16:40

PN czy CC?

Temat, który od dawna dzieli matki.
Poród.
Naturalny czy cesarka?
Jeśli naturalny to czy ze znieczuleniem?
Cesarka- ze wskazań medycznych, czy na widzimisię matki?

Tak naprawdę to jest tylko i wyłącznie sprawa rodziców! Nikomu nic do tego, do oceniania, krytykowania.
Jakiś czas temu wiele osób wzburzyła kontrowersyjna kampania... Tekst „Zrozum, tak naprawdę nigdy nie urodziłaś dziecka” wstrząsnął światem!
Jakim trzeba być człowiekiem, żeby tak wchodzić z buciorami w czyjeś życie?
Żeby wali tak z grubej rury! Obrażać?
To nie jest ważne, jak się urodziło! Ani trochę!
Ważne, że się w ogóle urodziło a nie np. usunęło na kozetce u jakiegoś partacza ginekologa!
Ważne, że matka, jakby nie urodziła, obdarzy dziecko wielką, bezgraniczną miłością!
Co z tego, że urodziła naturalnie a za kilka miesięcy zabiła dziecko?
Jest lepsza od mamy cc, która swoje dziecko ubóstwia?
Której się należy większy szacunek?
Jak słyszę teksty typu: „Jestem prawdziwą matką, bo rodziłam naturalnie.”, „Ból ma być, co to za matka, jak tylko wrzeszczy na pół porodówki”, „Co Ty wiesz o porodzie? Ty miałaś TYLKO operację”, to nóż mi się w kieszeni otwiera!
Znalazły sobie sposób na dowartościowanie- patrzcie je!

„Jestem lepsza, bo urodziłam naturalnie, ale to, że co wieczór wychylam piwko, krzyczę na dzieci, albo je biję to nic. I tak jestem lepsza!”

Parodia!

Teraz dyskusja zawrzała na nowo, bo znieczulenie jest refundowane. „Bo z z ciebie za kobieta, co z ciebie za matka, skoro nie zniesiesz tego bólu, idziesz na łatwiznę” to tylko te łagodne komentarze do tamatu... A już najbardziej śmieszy mnie powracanie miliony lat wstecz, do ogrodu rajskiego, kiedy to Bóg sprawił, że kobieta będzie rodzić w bólach... I koniecznie w dżungli ródźcie, jak po bożemu, to po bożemu...

Nie rozumiem czym się wywyższać. Ja trzy razy rodziłam naturalnie i w niczym nie czuję się lepsza od innych matek... Po porodzie nie miałam w sobie ani trochę siły, by wziąć Jaśka na ręce... Położne widziały w jakim jestem stanie i nie chciały mnie męczyć... I to jest lepsze? Jak bym dostała znieczulenie to rodziłabym na luzie a ten czas co jojczałam nad sobą, nad bólem poświęciłabym dziecku!
Jedyny minus, jaki mam do znieczulenia refundowanego to taki, że jak ja rodziłam go nie było... A prosiłam, błagałam, chciałam zapłacić... Zero reakcji.

Źródło: mjakmama24.pl/ciaza-i-porod/porod/porod-kleszczowy-lub-z-pomoca-prozniociagu,153_1948.html


A osoby, które chciałyby wynająć nieruchomość zapraszam na stronę: http://www.jestem-rentierem.pl/

Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub nas na Facebooku

8 komentarzy:

  1. Ja rodziłam naturalnie i osobiście twierdzę że raczej jest to iście na łatwiznę, kobiety po cesarce dłużej dochodziły do siebie i aż mi ich było żal że musiały tak cierpieć i to o wiele dłużej niż poród naturalny. Niestety nikt nie.patrzy w tym sporze na dobro dziecka które powinno rodzic się zdrowe nie ważne w jaki sposób...

    OdpowiedzUsuń
  2. poród jeszcze przede mną, kiedyś uważałam, że chciałabym cesarskie cięcie, ale teraz z wiekiem wiem, że wole naturalny poród :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie potępiam matek, które chcą mieć cesarkę, choć chciałabym przestrzec przed konsekwencjami, które mogą wystąpić w późniejszym czasie. Ja po 3 cięciach (18, 13 i 3 lata temu) odczuwam bóle kręgosłupa promieniujące od miejsca wkłucia znieczulenia, bóle głowy, ciągnięcie wewnętrzne blizn.
    A wracając do tematu posta prawdziwa matka to ta która kocha bezwarunkowo i wychowuje w miłości. Bez względu na to w jaki sposób rodziła i czy... w ogóle urodziła!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem przed porodem. W planach mam raczej poród naturalny i najlepiej ze znieczuleniem, bo źle znoszę ból. A jak niektóre koleżanki mi opowiadały jak cierpiały to aż mnie słabi :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Strasznie denerwują mnie osoby, które wtrącają się w moje osobiste sprawy - jak będziesz rodziła; po co ci znieczulenie, ja chcę poczuć ten ból; czemu nie uczęszczasz do szkoły rodzenia; czy będziesz karmiła piersią i jak długo? Co najlepsze, pierwsza do oceniania była moja siostra, która rodziła ledwie dwa miesiące przede mną - nigdy nie zapomnę jej oburzenia, że nie mam zamiaru karmić piersią lub że załatwię sobie cesarkę. Skończyło się na tym, że moja siostra - terrorystka porodowo-znieczuleniowo-laktacyjna miała cesarkę, a karmiła tydzień, z kolei ja - urodziłam naturalnie i karmiłam prawie rok. ;]
    Ale nie chodzi o to. Uważam, że każda rwie się do oceniania, póki życie nie pokaże, że wcale nie wszystko jest takie proste, nie wszystko jest czarne lub białe. Dopóki same nie popełnimy pewnych błędów, nie poniesiemy konsekwencji swoich decyzji, możemy jedynie gdybać i z łatwością przychodzi nam ocenianie innych.
    Włażenie z buciorami w cudze życia jest niesamowicie popularną rozrywką w dobie internetu. Kiedyś trzeba było się zadowolić plotkami przy kawie, a teraz można bez konsekwencji poniżać kogoś w internecie.

    A tak w ogóle to, jeśli mogłabym wybierać, to chyba wybrałabym cesarkę - po porodzie naturalnym cały czas dochodzę do siebie - czuję blizny, jest ból kręgosłupa po znieczuleniu. A przez prawie dwa miesiące po porodzie nie mogłam stać dłużej niż 30 minut i przepłakałam wiele nocy, bo byłam zwyczajnie wyczerpana swoją niedołężnością - bolało mnie przy wstawaniu, siadaniu, przekręcaniu się na drugi bok, bolało mnie w toalecie i w trakcie kąpieli. Nieprawda, że tylko po cesarce gojenie trwa długo. ;)
    Poród to pikuś - z mojego doświadczenia to dochodzenie do siebie jest najgorsze.

    A najtrudniejsze to być zadowolonym i dumnym z siebie rodzicem prawdziwie szczęśliwego dziecka. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Życie i doświadczenie też weryfikują nasze myślenie -tak było w moim przypadku;) Ja się tyle naczytałam w ciąży o porodach, że stwierdziłam, że tylko naturalny i bez znieczulenia, bo to najlepsze dla dziecka. A jak to się skończyło? Ano tak, ze miałam wywoływany poród, akcja kompletnie nie szła do przodu, a bóle były okropne i w końcu nie wytrzymałam - poprosiłam o znieczulenie. Przynajmniej godzinkę czy dwie odpoczęłam dzięki temu... Bo potem niestety musiałam jeszcze swoje wycierpieć;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tym znieczuleniem jest dziwna sprawa. Moja koleżanka miała zapewnione od ginekolog to znieczulenie, bo rodziła w wieku 17 lat i lekarka wiedziała, że będzie jej bardzo ciężko, niestety podczas porodu jej nie było, lekarz który przyjmował poród zaśmiał się jej w twarz kiedy powiedziała że miała dostać znieczulenie. Moja inna koleżanka natomiast miała cesarkę, bo musiała ją mieć i w sumie powiedziała, że to dobrze bo nikt jej nie 'grzebał' ;)
    Ja jeszcze dzieci nie mam, ale wiem, że nie będę rodzić w szpitalu, który jest najbliżej mnie, bo bałabym się o siebie i o dziecko (lekarze tam to skończeni debile, mogłam się o tym niestety kiedyś przekonać).

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jeszcze nie mam dzieci i nie wiem jak dane mi będzie rodzić, ale też uważam, że to sprawa indywidualna. Czemu porodowi ma towarzyszyć ból? Co to w ogóle za porównania. Może ludzie są masochistami, skoro wolą rodzić w bólach niż przyjąć coś, co pomoże im uśmierzyć ból. Medycyna idzie do przodu i daje rozwiązania, które mogą nam pomóc, więc czemu z tego nie korzystać.

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger