18:50

I poszli...

Najbardziej wyczekiwany przeze mnie dzień. A jednocześnie tak bardzo się go obawiałam.
Powiem Wam, że jak Marcin szedł do szkoły rok temu nie miałam takich nerwów. Teraz jest inaczej. Zeszły rok pokazał mi, jakie trudności, problemy przynosi dziecko w przedszkolu...
Nieprzespana noc , potem nerwowy dzień. Odliczanie do dziesiątej... minuta po minucie, sekunda po sekundzie.. Wiem, że przedszkolaki są do 13.00, ale nie wytrzymałabym do tego czasu.
Wpadłam po śniadaniu. Mówię do przedszkolanki, że już nie mogłam wysiedzieć w domu.
Marcin bez zmian, Filip w miarę posłuszny i uważa, że on się szybko przystosuje. Ale ja jako matka kwoka chyba przez miesiąc będę to przeżywać...
No nic, pora zacząć zarządzanie siecią szkoła- dom. Przyzwyczaić się do faktu, że do południa będę miała tylko jedno dziecko w domu :)))

A jak u Was z pierwszym dniem w szkole/ przedszkolu?

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku

1 komentarz:

  1. trzymam kciuki, abyś szybko się przyzwyczaiła i nerwy minęły :)

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger