13:59

Dziecko + facet = bałagan

 Przynajmniej u mnie :)
Pisałam Wam wczoraj na facebooku, jak to moje dzieci się „wykolacjowały”, w czasie, gdy ja pojechałam do koleżanki, a oni zostali z ojcem. Jak mówi przysłowie- kota nie ma myszy harcują, nie ma matki- można jeść słodyczy do woli. Mają szczęście, że ich brzuszki w nocy nie bolały. Oczywiście wróciłam, wszędzie okruszki, zabawki, trzeba było podwinąć rękawy i wziąć się za porządki.
Dziś znów miałam wyjazd. Odprowadziłam Marcina do szkoły i od razu wsiadłam w autobus. Wróciła, wysiadłam z autobusu pod szkołą i odebrałam go. Jasiek i smarkający Filip zostali z ojcem.

Wróciłam, ojciec na skraju wytrzymałości psychicznej. Łóżka u chłopaków co prawda zaścielił, nawet narzutę położył, ale reszta woła o płacz z niebios. Fifi w piżamce, w naszym pokoju łózko niezaścielone, naczynie nieumyte. I znów musiałam odpracować poranne wychodne.

Nie wiem, jak inni faceci, ale mój ma kompletnie lewe ręce do prac domowych. Pytałam się go, co by zrobił, gdybym ja musiała wyjechać, albo mnie szlag trafił na miejscu.

Czy wszystkie tak mamy? Czy jest jakiś facet, który mógłby zostać kogutem domowym?
Chodźcie babki, ruszymy na wczasy, zorganizowane przez http://naferie.pl/ a ich zostawmy samych w domu...

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku

1 komentarz:

  1. Mój całkiem nieźle radzi sobie z obowiązkami domowymi, ale ilości, które ja przerabiam w zyciu nie dałby rady :) Pomysł na ferie samych mam-kapitalny :)

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger