09:26

To Ty jesteś motorem swojego sukcesu.

Człowiek powinien się rozwijać. Nie zawsze jednak chce, a nawet jak chce to ucieka przy pierwszej napotkanej przeszkodzie. Błąd. To Ty jesteś motorem swojego sukcesu! Żyj pełnią życia, walcz a osiągniesz sukces! Na pewno- szczęście zawsze uśmiecha się do ludzi, którzy go szukają! Zdobywaj szczyty, których nikt nie zdobył, jeśli wyrzucają cię drzwiami, wracaj oknem. Wcześniej przeanalizuj swoje błędy i napraw je! Nie egzystuj, czerp pełnymi garściami! I nie poddawaj się przeszkodom, nie dopuszczaj czarnych myśli- bo to Twoi przeciwnicy!
Najgorszy typ człowieka? To taki, który się poddaje, rezygnuje z obranego celu, tylko dlatego, że napotyka przeszkody. Taka Monika Dzięgielowska jeszcze miesiąc temu. Co ja mówię! Tydzień temu! Cóż taki typ. Przyznam szczerze, że najchętniej schowałabym się w kąciku, by nikt na mnie nie patrzył, by nikt do mnie nie mówił. Brak wiary w siebie i w swoje możliwości sprawiał, że najmniejszy sukces to był wielki sukces- przyjmowany z dozą niepewności i zdziwienia. Z drugiej strony, nawet najmniejsza krytyka równała się z niemal końcem świata i przeżywałam ją po kilka dni.

Wiem, że zaprzepaściłam wiele szans w życiu, które umarły śmiercią naturalną, tylko dlatego, że nie miałam odwagi po nie sięgnąć. Wydanie bajek? Cóż, po artykule w gazecie miałam plany, marzenia. Z czasem- odpuściłam. No co, przecież skoro ta bajka jest tak dobra, to powinni ją wydać bez dopłaty z mojej strony. Albo odezwałoby się inne wydawnictwo. Może to faktycznie nie moja bajka.

Tak samo ten blog. Ostatnie miesiące to jeden wielki kryzys. A wiecie dlaczego? Bo się otworzyłam na rodzinę, znajomych. Świadomość, jak wiele znajomych osób mnie czyta trochę mnie przytłaczała. Posty powstawały głównie na przymus i głównie były to posty reklamowe. Chciałam pisać, ale nie wiedziałam o czym, więc wypełniałam luki reklamami.
  
Wiem, zrobiłam to co mogłam zrobić najgorszego! Przez strach, głupotę zaprzepaściłam szansę w życiu. Nie! Drugiej już nie zmarnuję!

Żeby było śmieszniej- uratował mnie wpis, który miał być typową zapchajdziurą. Pierwsza część opowiadania, gatunku, z którym nie miałam za dużo wspólnego. Owszem, lubiłam czytać, ale z pisaniem uciekałam w świat bajek. I po publikacji „To jeszcze nie koniec” przyszedł szok. Dopiero wtedy naprawdę dowiedziałam się, jak wielu znajomych mnie czyta. Dostałam mnóstwo wiadomości, ale przełomem okazał się telefon od kogoś z rodziny:
„Koleżanka z pracy to czytała. Mówiła, ze to genialne, pytała kiedy kolejna część”.
Chyba wtedy uwierzyłam naprawdę, że coś mogę, że coś umiem. Kuźwa, że może faktycznie coś osiągnę! Tylko muszę dać się porwać tej fali. Nie, że za chwilę znów przyjdzie zwątpienie i porzucę pisanie. To nie artykuł w gazecie dał mi moc, tylko to, co się działo w zeszłym tygodniu! Serio!
I weź się Monika w garść! Pisz, walcz, rób coś!
Kolejna część „To jeszcze nie koniec” jutro, potem kolejne i kolejne. W międzyczasie będę skrobać coś, które mam nadzieję przeczytacie w wersji papierowej. I teraz solennie Wam obiecuję. Jeśli to skończę i ktoś, kto to przeczyta powie, że jest warte wydania. To poruszę niebo i ziemię, by to wydać. Jeśli trzeba będzie kasy, to nie będę mailowo szukać sponsorów- będę pukać do drzwi. Ba! Walić będę! Nie będą o mnie pisać w lokalnej gazecie, ja się wedrę w ogólnopolskie pisma!
Bo to nie talent decyduje o tym, że coś się osiąga! O wszystko trzeba walczyć starać się.
A jeśli znów zwątpię, popadnę w marazm- proszę o solidnego kopa w dupę i przypomnienie- że obietnic się dotrzymuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Moje to!!!

Nie zgadzam się na publikację moich treści i zdjęć na innych stronach bądż środkach masowego przekazu bez mojej wiedzy i zgody. Monika
Copyright © 2016 Dzięgielowska.pl , Blogger