15:59

Wychowuję głową, nie ręką...

"Rodzice zasrani".
Takim komplementem nas uraczyła niedawno teściowa.
O co kaman?
Filip ugryzł Marcina, a żadno z nas go za to nie uderzyło.
"Powinien tak dostać w dupę, żeby nie siadł"
Hello! To trzyletnie dziecko.
Ja wiem, że po głowie go za to nie pogłaskam, ale po tyłku też nie.
Źródło
Codziennie klepię dzieciakom "Dzieci się nie bije, dzieci się ciuma". Powtarzają to jak mantrę. Niestety- tylko powtarzają. Bo tu Marcin popchnie Filipa, Filip jego i tak się zaczyna.
Z oczami pełnymi płaczu, z żalem w głosie, mówi jeden do drugiego- "Dzieci się nie bije, dzieci się ciuma".
Według niektórych powinnam wprowadzić rządy twardej ręki. A po co? Żeby patrzeć, jak dziecko płacze z mojej winy? Żeby mieć wyrzuty sumienia? Żeby podkreślić swoją władzę?
Biorę wtedy takiego skurczybyka na kolana, przytulam, tłumaczę. Nie wolno bić, nie wolno dokuczać, nie wolno krzyczeć. Widzisz, teraz on płacze, boli go. Idź go przeproś i pociumaj.
Gdy nagminnie rozwalają zabawki nie dostają w dupę, każę sprzątać. Nie posprzątają- zabawki chowam na kilka dni.

Ja w swoim życiu niemało dostałam. Mam żal do dziś, choć wtedy były inne czasy, klapsy były metodą wychowawczą, nie było dziecka na wsi, któro, by nie było bite. Czy to sprawiło, że jestem lepszym człowiekiem? Nie wiem, wolę nie sprawdzać tego na swoich dzieciach.
Biją gówniarze, którzy tylko w ten sposób mogą pokazać swoją władzę.
Błąd.
Rodzicu- wychowuj głową, nie ręką.
Źródło


Spodobał Ci się mój post? Bądź na bieżąco- polub wariatów na Facebooku PODPIS

21 komentarzy:

  1. Niestety wielu rodziców o rodzicielstwie nie ma pojęcia... dobrze, że o tym piszesz.
    Nie można być obojętnym na przemoc wobec jakiejkolwiek żyjącej istoty!

    OdpowiedzUsuń
  2. mnie nigdy nie uderzono. Bardzo gratuluję silnej woli :) wiem jak to jest jak teściowa stoi za plecami i mówi co masz robić... bo przecież ona wszystko wie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem tego samego zdania, że dzieci się nie bije, przez podniesioną rękę prócz strachu nic się nie osiągnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam takie samo zdanie, podnoszenie ręki na dzieci jest niedopuszczalne.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś było takie wychowanie i miało ono swoje dobre i złe strony, jak poza tym każde, nie ma sposobu żeby wychować dziecko bez buntu i problemów...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety większość tak wychowuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nigdy nie uderzę swojego dziecka. Nigdy.
    A tak z innej beczki: co to jest ciuma?

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja parę razy dostałam "klapa", ale to były tak rzadkie przypadki i to w dość ekstremalnych, wywołanych przeze mnie sytuacjach, że aż teraz chce mi się śmiać :D Tata zawsze brał zamach jak na słonia, a walną mnie tak, że z kolan zlatywałam ze śmiechem :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Popieram, też nie jestem zwolenniczką klapsów. Mnie rodzice nie bili, ja również nie zamierzam tego robić. Bardzo dobra akcja!

    OdpowiedzUsuń
  10. popieram w stu procentach, podpisuję się pod tym rękami i nogami. NIE BIJĘ i NIE POZWALAM BIĆ ! tak, kiedyś były takie czasy, wiem to z własnego doświadczenia. podjęłaś ważny temat.
    tylko co zrobić, kiedy widzi się obce dziecko uderzone przez rodzica? zwrócić uwagę? ignorować?
    bo mi szkoda takiego dzieciątka - od razu aż chciałabym je przytulić i wytłumaczyć...

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mówię coś w rodzaju, że nie wolno się bić i to tyczy każdego.

    OdpowiedzUsuń
  12. Robię dokładnie tak jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bedziesz biła, to i później Twoje dzieci będa biły-takie jest moje zdanie. Przecież jest tyle zamienników...Można sobie poradzic na różne sposoby ,jestem też za nie-biciem!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo dobry tekst, bicie to oznaka słabości, a nie władzy!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie wychowuję się głową, a nie ręką

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem za Twoją metodą wychowawczą! Sama wychowałam dwójkę dzieci, nigdy ich nie biłam, nawet ukarać nie miałam siły. Jak przeskrobały to tylko tyłek im trułam swoim gadaniem, tłumaczyłam, przykłady podawałam, kazałam się wczuć w rolę kogoś kto został skrzywdzony. Dzisiaj są już dorosłe, wiec mogę powiedzieć, że w czasie ich edukacji nigdy nie zostałam wezwana do wychowawcy z powodu ich zachowania czy nauki, nigdy nie narozrabiały. Jak będzie dalej nie wiem, ale wiem, że agresja na pewno rodzi agresję, albo chory strach. Znam mamę, która za byle pierdołę wrzeszczy i wali po tyłku, a jej dzieci - jedno, słabsze wygląda na zastraszone, drugie agresywne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się w pełni.. Wiadomo, że kiedyś były "inne czasy", ale przemoc do niczego nie prowadzi, są inne metody.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się z Tobą, aczkolwiek pewnie na grupach dotyczących wychowywania bez klapsów objechaliby Cię za stosowanie kar, bo to też jest uznawane za przemoc. Ja mam tak jak Ty, nie chcę bić dziecka, ale kary będę dawać, jeśli zajdzie taka potrzeba.

    OdpowiedzUsuń

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger