22:45

R. Kosin "Aleja siódmego Anioła".




Julia jest cenioną dekoratorką witryn sklepowych. Spod jej rąk wychodzą prawdziwe dzieła sztuki, które przyciągają klientów. Sukces jej pracy tkwi zapewne w tym, iż w ten sposób uwalnia tłumione w sobie na co dzień emocje... Pewnego dnia otrzymuje zlecenie, którego nie zamierza podejmować. Klient jednak jest tak namolny, że Julia dla świętego spokoju postanawia odwiedzić sklep meblowy. Tym sam trafia do miejsca, które odmieni jej życie. Aleja siódmego Anioła ma w sobie coś, co przyciąga Julię. Postanawia udekorować świąteczną witrynę sklepu meblowego E. Hebnera. Jak zwykle efekt przechodzi oczekiwania właściciela sklepu, który jest zachwycony.
Podczas jednej z wizyt w sklepie Julia znajduje sekretarzyk, z którego wypada list sprzed lat. Prośba nadawcy, małego chłopca na tyle porusza serce naszej bohaterki, że postanawia ona go odnaleźć i dowiedzieć się, czy została ona spełniona... Dość szybko go znajduje- okazuje się już staruszkiem, dziadkiem E. Hebnera. Julia powoli zaprzyjaźnia się z nim. Powoli się otwiera... To dzięki panu Hebnerowi postanawia stawić czoła przeszłości...





„Czy jeśli straciłaś wszystko, masz jeszcze szansę zacząć od nowa?”.


O Renacie Kosin mówi się, że jest mistrzynią pisania powieści dla kobiet z tajemnicą w tle. I uważam, że nic a nic w tych twierdzeniach nie ma przesady! Książka "Aleja siódmego Anioła"  niesie w sobie mnóstwo ciepła. Wspaniałe opisy sytuacji, otoczenia sprawiły, że czułam na szyi oddech Aniołów. Tajemnicza przeszłość Julii sprawiła, że nie mogłam się oderwać od lektury. Chciałam ją poznać, ale cierpliwie czekałam, aż autorka uzna, że może ją odsłonić przed czytelnikiem. Moja cierpliwość została nagrodzona... Prawda okazała się tragiczna, jednak widnieje też światełko nadziei... Bestseller porusza trudny temat... Wybaczanie- jednakże autorka musi wybaczyć sama sobie... Kiedy wszyscy dookoła już to zrobili, ona nadal nie może zdobyć się na ten gest względem siebie. Z jednej strony jej postawa może wydawać się egoistyczna, jednak trochę ją rozumiem... 

Powieść niejednokrotnie przyprawia o wzruszenie, płakałam też rzewnymi łzami nad losem bohaterki... Jednak wydaje mi się, że za sprawą Aniołów i pana Hebnera, Julia odnalazła spokój... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger