22:09

To jeszcze nie koniec. Odc. 1.


Martyna wyszła z budynku sądu... Dopiero teraz mogła głęboko odetchnąć, czuła ulgę.
  • Tylko co teraz- pomyślała- mam 22 lata i jestem rozwódką. Popisowo zmarnowałam sobie życie!
Kobieta rozmyślając ruszyła przed siebie. Marcina poznała w liceum. Od razu zaiskrzyło, już po tygodniu byli parą. Mówili o nich „papużki nierozłączki”- i tak do matury. Pobrali się dzień po ogłoszeniu wyników- by było bardziej romantycznie w tajemnicy przed rodzicami.
  • Eh, co się wtedy działo w naszych domach- Martyna na samo wspomnienie się uśmiechnęła.
Jednak z czasem wszystko się ułożyło. Oboje znaleźli pracę, zaczęli studia zaoczne. Nie mieli dużo kasy, po prawdzie to ledwo ogarniali finanse, jednak mieli siebie. Zawsze mogli na siebie liczyć a ich miłość z każdym dniem była silniejsza.
  • Kiedy zaczęło się psuć?- zamyśliła się dziewczyna- pewnie wtedy, gdy zaczęła rozmowy o dziecku.
Martyna od zawsze chciała mieć dużą rodzinę, Marcin również. Zatem dlaczego teraz, gdy zaproponowała dziecko, tak się przed tym bronił? Tłumaczył się młodym wiekiem, brakiem kasy i stabilizacji... Jednak przecież dostał podwyżkę, nawet mieszkanie dostali w spadku po cioci Marcina. Mama właśnie przeszła na wcześniejszą emeryturę, na pewno zajęłaby się dzieckiem, gdy oni pracowali i studiowali. Tak! Martyna wszystko dokładnie sobie zaplanowała. Nawet zaplanowała w myślach wystrój pokoju dla dziecka w ich nowym wspólnym gniazdku. Myśli o dziecku i stanowczy sprzeciw męża sprawiły, że w ich związku zaczęło się psuć. Zaczęły się kłótnie ciche dni i samotne noce. Martyna już nawet nie pamięta, kto pierwszy rzucił hasło rozwód! Potem już się wszystko potoczyło błyskawicznie. Wyprowadzka kobiety do rodziców, wędrówki po sądach, aż w końcu termin pierwszej rozprawy.
  • Czemu do cholery się zgodziłam na ten rozwód- w głowie Martyny kotłowało- czy ja zawsze muszę być tak uparta? Zresztą Marcin nie lepszy!
Druga rozprawa to tylko formalność- nie mieli dzieci, wspólnego majątku. 15 minut później wyszli z sali rozpraw jako wolni ludzie. Żadne z nich nie było w stanie popatrzeć drugiemu w oczy. W pośpiechu podali sobie ręce na pożegnanie i wyszli- ona na przystanek autobusowy, on do samochodu, pożyczonego od ojca.
  • I tyle pozostało po pięknej, romantycznej miłości- gorzko zaśmiała się kobieta.
Akurat, jakby na zaprzeczenie jej myśli obok niej przeszła para. Kobieta i mężczyzna w wieku około 70 lat. Przytuleni do siebie, roześmiani. Martyna gorzko westchnęła- czy ona też za 50 lat będzie miała kogoś bliskiego przy boku? Czy będzie tak samo szczęśliwa, jak ci staruszkowie. Dotychczas myślała, że to Marcin jest tą osobą. Po co im był ten rozwód? Jedno w złości to zaproponowało, drugie się zgodziło, a potem już chyba duma nie pozwoliła im się z tego wycofać.
  • Pieprzona duma!- powiedziała na głos kobieta. Kilka osób się obejrzało.
  • Super- nie dość, że rozwódka, to jeszcze mają mnie za wariatkę!
Zaczęło padać. Pewnie niebo płacze nad ich głupotą- pomyślała Martyna. Poprawiła płaszcz i przyśpieszyła kroku. Znów w jej głowę wdzierały się wspomnienia. Tym razem, jak w filmie, przewijały się sceny, gdy jeszcze byli szczęśliwi. Wspólne wieczory, imprezy... Pierwszy pocałunek, pierwszy sylwester, pierwszy raz.
  • Idiotka- pomyślała kobieta- to już było, nie będzie! Pora się otrząsnąć,zacząć nowe życie!
Jakby na potwierdzenie tych słów, zapaliło się zielone światło. Martyna zdecydowanie ruszyła na ulicę, gdy usłyszała krzyk! Odwróciła się i zobaczyła jadące wprost na nią auto! Auto ojca Marcina, za kierownicą którego siedział jej były mąż!
  • Czy on chce mnie zabić- zdążyła pomyśleć przerażona Martyna, zanim ogarnęła ją ciemność...

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger