08:00

Dzień z życia matki wielodzietniej

Dużo osób się mnie pyta, jak sobie daję radę z dziećmi.
No jak? Normalnie. Jak się musi, to nie ma, że boli. Choćbym miała na głowie stanąć, to muszę ugotować, wyprać itp...
Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o takim moim normalnym dniu.
Mój mąż pracuje w systemie trzyzmianowym, jak doliczymy dojazdy, to wygląda to tak:
Pierwsza zmiana- wychodzi 4:30, wraca 15:30
Druga zmiana- wychodzi 12:10, wraca 23:00
Trzecia zmiana- wychodzi 20:30, wraca 7:00 rano.
W tym tygodniu miał 2-gą zmianę, więc więcej go nie było niż był i byłam zdana niemal sama na siebie.
Jasiek ostatnio (odpukać tfu, tfu tfu) jest dość łaskawy i pobudki robi ok. 6:00- 6:30. Wstaję, ubieram go, daję mu mleko bądź herbatkę. Myję się, ubieram, robię makijaż. o 7:00 budzę Marcina, chyba, że sam już się zdąży obudzić. Dostaje  śniadanie i herbatkę. Ja poję się kawą. Ok. 7:30 go ubieram i o 7:40 wychodzimy. W międzyczasie, jak Filip wstanie to ubieram i jego i też dostaje śniadanie.
Odprowadzam dziecko do szkoły, przy okazji zahaczam o sklep, jak jest taka potrzeba. Wracam ok.8:30 i zaczyna się cyrk na kółkach. Szybkie przyrządzanie obiadu, pranie, sprzątanie, rozwieszanie. Ożeranie się z wyjącym Jaśkiem. Ok. 10 wyjec zasypia. Kończę obiad i inne obowiązki. Wybija godzina 11 pędzę po Marcina, bądź Jędrek po niego podjeżdża. Wracają, jedzą obiad. Jędrek idzie do pracy, budzi się Jasiek. Obiad dla Jaśka. Zmywanie, sprzątanie po obiedzie i chwila luzu. Wtedy się bawimy, albo oni się sami bawią. To też czas na bajki w tv. Ja w tym czasie pisze teksty na bloga lub te zlecone. Wtedy też nadchodzi moja pora posiłku- śniadanio- obiad. O 15 znów posiłek, mycie naczyń. Normalnie chodziliśmy na spacer, ale teraz, gdy Filip nie chodzi i Jasiek jeszcze nie chodzi ciężko byłoby spacerować. Więc wychodzimy jedynie na podwórko. Filip z Jaśkiem w łóżeczku na polu się bawią Marcin w piaskownicy. Ok. 16- 16:30 wracamy. Chłopcy dostają jakąś przekąskę do łapek. Wtedy też się nad nimi znęcam- liczymy, sprawdzamy znajomość kolorów, kształtów, cyferek, liczb. Robimy też samoloty, bawimy się w ciuchcie i chłopaki ujeżdżają matkę (matka jest koniem, a oni siadają na plecach i każą się wozić). Nadchodzi wieczór, gdy trzeba zacząć sprzątać i przygotowywać się do snu. Zagotowuję mleko na kakao, odkurzam, myję podłogi i ogólnie sprzątam po całym dniu. Jak mam ciuchy do składania czy prasowania to też właśnie teraz. Ścielę łóżka. Jak mam zły humor, to wtedy właśnie się polepsza, bo uświadamiam sobie, że za chwilę pójdą spać i zapanuje cisza. No, ale do tego jeszcze trochę... Kąpiel. Aktualnie Marcin z Jaśkiem a Filip sam- z uwagi na tą nogę. Ubieranie w piżamy, kolacja a kakałkiem i pora do łóżek. Jaśka usypiam na rękach. Gdy odłożę go do łóżeczka jest czas na czytanie dla Marcina i Filipa. Z reguły wystarcza jedna bajka, by szkraby zasnęły. Co czytamy? Jasia i Małgosię na przemian z Siedmioma koźlątkami. Na szczęście kupiłam kilka wersji tych bajek, bo bym chyba szału dostała. Zasypiają różnie- czasem nawet o 18, czasem o 21- 22. Gdy  Morfeusz obejmuje je swymi ramionami idę myć naczynia, to jest mój czas. Na bloga, na pracę, na kolację na malowanie paznokci i relaksującą kąpiel. Czasem czytam, oglądam "Przyjaciółki" czy "Na dobre i na złe". Wtedy też przygotowuję ciuchy dla Marcina na następny dzień. O 23 wraca Jędrek, kolację ma na stole. Czasem oglądam jeszcze Ranczo na TVP Seriale. Idę spać ok. 23,30, by następnego dnia wstać i od nowa to samo.
Źródło

To jest przykład normalnego dnia. Czasem też wszystko się przewraca, bo np. Jasiek nie zaśpi, czasem wyje pół dnia jeden, drugi czy trzeci. Czasem się ze sprzątaniem nie wyrobię lub pada deszcz i ze spaceru nici. Czasem na zakupy jeździmy do miasteczka, co nam zajmuje kilka godzin, albo, jak ostatnio- wyjazdy do Przemyśla na zmianę opatrunku, co zajmowało nam nawet 2-3 godziny dziennie co drugi dzień.... Gdy miałam automat, to pranie nie zajmowało mi dwóch godzin. Dochodzą też nieplanowane obowiązki, jak to w domu. Latem  grabienie trawy, gdy Jędrek szalał z kosiarką, grządki, sprzątanie podwórka. Czasem odwiedzi nas sąsiadka, czasem jakaś psiapsióła wpadnie (ostatnio chyba zapomniały kierunku ;p Eweliny i inne Kaśki czy Żanety ;p). Jednak jak widzicie nie jest źle, jest czas na zabawę, na obowiązki i na odpoczynek też... Może warto pomyśleć o córce ;p ;p

Chyba nie zapomniałam o niczym... Jak coś to pytajcie :D

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub wariatów na Facebooku PODPIS

11 komentarzy:

  1. Przeczytałam z zaciekawieniem od deski do deski ,tak sobie czytałam aż doszłam do zdjęcia które mnie rozwaliło :D uwielbiam takie posty ja mam 2 dzieci i też jest wesoło,moj syn w tym roku poszedł do zerówki i za każdym razem jak wraca to pytam co zadane a on ,, Nie pamiętam... " i weź się człoweku domyśl :) pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakbym czytała przebieg swojego dnia kilka lat temu. Teraz jest dużo lepiej - dziewczynki są już starsze i potrafią się zająć sobą. Przyznam że pięknie to opisałaś :-). Mam nadzieję, że noga syna jest już w lepszej kondycji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Życie to jedna wielka rutyna :) Czasem Ci Jasiek ją urozmaica jak widze:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana u mnie jest coś troszeczkę podobnego tylko mój mąż pracuje od 8 do 17 :)
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Prawie jak u mnie tylko dołączyć musiałabym jeszcze wyjścia z psem i treningi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. No u mnie M. wychodzi o 6.30 ale przed wyjściem obrabia mała i daje jej mleko. Przychodzi o 17.30. Nie jest łatwo. Jeszcze między to wszystko wciskam pracę zdalna, dlatego o obiedzie czy kolacji na stole może sobie pomarzyć. :-D

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecież sobie nie powiesz "poddaję się" - to nie szachy... :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam 20 miesieczna córkę i za 4 miesiace rodze synka
    Az boje się myśleć jak to będzie a TY masz 3 urwisów

    Przy okazji zapraszam na mój blog, miło mi będzie jak zostaniesz obserwatorem i będziesz mnie odwiedzać :)
    http://mamabloggerka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. ja mam jednego synka i czasem nie wyrabiam a co dopiero Ty

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja z jednym mam czasem ochotę siąść i płakać;) Zaraz urodzi się drugie i już zaczynam panikować, jak ja sobie dam radę. No, ale jak mam nie dać;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chylę czoła i już obiecuję nie narzekać jak to jestem zapracowana jako matka jedynaka ;)

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger