzić z podniesioną głową, pewnie. Zaczęłam żyć, wierzyć w siebie? I wiecie co? Zaczęłam odnosić sukcesy. Nadal mam rozmiar plus size, nadal mam wadę wymowy, ale coś w moim życiu się zmieniło, że zaczęłam odnosić sukcesy i zaczęłam się z tego cieszyć. Może jeszcze nie osiągnęłam wszystkiego, co planowałam- cóż życie rodzinne mnie mocno ogranicza czasowo i mimo pragnień samorealizacji, jednak syndrom matki polki tkwi we mnie tak mocno, że wolę swój czas poświęcić chłopcom. Ciągnę z tego ile wlezie, bo wiem, że za kilka lat, zajęci swoimi sprawami, „starą” matkę będą spławiać na drzewo. Jednak sama po sobie wiem, że muszę ich wspierać, muszę ich chwalić, muszę im wbijać im do głów, że są piękni, mądrzy i wspaniali.

Gdzie tkwi sekret szczęśliwego życia? W głowie. Wiem, że w porę się obudziłam. Aby uwiecznić to swoje szczęście na pewno wydrukuję piękny obraz ze zdjęcia uśmiechniętej kobiety. Takie chwile warto uwieczniać. Bo już wiem, że jestem coś warta a wygląd i aspekty całkowicie nic nie znaczące się nie liczą. Jeśli sama w siebie uwierzysz, to będziesz szczęśliwa. Ty przekór swoim wadom- szukaj zalet. Wierz mi, że na pewno jest ich więcej. Tylko musisz w to uwierzyć. Wierzysz?

A może opowiesz mi o swoich doświadczeniach?
11:23

Sposób na rysowanie po ścianach...

Sposób na rysowanie po ścianach...

Czy przy dzieciach da się mieć czyste ściany? Moje dzieci malowały po ścianach. Każdy z nich miał taki „głupi” okres, że gdy tylko odwracałam głowę ścianę zaraz zdobiły kolorowe mazaki. Na szczęście ten czas minął – być może zmądrzeli, a być może zadziałał mój sposób...


Nóż mi się w kieszeni otwierał, gdy słyszałam pełne wyższości zdania „ja bym sobie nie pozwoliła”, „moje dzieci nie malowały po ścianach” (bo kredki zobaczyły dopiero w przedszkolu), „pochowaj im kredki”... Na szczęście mam „takich jak ja” było więcej, doszłyśmy do wniosku, że taka już natura dziecka...
Fakt, przeszkadzały mi malowidła, tuszowałam je- zamalowując czy ścierając szmatką. I wierzcie mi, że żadna z drogich farb nie może rozwiązać problemu. U nas robotę zrobiły tapety ścienne. Ktoś mi powiedział „myślisz, że po tapecie nie będą rysować?”, jednak zaufałam intuicji. I nie zawiodłam się. Pewnie kolorowe fototapety sprawiły, że ściany nie są na tyle puste, by ich nie przyozdabiać samodzielnie. Teraz znów planujemy remont i na pewno sięgnę po tapety. Z tą różnicą, że wykorzystam je nie tylko w pokojach, ale i w kuchni!

Czym kierować się wybierając tapety?
Przede wszystkim ich jakością. Nie warto sięgać po produkty wątpliwej jakości, bo w niedługim czasie będziemy musieli w cały remont poprawiać a w najgorszym wypadku zaczynać od nowa.
Warto zaufać zarówno renomowanym producentom, a także sklepom, które od lat budzą zaufanie klientów. Wierzcie mi, że dobry sklep dba o klienta, proponując mu produkty jedynie najwyższej jakości.
Ważne jest też to, jak szeroki asortyment posiada sklep. Cóż, remont to inwestycja na dłuższy czas i bądź co bądź musimy lubić się ze swoimi ścianami. Zakupy w biegu, byle jak sprawią jedynie, że efekt końcowy nas nie powali na kolana. Dlatego musimy mieć wybór, wielki wybór wzorów i kolorów, tak by tapeta idealnie wpisała się w nasze gusta...
Tapety sprawiają, że nasze wnętrza są wyjątkowe, oryginalne, ciekawe... W jednej chwili zwyczajny salon możemy zmienić w tajemniczy ogród czy piaszczystą plażę, z pokoju dziecka możemy zrobić bazę superbohatera a dzięki tapetom winylowym (http://www.centrumtapet.pl/category/tapety-winylowe-do-kuchni) w kuchni, sprawić, że w pomieszczeniu zacznie tętnić nowe życie...
No i oczywiście znikną wszelkie malunki tworzone małymi rączkami, bo dom zyska tak wyjątkowe i niespotykane wnętrze, że nikt już nie odważy się go podrasować dodatkowo...

Tapety są ciekawym urozmaiceniem, miejscem, gdzie znajdziemy mnóstwo produktów od cenionych producentów, w odpowiedniej cenie jest sklep internetowy Centrum Tapet. Tam na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.
14:41

Perfekcyjna? To na pewno nie ja!

Perfekcyjna? To na pewno nie ja!
Pechowa, NIEperfekcyjna, chu***owa pani domu? To na pewno o mnie!
Choćbym się starała nie wiadomo jak- zawsze muszę coś zepsuć! Nie wiem, czy przyczyną jest to, że mam maślane łapska, czy może to, że chcę jak najwięcej rzeczy zrobić jednocześnie a może moja słaba pamięć- prawda jest jednak jedna- to ja co chwilę coś psuję czy niszczę albo w ogóle robię nie tak jak trzeba...


Przykład z dzisiaj. Pociągnęłam za szafkę kuchenną- urwałam zawias. I nawet, żebym mocno pociągła, to bym może zrozumiała. Ale nie! Normalnie, lekko chciałam otworzyć szafkę. I nawet się mężowi dziwię. Przecież on zamiast się wkurzać na mnie, powinien po prostu przyjść i zapytać, co tym razem zepsułam i bez słowa wziąć i naprawić :D

Kilka lat temu po raz pierwszy kisiłam ogórki. Zrobiłam z 20 słoików i potem dumna z siebie wszystkie zagotowałam :D Bo przecież trzeba było spasteryzować słoiki :D

Albo inna sytuacja. Dałam dzieciom zupę i poszliśmy na spacer. Wracam a w kuchni czarno. Po prostu nie wyłączyłam gazu pod garnkiem z zupą...

Podczas ostatnich porządków, chciałam robić za strongwomen i sama przesuwałam meble. Tak przesuwałam, że pękła mi szyba w witrynce...

Albo posłodziłam rosół.

Gdy Jan był mały gotowałam mu zupki. Robiłam tak, ze 2-3 porcje dawałam do słoiczków i zagotowywałam. Pewnego razu zupełnie zapomniałam, że w garnku pasteryzują się zupki. Jeden słoik pękł, a cała zawartość poleciała na sufit.

Przykładów jest mnóstwo. Jedno jest pewne- im bardziej chcę być perfekcyjna, tym bardziej nią nie jestem. Nie ma ludzi perfekcyjnych. Zawsze jest coś, co nie wyjdzie, bywa, że coś pójdzie nie po naszej myśli. Zauważyłam, że panuje kult perfekcyjności. Idealnie wysprzątane domy, czyste dzieci i trzydaniowy obiad z deserem. Też taka chciałam być. Biegałam z odkurzaczem, zbierając każdy okruszek chlebka. Codziennie dwudaniowy obiad i ciepła kolacja. Teraz odkurzam- raz dziennie, wieczorem. Podłogi myję co dwa. Obiad nadal dwudaniowy, jednak zdarza się, że wystarczy na dwa dni. Nie przebieram dzieci za każdym razem, gdy zobaczę plamkę na koszulce. Przez co nie muszę robić prania codziennie, a co drugi dzień, a czasem i za trzeci.

Wolny czas? Poświęcam go dzieciom. Gramy, czytamy, oglądamy telewizję. Razem.

I pewnie nigdy nie będę perfekcyjna, ale za to będę słyszeć od dzieci „z mamą to jest fajnie”, albo „to był najfajniejszy dzień”, tak jak to słyszę bardzo często :)
14:49

Dobrze, że ich mam...

Dobrze, że ich mam...
Wielodzietność, 3+ w dzisiejszych czasach jest traktowana na równi z patologią. Co gorsza, ostatnimi miesiącami nie liczy się, ile ktoś ma dzieci, lecz ile razy 500+ dostaje...
Nastała moda na jedynactwo, ma to swoje podłoże i w opinii społecznej ale też w portfelu. Nie mnie jest nikogo oceniać i nawet tego nie zamierzam. Tak samo jak nie chciałabym, by mnie oceniano.

A ja? Ja mam troje dzieci. Trzy razy więcej roboty, trzy razy więcej wydatków i...trzy razy więcej MIŁOŚCI!!!
Moje to!!!
Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger