12:00

Czy jestem złą matką?

Nie, tym razem nie będzie o kolejnych odchyłach mojej teściowej.
Tym razem to moje osobiste refleksje,.
Bo, Kochane, chodzi o to, że często starając się przychylić nieba dzieciom, robimy im krzywdę...

Tak, spełniając każdą ich zachciankę uczymy je, tego, że mogą mieć wszystko, co sobie zażyczą, że wystarczy jedno ich słowo a zakochana do szaleństwa w dzieciu matka bądź ojciec pogonią spełnić życzenie szkraba.
Zdanie z dziś:
-Nie ma czekolady. Mama kupi czekoladę.
To nie było pytanie, to było stwierdzenie, bo oni wiedzą już, że mama kupi.
To przykład. Nauczyłam moje dzieci tego, że spełnię każdą (no prawie każdą) ich zachciankę.
Jesteśmy w sklepie: "Mamo, kup Marcinkowi i Filipkowi, to, to, tamto, siamto i owamto". Matka kupuje.
Matka jedzie do miasta: "Kupisz mi samochód". Matka wraca z samochodem w torebce. Nawet z dwoma przecież, bo ich jest dwóch. Nie ważne, ze czasem jest to samochód kupiony naprędce w kiosku za złotówkę, ważne, ze jest.
Do czego doprowadziłam?
Ano do tego, że ciocie i babcia mają wnikliwie sprawdzane torebki jak przyjadą do chłopców, a cała reszta jest witana pytaniem: "Co nam kupiłeś".
Wiem, że nie powinnam ich rozpieszczać, że nie powinnam spełniać każdej zachcianki. Bo przecież samochodów mają dziesiątki, a jak zjedzą chleb z czekoladą to nie chcą jeść obiadu.
Ale nie umiem odmówić. Ulegam, dla tej, najczęściej chwilowej radości.
I tu robię im krzywdę, bo oni już są rozdarci, jak im odmawiam, to jest krzyk na pół wsi. Już nawet płaciłam za rozbity samochód, bo nie miałam kasy na auto za 55 złotych i kupiłam za 10. Odbiło się od sklepowej podłogi...
A za kilka lat będą pewni, że wszystko im się należy, nie tylko w domu, ale w szkole, wśród kolegów, na boisku.
Co robić, gdy Twoja miłość zaszła za daleko?
Nie ulegać, nie poddawać się. Jeśli postanowiłaś, że skończyłaś z uleganiem i rozpieszczaniem to trwaj w tym. Nie załamuj się pod wpływem złowrogich spojrzeń obcych ludzi w sklepie, gdy Twoje dziecko odwala kolejny cyrk. To Twoje dziecko, nie ich. Oczywiście, nie popadajmy przy tym ze skrajności w skrajność, bo przecież dziecko też potrzebuje od czasu do czasu nowej zabawki, czy ma ochotę na batonika. Ale to ma być zakup dobrowolny, nie wymuszony. Nie możesz też mówić np. "Jak się nie uspokoisz, to już nigdy nie dostaniesz"- to też w sumie jest wymuszenie.
Trzeba dziecku tłumaczyć, że nie może mieć wszystkiego itp.
Jeśli dalej będziemy takimi "dobrymi- złymi matkami" to wychowamy dziecko na małego egoistę, samoluba, przekonanego, ze wszystko mu wolno, że wszystko mu się należy.
Ja chyba jestem na dobrej ku temu drodze.
Muszę się zmienić...
Kocham moje dzieci, ale zrozumiałam, że podtykając im wszystko pod nos, spełniając każde życzenie, marzenie robię im krzywdę.
A jak jest u Was?
Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub wariatów na Facebooku PODPIS

13 komentarzy:

  1. no fakt, a potem takie dzieci dorastają w świadomości że wszystko należy im się od świata i wydaję im się że są pępkiem świata.. i zaczynają się schody..wielkie rozczarowanie..

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty zupełnie tak jak moi rodzice nauczyli i teraz pierwsze co widzą dziadków to co mi kupiłaś, albo kup mi to , a dziadkowie leca i kupują. Tylko Ty chcesz się zmienić oni nie, bo są od rozpieszczania :/

    OdpowiedzUsuń
  3. zdrowy rozsądek nam mamusiom czasem by się przydał, ale u mnie też różnie z tym

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że w końcu to zauważyłaś, bo to chyba najważniejsze, by zacząć walkę z tym problemem ;) Niestety nie mam dzieci, więc nie wiem jak to jest, ale najlepiej zaszczepić w sobie od początku taki upór w 'niespełnianiu wszystkich niepotrzebnych zachcianek'. Mam nadzieję, że Ci się uda, bo chłopcy są coraz więksi i coraz więcej rozumieją. Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja dzieci nie mam, ale rozumiem, że kochająca matka chce swoim dzieciom dać wszystko, choć czasami to nie do końca dobrze, bo mogą później wyrosnąć na samolubów i egoistów, ale nie zawsze. Uważam, że to zależy od dziecka, jego charakteru i w ogóle. No ale lepiej faktycznie ograniczać trochę ich zachcianki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też niestety tak mam i nie umiem tego zmienić :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieci mimo iż małe są bardzo cwane i niestety lubią wykorzystywać słabości dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
  8. niestety tak jest i u mnie, ma nawet więcej niż chce. Zawsze wracając z zakupów coś mu kupuję, wpajając złe nawyki... Miłość matki jest nieograniczona :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Mamą nie jestem, ale uważam, że trzeba mieć umiar w rozpieszczaniu i uleganiu dzieciom. Moja mama jak miała pieniążki to kupowała, ale kiedy nie miała to my to z siostrą rozumiałyśmy i egoistką nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja dla świętego spokoju czasami ulegam :/

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jestem stanowcza, nie mam dzieci więc może się nie znam, ale nie uległabym (raczej w genach to mam więc nie będzie problemu) hehe :D

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger